Opóźnienia w transporcie morskim, rosnące koszty dostaw kontenerowych i wzrost cen produkcji – wszystko to sprawia, że LPP bada możliwości przeniesienia znacznej części produkcji z Chin do Turcji. Dzisiaj na czas do centrów dystrybucyjnych firmy przychodzi zaledwie 30 procent towaru. Chińskie zakłady przemysłowe, w tym fabryki, w których odbywa się produkcja ubrań dla LPP i innych światowych marek muszą zmagać się […]
Redakcja
2021-11-09
4 minuty czytania
Opóźnienia w transporcie morskim, rosnące koszty dostaw kontenerowych i wzrost cen produkcji – wszystko to sprawia, że LPP bada możliwości przeniesienia znacznej części produkcji z Chin do Turcji. Dzisiaj na czas do centrów dystrybucyjnych firmy przychodzi zaledwie 30 procent towaru.
Chińskie zakłady przemysłowe, w tym fabryki, w których odbywa się produkcja ubrań dla LPP i innych światowych marek muszą zmagać się z regularnymi ograniczeniami w dostawach prądu. Niektóre z nich pracują tylko przez dwa, trzy dni w tygodniu, a co za tym idzie, nie są w stanie zrealizować wszystkich zamówień.
Na dodatek normą stały się już opóźnienia w transporcie morskim i kolejowym. Efektem jest mocno ograniczony asortyment, nie tylko w polskich sklepach, ale w całej sieci LPP w Europie. Dla przykładu, główna dostawa strojów kąpielowych planowana była na początek lipca, ale kontenery dotarły we wrześniu, już po sezonie. Aktualnie w sklepach powinny być już kurtki zimowe, ale jeszcze ich nie ma.
–W 2019 roku, przed pandemią 85 proc. dostaw drogą morską zawsze przychodziło na czas. Teraz na czas przychodzi 30 proc. dostaw. Notujemy trzytygodniowe opóźnienia w dostawach towarów z Azji. Również kolej sobie nie radzi, bo wzrosło dynamicznie zainteresowanie tą alternatywą dostaw. Część zakładów z Chin sygnalizuje o odcięciach prądu, więc dodatkowo wpływa to na opóźnienia w dostawach. Jak na razie, nie mamy sygnałów związanych z energią z innych krajów w Azji, a w samych Chinach różni się to w zależności od regionu. Myślę. że Turcja może być dużym beneficjentem przesunięcia produkcji z Azji. My również prowadzimy rozmowy z tamtejszymi producentami – mówi Przemysław Lutkiewicz, wiceprezes LPP.
Inny problem to nawet pięciokrotnie wyższe koszty transportu. Rok temu za transport kontenera z Azji do Europy trzeba było zapłacić 2,5 – 3 tys. dolarów, a dziś koszt ten wynosi 14 – 15 tys. dolarów za jeden kontener.
– Widzimy także duże wzrosty cen produkcji, rzędu 10-20 proc. Ta inflacja producencka będzie nam doskwierać. Do tego musimy dodać brak materiałów do budowy, czy np. sprzętu komputerowego – to wszystko powoduje, że kolejne kwartały będą trudniejsze. W przyszłym roku marże mogą być niższe. Zamówienia na kolejne sezony są realizowane po wyższych cenach, więc będzie presja na marże handlowe – dodał wiceprezes.
Problemy te nie wpłynęły jeszcze na wyniki grupy LPP za pierwsze półrocze. Przychody w tym okresie wyniosły prawie 6 mld zł wobec nieco ponad 3 mld zł w tym samym okresie rok wcześniej. Zysk wyniósł 481 mln zł wobec poniesionej straty w wysokości 393 mln zł rok wcześniej.
– Trzeci kwartał zaczął się bardzo dobrze. Sierpień stał pod znakiem bardzo silnej dynamiki sprzedaży związanej m.in. z efektem powrotu do szkół. Z kolei we wrześniu dynamika sprzedaży była już mniejsza niż w sierpniu i podobnie jest w październiku – mówi Przemysław Lutkiewicz.
Jak LPP radzi sobie z tymi problemami? Wzmacnia model sprzedaży wielokanałowej rozwijając sieć sklepów stacjonarnych i wchodząc na nowe rynki z e-commerce. Aktualnie sieć LPP to już 2021 sklepów o łącznej powierzchni 1 616,5 tys. mkw. w 25 krajach. Online firma jest obecna na 31 rynkach. Pod koniec września gdańska spółka zadebiutowała w Macedonii – w Skopje otwarto pierwszy salon Reserved, a niedługo na tym rynku uruchomione będą sklepy pozostałych marek LPP. Firma podtrzymuje też kontynuację dwucyfrowego wzrostu powierzchni handlowej w bieżącym roku obrotowym.
– Duże nadzieje pokładamy w Rosji, gdzie widzimy zwiększoną sprzedaż. Również nasz nowy magazyn pod e-commerce w Bułgarii bardzo ładnie sprzedaje. Stąd m.in. nasze większe zainteresowanie tamtymi kierunkami rozwoju – dodał wiceprezes.
LPP zarządza markami modowymi Reserved, Cropp, House, Mohito i Sinsay. Spółka jest notowana na GPW w Warszawie od 2001 roku. W sieci stacjonarnej LPP najwięcej jest sklepów Sinsay (558), Reserved (440) oraz Cropp (386). Liczba pozostałych sklepów innych brandów LPP to House – 354 i Mohito – 281 (stan na koniec lipca 2021 r.).
WYNIKI SPRZEDAŻY MAREK LPP W I półroczu 2021 r. sprzedaż z podziałem na marki wyniosła: Reserved – 2 396 mln zł (1 493 mln zł rok wcześniej), Cropp – 700 mln zł (391 mln zł), House – 578 mln zł (356 mln zł), Mohito – 491 mln zł (308 mln zł) i Sinsay – 1 773 mln zł (709 mln zł). W I półroczu sprzedaż w kanale online sięgnęła 1 781 mln zł wobec 1 005 mln zł w I półroczu 2020. W samym II kwartale było to 793 mln zł wobec 621 mln zł rok temu.