O początkach działalności ARiMR, ale także o rozwoju na przestrzeni ćwierćwiecza, mówi Karol Narloch, dyrektor Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Jaka jest główna refleksja po tym pierwszym jubileuszu? Jesteśmy rolnictwu potrzebni. Przez te 25 lat wielokrotnie zmieniały się opcje polityczne rządzące Polską, a nasza instytucja trwała i rozwijała się, a jak korzystnie zmieniała się polska […]
Redakcja
2019-10-06
4 minuty czytania
O początkach działalności ARiMR, ale także o rozwoju na przestrzeni ćwierćwiecza, mówi Karol Narloch, dyrektor Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.
Jaka jest główna refleksja po tym pierwszym jubileuszu?
Jesteśmy rolnictwu potrzebni. Przez te 25 lat wielokrotnie zmieniały się opcje polityczne rządzące Polską, a nasza instytucja trwała i rozwijała się, a jak korzystnie zmieniała się polska wieś, każdy widzi.
Początki były skromne.
Najpierw zajmowaliśmy się dopłatami do rolniczych kredytów, korzystając z krajowych funduszy, dopiero wejście Polski do Unii Europejskiej pozwoliło nam rozwinąć żagle. Jak łatwo zauważyć, polska wieś zmieniła się diametralnie.
Czy to znaczy, że możecie odpocząć i tylko kontrolować, czy rzeczy już wdrożone funkcjonują sprawnie?
Dużo jest jeszcze do zrobienia. Najważniejsze jest pilnowanie interesu polskich rolników na forum unijnym. Nasze władze wytrwale to robią. Przykład z ostatnich dni – Rada Ministrów Rolnictwa i Rybołówstwa UE obradowała 14 -15 października br. w Luksemburgu. Delegacji polskiej przewodniczył podsekretarz stanu w MRiRW Ryszard Zarudzki. Polska wyraziła sprzeciw wobec cięć wydatków na Wspólną Politykę Rolną zaproponowanych przez KE, a szczególnie na koncentracji tych cięć w II filarze WPR. Kluczową sprawą dla Polski jest wyrównanie dopłat bezpośrednich.
Wyrównanie do jakiego poziomu?
Potocznie uważa się, że do poziomu dopłat, które otrzymuje rolnik niemiecki, ale nie o to chodzi. Na razie walczymy o to, aby dopłaty bezpośrednie do hektara kwalifikowanego były dla polskiego rolnika na poziomie średniej europejskiej, a jesteśmy poniżej. To ważne zadanie dla nowego komisarza ds. rolnictwa w Unii Europejskiej Janusza Wojciechowskiego. Co prawda z racji stanowiska będzie musiał brać pod uwagę nie tylko interes Polski, ale 28 krajów Unii, niemniej łatwo będzie mógł udowodnić, że argumenty, które nas lokowały poniżej średniej, są już nieaktualne.
W niełatwej konkurencji z krajami „starej” Unii, w walce o konsumenta, jakie atuty może wykorzystywać polskie rolnictwo”
Nasze rolnictwo to w większości średnie i małe gospodarstwa, nieracjonalnie byłoby ścigać się ilością produkcji, ale mogą one nadrabiać jakością i robią to. Produkują zdrową, ekologiczną żywność, na którą zawsze było zapotrzebowanie, a obecnie panuje nawet moda, i sprzedawać ją bezpośrednio odbiorcom. Reaktywujemy tradycyjne zielone rynki, już w tej chwili rolnicy mogą dostarczaj swoje produkty, także te przetworzone jak: sery, kiełbasy, przetwory warzywne i owocowe, do sklepów, punktów gastronomicznych, hoteli, ośrodków turystycznych – bez pośredników. To są produkty najwyższej jakości, wytwarzane tradycyjnymi metodami. Chcemy stymulować też rozwój przetwórstwa rolno-spożywczego.
Agencja ma możliwość stymulowania poprzez dopłaty nowych kierunków rozwoju rolnictwa. Programów pomocowych jest wiele. W jakim kierunku idą główne działania? Jak wyobrażacie sobie przyszłość rolnictwa i wsi?
Musimy zdać sobie sprawę w jakim geopolitycznym otoczeniu żyjemy oraz z faktu nieuchronnych zmian klimatycznych. To są dwie główne determinanty. Mówimy zatem o zdobywaniu nowych rynków zbytu dla polskich produktów rolno-spożywczych. Nasze władze starają się to ułatwić. Ostatnie wydarzenia są tego przykładem. 10 października br. minister Jan Krzysztof Ardanowski i wiceminister Ryszard Zarudzki uczestniczyli w otwarciu terminala cukrowego w porcie gdańskim, oraz w podpisaniu listu intencyjnego zapowiadającego rozbudowę terminala zbożowego w gdyńskim. Nie dalej jak w ubiegłym tygodniu, kolejne polskie firmy drobiarskie uzyskały dostęp do chińskiego rynku. Dlatego tak ważna jest pomoc w rozwoju branży rolno-spożywczej. Trzeba położyć silniejszy nacisk na wiejską współpracę, innowacyjność, nowe techniki i technologie. Oczywiście wszystko to musi nastąpić z poszanowaniem jakości, bo to jest nasz polski znak rozpoznawczy. Natomiast negatywne skutki zmian klimatu będą równoważone inwestycjami w systemy nawadniania oraz gromadzenia wody. Prowadzone są także badania nad nowymi odmianami roślin, bardziej odpornymi na zmiany klimatu. Przyszłość wsi zapowiada się pozytywnie także w kategoriach społecznych – pojawiła się moda na wieś, odrodziły się Koła Gospodyń Wiejskich, jest zapotrzebowanie na dobrą i zdrową żywność. Na koniec refleksja – jak świat światem, człowiek jeść musi, a nas ludzi jest na tyle dużo, że i rolnikom pracy nie zabraknie.