Przemysł potrzebuje przestrzeni do inwestowania i rozwoju
Pomorze wchodzi w okres dynamicznych zmian, a Rafineria Gdańska jest jednym z ważnych elementów tego gospodarczego ekosystemu. O bezpieczeństwie energetycznym, dekarbonizacji, nowych technologiach, przyszłości przemysłu, kompetencjach opowiada Adrian Szkudlarski, prezes Rafinerii Gdańskiej.
Dawid Ruszewski
2026-10-06
6 minut czytania
Pomorze wchodzi w okres dynamicznych zmian, a Rafineria Gdańska jest jednym z ważnych elementów tego gospodarczego ekosystemu. O bezpieczeństwie energetycznym, dekarbonizacji, nowych technologiach, przyszłości przemysłu, kompetencjach opowiada Adrian Szkudlarski, prezes Rafinerii Gdańskiej.
Pomorze staje się dziś jednym z najważniejszych placów budowy nowoczesnej gospodarki w Polsce. Jaką rolę odgrywa w tej przemianie Rafineria Gdańska?
Pomorze rzeczywiście staje się miejscem wyjątkowym na mapie Polski. Spotykają się tu energetyka morska, terminale portowe, logistyka, wkrótce energetyka jądrowa, a także nowoczesny przemysł. Rafineria Gdańska jest jednym z fundamentów tego ekosystemu. Zatrudniamy blisko 1400 osób, a wraz z firmami współpracującymi tworzymy kilka tysięcy miejsc pracy. Każdego roku przekazujemy ponad 100 mln zł podatków do lokalnych budżetów. Jesteśmy też ważnym elementem systemu bezpieczeństwa energetycznego kraju. Od pięćdziesięciu lat zapewniamy paliwa niezbędne dla transportu i gospodarki, ale jednocześnie sami intensywnie się zmieniamy. Chcemy pozostać silnym zakładem przemysłowym. Przy tym zamierzamy stawać się coraz bardziej efektywni energetycznie, cyfrowi i lepiej przygotowani na zmiany zachodzące na rynku.
Ostatnie lata przyniosły jednak wydarzenia, które na nowo zdefiniowały znaczenie bezpieczeństwa energetycznego i odporności przemysłu. Jak zmieniło się funkcjonowanie Rafinerii Gdańskiej po wydarzeniach ostatnich lat?
Ostatnie lata pokazały, że bezpieczeństwo energetyczne nie jest pojęciem abstrakcyjnym. Stało się jednym z fundamentów bezpieczeństwa państwa. Dla nas oznacza to jeszcze większy nacisk na odporność operacyjną, bezpieczeństwo infrastruktury i niezawodność instalacji. Dziś zarządzanie ryzykiem jest równie ważne jak sama produkcja. Nasze położenie nad morzem i rozwinięta infrastruktura logistyczna dają nam możliwość elastycznego reagowania na zmiany sytuacji międzynarodowej.
Transformacja energetyczna stawia przed przemysłem kolejne wymagania, ale jednocześnie musi uwzględniać jego konkurencyjność i realia ekonomiczne. Gdzie przebiega granica pomiędzy ambicjami klimatycznymi a realiami przemysłu?
Nie postrzegałbym tego jako konfliktu. Dekarbonizacja jest konieczna, ale musi być prowadzona w sposób racjonalny ekonomicznie. Jeżeli europejski przemysł utraci konkurencyjność, produkcja zacznie przenosić się poza Europę, a globalne emisje wcale nie muszą spaść. Dlatego zaczynamy od działań, które jednocześnie ograniczają emisje i poprawiają efektywność. To właśnie takie projekty budują trwałą konkurencyjność przedsiębiorstw. Coraz większy wpływ na decyzje inwestycyjne mają również regulacje ETS. Przez to ograniczanie emisji staje się dziś elementem strategii biznesowej, a nie wyłącznie polityki środowiskowej.
Co naprawdę zmieni rafinerie w ciągu najbliższych 10 lat?
Nie będzie jednej technologii, która zmieni wszystko. Największą zmianę przyniesie połączenie kilku kierunków: cyfryzacji, sztucznej inteligencji wspierającej zarządzanie produkcją, poprawy efektywności energetycznej, rozwoju wodoru niskoemisyjnego oraz coraz szerszego wykorzystania ciepła odpadowego. Będzie to raczej konsekwentna ewolucja niż jedna spektakularna rewolucja. Naszym zadaniem nie jest podążanie za każdą technologiczną modą, lecz wybieranie rozwiązań, które rzeczywiście poprawiają efektywność i wzmacniają konkurencyjność zakładu.
Technologie są ważne, ale za każdą transformacją stoją przede wszystkim ludzie, którzy potrafią je wykorzystać. Czy młodzi ludzie chcą dziś pracować w rafinerii?
Tak, ale samo zapewnienie o stabilności zatrudnienia już nie wystarcza. Młodzi ludzie szukają możliwości rozwoju, kontaktu z nowoczesnymi technologiami i poczucia, że ich praca ma znaczenie. Rafineria daje dostęp do rozwiązań, z którymi nie można zetknąć się w wielu innych miejscach: zaawansowanej automatyki, analityki danych, systemów sterowania, energetyki czy nowoczesnej inżynierii procesowej. To także możliwość pracy w branży o strategicznym znaczeniu dla państwa. Rozwijamy współpracę z Politechniką Gdańską, m.in. przy specjalności „Technologie rafineryjne” na kierunku technologia chemiczna. Chcemy, aby studenci poznawali realne potrzeby przemysłu już na etapie studiów i mogli bardziej świadomie planować swoją drogę zawodową.
Zmieniający się przemysł wymaga nie tylko nowych kompetencji technicznych, lecz także innego podejścia do zarządzania i podejmowania decyzji. Jakim liderem trzeba dziś być?
Lider nie musi znać odpowiedzi na każde pytanie. Powinien natomiast potrafić zbudować zespół, który umie tę odpowiedź znaleźć. W świecie pełnym niepewności trzeba podejmować decyzje, nie zawsze dysponując kompletem informacji. Trzeba słuchać ekspertów, ale na końcu również wziąć odpowiedzialność za wybór. Ważne są skupienie, wiarygodność, ambicja i konsekwencja w działaniu – szczególnie w przemyśle, gdzie skutki niektórych decyzji podejmowanych dziś będą widoczne przez wiele kolejnych lat. Dużym błędem byłoby założenie, że skoro coś sprawdzało się przez ostatnią dekadę, będzie działało dokładnie tak samo przez następną.
Co musi zrobić Polska, aby przemysł pozostał konkurencyjny?
Najważniejsze są trzy rzeczy: konkurencyjna energia, przewidywalne regulacje i sprawne procesy inwestycyjne. Przemysł nie planuje w perspektywie jednego roku. Duże inwestycje przygotowuje się i realizuje przez wiele lat, dlatego częste zmiany zasad zwiększają ryzyko i utrudniają podejmowanie długoterminowych decyzji. Polska nie będzie już konkurować wyłącznie kosztami pracy. Musimy wygrywać produktywnością, technologią, kompetencjami ludzi i sprawnością realizacji inwestycji. Europa również nie zbuduje swojej pozycji samymi regulacjami. Potrzebuje silnego przemysłu, który będzie miał przestrzeń do inwestowania, rozwoju i wdrażania nowych technologii.
Jeśli spojrzeć szerzej niż na najbliższe lata, Pomorze ma dziś wyjątkową szansę na połączenie przemysłu, energetyki, portów, nauki i nowych technologii. Jak wyobraża Pan sobie Pomorze w 2040 roku?
Chciałbym, aby w 2040 roku Pomorze było regionem atrakcyjnym dla młodych ludzi i wysoko wykwalifikowanych specjalistów. Mamy wszystkie elementy potrzebne do zbudowania jednego z najsilniejszych ośrodków gospodarczych w kraju: porty, energetykę, przemysł, dobre uczelnie i dostęp do światowych rynków. Największą szansą jest połączenie tych elementów w dobrze funkcjonujący ekosystem. Uczelnie powinny kształcić ludzi odpowiadających na realne potrzeby gospodarki, przedsiębiorstwa tworzyć atrakcyjne miejsca pracy i rozwijać nowe technologie, a infrastruktura nadążać za potrzebami regionu. Wierzę, że Rafineria Gdańska nadal będzie ważną częścią tego krajobrazu – stabilnym pracodawcą, partnerem dla uczelni i lokalnych przedsiębiorstw oraz miejscem, w którym doświadczenie wielu pokoleń spotyka się z wiedzą i technologiami kolejnych.
Tak odległa perspektywa skłania również do refleksji nad tym, jaki ślad chce się pozostawić po sobie jako menedżer i osoba odpowiedzialna za rozwój jednej z najważniejszych firm regionu. Z czego chciałby Pan być najbardziej dumny?
Chciałbym, aby za kilka czy kilkanaście lat można było powiedzieć, że zostawiliśmy Rafinerię Gdańską silniejszą, niż ją zastaliśmy, bardziej odporną, zaawansowaną technologicznie, konkurencyjną, bezpieczną i dobrze przygotowaną na wyzwania kolejnych dekad. Rolą menedżerów nie jest wyłącznie zarządzanie bieżącymi wynikami. Trzeba budować organizację tak, aby dobrze funkcjonowała i rozwijała się również wtedy, gdy nas już w niej nie będzie.