D

Działa w branży rachunkowej od ponad 30 lat, choć początkowo miała inne założenia. Joanna Głowacka w świecie liczb stawia na budowanie relacji z klientem.

Pochodzi Pani z Litwy. Dlaczego wybór padł na Polskę jako miejsce do życia i prowadzenia biznesu?

Jestem Polką z Wilna i skończyłam polską szkołę, ale musiałam walczyć o tą polskość na Litwie. Dlatego od najmłodszych lat kiełkowała we mnie myśl, żeby przeprowadzić się do tego kraju. Na to zdecydowałam się po zdaniu matury. W Polsce zaczęłam studia geograficzne ze względu na moją pasję do podróżowania. Kierowała mną myśl, że ten kierunek umożliwi mi zwiedzanie wielu ciekawych miejsc na świecie.

W którym momencie w Pani życiu pojawiła się rachunkowość?

Na piątym roku studiów geograficznych postanowiłam wybrać drugi kierunek. Wybór padł na ekonomię i zaczęłam pracę w rachunkowości.

Jak dalej potoczyła się droga, która doprowadziła Panią do założenia własnego biznesu?

Udało mi się ukończyć zarządzanie jako drugi fakultet. Choć jeszcze na studiach rozpoczęłam pracę w hurtowni, gdzie miałam pomagać głównej księgowej. Po pół roku okazało się, że trzeba wprowadzić system księgowy, aby przyśpieszyć cały proces. Byłam odpowiedzialna za wdrożenie tej nowości. Z czasem praca w księgowości zaczęła mnie fascynować. Interesowałam się przepisami podatkowymi, czytałam ustawy i pogłębiałam wiedzę. Z drugiej strony rodzina, znając mnie i mój charakter, uważała, że powinnam pracować z ludźmi, a nie z dokumentami i cyframi. Z czasem to się zmieniło, obecnie rodzice są dumni z mojej kariery zawodowej. Do założenia własnego biura księgowego przekonał mnie jeden z klientów, który chciał założyć własną firmę i stwierdził, że to zrobi, ale tylko pod opieką mojego biura rachunkowego. Początkowo byłam sceptycznie do tego nastawiona, ale ostatecznie zdecydowałam się na ten krok. Ciekawostką jest fakt, że tamten klient do tej pory jest pod moimi skrzydłami.

Jak wyglądało początkowe funkcjonowanie biura?

Zaczęło się od tamtego klienta. Mimo tego początkowo łączyłam pracę w hurtowni z prowadzeniem własnej firmy oraz studiami ekonomicznymi. Z biegiem czasu zgłaszali się do mnie kolejni klienci. Dlatego musiałam w pewnym momencie zrezygnować z etatu, aby rozwijać własny biznes. Okazało się, że to nie było takie łatwe. Nie było wówczas dostępu do Internetu, więc musiałam posiłkować się biblioteką. Do tego urzędy skarbowe nie pałały do nas zbytnią sympatią. Obecnie, mając dostęp do wielu narzędzi i oprogramowań, interpretacji wraz z lepszymi relacjami z urzędami skarbowymi oraz współpracą z innymi biurami rachunkowymi, jest zupełnie inaczej. 

Prowadzi Pani własne biuro rachunkowe od 28 lat. Co obecnie jest największym wyzwaniem w rozwijaniu tego biznesu?

Dosyć wymagające jest dostosowywanie się do wprowadzanych zmian w przepisach podatkowych. Ostatnie lata nie były łatwe pod tym względem. Dlatego musimy być elastyczni jako biuro rachunkowe i śledzić bieżące interpretacje przepisów. To wymaga również współpracy z doradcami podatkowymi, prawnikami i biegłymi rewidentami. Nadal wyzwaniem jest zaspokajanie potrzeb klienta. W tym przypadku pomocna jest relacyjność, która jest fundamentem mojego biznesu. To też pomaga mi w porozumiewaniu się np. z urzędem skarbowym. Tym bardziej czułam lekki dyskomfort, kiedy podczas pandemii musieliśmy działać online, a spotkania z drugim człowiekiem były niemożliwe. Uważam, że klient potrzebuje prawdziwej relacji, którą staram się budować.              

Czy to stawianie na budowanie relacji bezpośredniej z klientem jest powodem Pani mocnej pozycji na rynku?

Myślę, że tak. Obecnie obsługuję kilkaset firm. Mam poczucie, że stworzyłam dobry biznes w oparciu o relacyjność i klient traktuje mnie jako partnera. Właśnie taki miałam cel od początku działalności. Na rynku wyróżniam się też tym, że jako jedyne biuro rachunkowe w Polsce wprowadziłam czterodniowy tydzień pracy. Posiadam również jakościowe ISO.

Jedną z największych obecnie zmian ma być zapowiadane wprowadzenie Krajowego Systemu e-Faktur. Czy świat biznesu jest gotowy na takie rozwiązanie?

Należy pamiętać, że wprowadzenie obowiązkowego KSeF zostało odroczone, ale nie odwołane! My jako biuro jesteśmy przygotowani i uważam, że ten czas należy wykorzystać na wdrażanie i testowanie. Ministerstwo na pewno z KSeF nie zrezygnuje, a firmy powinny się skupić na przykład nad wyborem dostawcy oprogramowania. Absolutnie nie mogą odkładać tych prac na później. Jestem przekonana, że elektroniczny obieg faktur usprawni, unowocześni, przyśpieszy uzyskanie danych niezbędnych do zarządzania firmą.

Kolejną rzeczą, która powoli wchodzi w różne aspekty życia, w tym biznes, to AI. W jakim stopniu korzysta Pani w firmie ze sztucznej inteligencji?

Korzystam z oprogramowania, do którego klienci przesyłają faktury, gdzie system odczytuje dane, a my sprawdzamy ich poprawność. Posiadamy też narzędzia umożliwiające  automatyczną wysyłkę deklaracji do ZUS itd. Sama używam chatu GPT np. kiedy piszę biznesplany dla klientów.  

Jakby Pani zareagowała, gdyby ktoś powiedział, kiedy zakładano biuro Profit, że po 28 latach dalej będzie z powodzeniem funkcjonować na rynku?

Wtedy bym w to nie uwierzyła. Tym bardziej że przyjeżdżając jako obcokrajowiec do Polski, nie znałam nikogo. Miałam tylko chęci do nauki oraz determinację. Kierowało mną marzenie do podróżowania, ale spełniłam to, podążając inną drogą. Umiejętne prowadzenie biura rachunkowego jako dobrze prosperującego biznesu pozwala mi na realizację pasji, jaką są podróże. Takim przykładem jest Japonia, do której wybieram się w najbliższym czasie. Chciałabym podziękować jeszcze mojemu mężowi Maciejowi za wsparcie podczas mojej całej drogi biznesowej oraz rodzicom, dzięki którym mogłam przyjechać do Polski i realizować postawione cele.

Rozmawiał: Przemysław Schenk

fot. Magdalena Binkiewicz