Prowadzi Bałtycki Teatr Różnorodności od ponad 10 lat, gdzie jest producentem oraz reżyserem. Tomasz Podsiadły opowiada o historii BTR i planach, ale też o postrzeganiu teatru.

Prowadzi Bałtycki Teatr Różnorodności od ponad 10 lat, gdzie jest producentem oraz reżyserem. Tomasz Podsiadły opowiada o historii BTR i planach, ale też o postrzeganiu teatru.
Prowadzi Bałtycki Teatr Różnorodności od ponad 10 lat, gdzie jest producentem oraz reżyserem. Tomasz Podsiadły opowiada o historii BTR i planach, ale też o postrzeganiu teatru.
Projekt Bałtycki Teatr Różnorodności działa już ponad 10 lat. Jak wygląda jego historia?
Przez osiem lat Bałtycki Teatr Różnorodności funkcjonował pod nazwą Scena 138. Ten projekt służył edukacji amatorów w kierunku aktorskim, którzy chcieliby spróbować sił na scenie w profesjonalnych spektaklach. Mogli zdobyć dyplom aktora, co udało się kilku osobom dzięki egzaminom eksternistycznym ZASP. Funkcjonowaliśmy w budynku Gdyńskiego Centrum Kultury przy ulicy Łowickiej. Od czasu przeniesienia działalności do konsulatu projekt przeobraził się w Bałtycki Teatr Różnorodności. Równocześnie przestałem obierać edukacyjny kierunek działania. Natomiast skupiłem uwagę na stworzenie teatru, który będzie nieść rozrywkę. Jako społeczeństwo potrzebujemy jej, więc chcemy ją dostarczać, ale na dobrym poziomie teatralnym.
Nadal w Pańskim teatrze występują jedynie amatorzy?
Zespół tworzą częściowo dyplomowani aktorzy, ale w większości występują osoby bez dyplomu, z którymi pracuję wiele lat. Mają za sobą dziesiątki spektakli i z takim doświadczeniem niejednokrotnie ich kompetencje są większe, niż absolwentów szkół teatralnych.
Dlaczego zdecydował się Pan na uruchomienie projektu?
W pewnym momencie życia zawodowego musiałem wybrać między etatem w teatrze, a pracą konferansjera na własny rachunek. Obie opcje miały plusy i minusy. Wybrałem to drugie, ale tęsknota do teatru była tak silna, że zacząłem szukać innej drogi do niego, poprzez reżyserię. Stąd narodził się pomysł na stworzenie autorskiego teatru. Dzisiaj nie jestem zależny od nikogo i mogę go prowadzić we własny sposób.

Tomasz Podsiadły
W jaki?
Tak, jak mnie nauczono. Choć obecnie są inne czasy, w których teatr jest często odarty z magii pracy na scenie, a stał się bardziej komercyjny, nastawiony tylko na pieniądze. Natomiast staram się uczyć zespół oraz podwykonawców zdrowego balansu. Niezaprzeczalnie zarobek jest bardzo istotny, jednak nie odzierajmy teatru z duszy, jakiej pamiętam z czasów dzieciństwa i młodości. I dyscyplina! Dawniej nie było miejsca na jakiekolwiek spóźnienia, dzisiaj jest inaczej. Dlatego staram się w zespole BTR zaszczepić stare, dobre podejście do zawodu.
Zaczynali Państwo w parterowym budynku Gdyńskiego Centrum Kultury przy ulicy Łowickiej. Potem przenieśliście się do Konsulatu Kultury. Czy to był moment przełomowy w działalności Bałtyckiego Teatru Różnorodności?
Tak, zrozumiałem wtedy, że musimy samodzielnie stanąć na nogi, co spowodowało też przeorganizowanie funkcjonowania teatru.
Od pewnego czasu jest Pan nie tylko reżyserem, ale też producentem spektakli. Skąd ta zmiana?
To było jednym ze skutków zmiany siedziby, dyrekcji Konsulatu Kultury i organizacji pracy teatru. Wiedziałem, że muszę zacząć inwestować własne pieniądze, bo inaczej nie przetrwamy tej próby. Wówczas mieliśmy do grania jeden spektakl, czyli „Pomoc Domową”. Dwa obecne grane spektakle: „Mayday 2” oraz „Boeing Boeing”, są już moją inwestycją. Dla mnie ważnym aspektem w funkcjonowaniu teatru, o którym wcześniej nie myślałem, jest tworzenie miejsc pracy. Do tej pory przyświecały mi jedynie cele artystyczne.

Jak Pan ocenia kończący się sezon teatralny w Waszym wykonaniu?
Znakomicie, zagraliśmy „Pomoc Domową” 30 razy, a „Boeing Boeing” dwa razy więcej. Ten sezon przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania. Osiągnęliśmy obłożenie publiczności w granicach 95%. To rzadko zdarza się w teatrze.
Jakie są najbliższe plany Pańskiego projektu?
Planujemy jedną premierę w styczniu 2024, która może stać się hitem. Ten spektakl będzie skupiony wokół Nadii, czyli głównej postaci z „Pomocy Domowej” i „Boeing Boeing”. Specjalnie dla nas Bartosz Wierzbięta napisze kolejną historię kręcącą się w koło tej pyskatej pokojówki. Odtwórczyni roli, doskonała Sylwia Ogryzek, ma wielu fanów. Dlatego wiem, że to przedstawienie będzie cieszyć się dużym powodzeniem. Od nowego roku będziemy grać: „Pomoc Domową”, „Boeing Boeing”, „Mayday 2” i wspomniany spektakl. Szczegółowe plany na stronie www.btr.pl Kolejnym planem, który jest już realizowany, to przeobrażenie BTR w fundację. Zdecydowałem się na ten krok, gdyż to da możliwość realizacji celów prospołecznych, a także ułatwi pozyskiwanie środków zewnętrznych na funkcjonowanie projektu.
Rozmawiał: Przemysław Schenk

