Orlen Synthos Green Energy (OSGE) złożyła do Ministerstwa Energii wniosek o dopuszczenie technologii BWRX-300 do przetargu na budowę drugiej polskiej elektrowni jądrowej w ramach Programu Polskiej Energetyki Jądrowej.

Orlen Synthos Green Energy (OSGE) złożyła do Ministerstwa Energii wniosek o dopuszczenie technologii BWRX-300 do przetargu na budowę drugiej polskiej elektrowni jądrowej w ramach Programu Polskiej Energetyki Jądrowej.
Orlen Synthos Green Energy (OSGE) złożyła do Ministerstwa Energii wniosek o dopuszczenie technologii BWRX-300 do przetargu na budowę drugiej polskiej elektrowni jądrowej w ramach Programu Polskiej Energetyki Jądrowej.
Spółka przekonuje w uzasadnieniu, że jej propozycja zwiększy konkurencyjność postępowania. Warto przypomnieć, że w obecnym postępowaniu uczestniczą już: EDF (reaktor EPR), KHNP (APR1400), AtkinsRéalis (technologia CANDU) oraz Westinghouse Electric Company (AP1000).
To właśnie w technologii Westinghouse powstaje pierwsza polska elektrownia jądrowa. Zgodnie z zapowiedziami rządu wybór partnera dla drugiej inwestycji ma nastąpić w 2027 roku.
OSGE argumentuje, że projekt aktualizacji Programu Polskiej Energetyki Jądrowej nie zawiera już wcześniejszego wymogu. Dopuszczał wyłącznie reaktory wodno-ciśnieniowe o mocy co najmniej 1000 MW. Obecnie kluczowym kryterium ma być przynależność technologii do generacji III+.

Reaktor BWRX-300 jest jednostką wodno-wrzącą (BWR) o mocy 300 MWe. Zaliczany jest do kategorii małych reaktorów modułowych (SMR). Spółka podkreśla, że zaproszenie do dialogu kanadyjskiego AtkinsRéalis, którego model CANDU 6 ma moc poniżej 700 MW, pokazuje, że resort energii dopuszcza także jednostki o mniejszej mocy niż we wcześniejszych założeniach.
Orlen Synthos Green Energy to spółka, w której po 50% udziałów mają Orlen oraz chemiczny koncern Synthos. Firma planuje budowę floty reaktorów BWRX-300 w Polsce.
Zgodnie ze strategią Orlenu dwa pierwsze bloki miałyby powstać do 2035 r., m.in. w pobliżu zakładów Anwil we Włocławku. Rozważanymi lokalizacjami są też Stawy Monowskie oraz Stalowa Wola.
Decyzja Ministerstwa Energii może przesądzić o kierunku rozwoju polskiego programu atomowego na kolejne dekady.
Przemysław Schenk
fot. pixabay.com

