Po kilku miesiącach od objęcia funkcji dyrektora Loży Gdańskiej BCC Wojciech Dudek podsumowuje pierwsze doświadczenia i mówi o kierunku dalszego rozwoju organizacji.

Po kilku miesiącach od objęcia funkcji dyrektora Loży Gdańskiej BCC Wojciech Dudek podsumowuje pierwsze doświadczenia i mówi o kierunku dalszego rozwoju organizacji.
Po kilku miesiącach od objęcia funkcji dyrektora Loży Gdańskiej BCC Wojciech Dudek podsumowuje pierwsze doświadczenia i mówi o kierunku dalszego rozwoju organizacji.
Minęło już osiem miesięcy, odkąd objął Pan funkcję Dyrektora Loży Gdańskiej BCC. Jak ocenia Pan ten pierwszy okres?
To był bardzo intensywny czas. W pierwszych miesiącach chciałem dobrze zrozumieć potencjał Loży, oczekiwania przedsiębiorców i to, w jakich obszarach BCC może dawać swoim członkom realną wartość. Odbyłem około stu bezpośrednich rozmów z członkami Loży oraz prezesami i właścicielami ważnych firm z naszego regionu. Pomogło mi w tym również moje wcześniejsze doświadczenie biznesowe. Przez lata byłem odpowiedzialny za budowanie i wdrażanie strategii firm, zarządzałem sprzedażą, zespołami, projektami oraz zmianą organizacyjną. W biznesie bardzo szybko widać, czy za pomysłem idą konkretne działania, odpowiedzialność i rezultat. To podejście staram się przenosić również na funkcjonowanie Loży.
Co Pan zaobserwował w ciągu tych kilku miesięcy?
Szybko zobaczyłem, że BCC ma coś, czego nie da się łatwo zbudować od zera – ogromny kapitał relacji, doświadczeń i wzajemnego zaufania. Relacje są fundamentem Loży. Moją rolą jest sprawić, żeby na tym fundamencie mogło powstawać jeszcze więcej wartości dla przedsiębiorców. Potencjał Loży widzę zresztą szerzej niż tylko w organizowaniu wydarzeń. Chodzi o to, żeby kapitał relacji, wiedzy i doświadczenia przekładać na konkretne kontakty, współpracę, projekty oraz lepsze rozumienie tego, co dzieje się w gospodarce i otoczeniu przedsiębiorców. Dlatego otwieramy się również na współpracę z innymi organizacjami pracodawców, środowiskami społecznymi, uczelniami czy organizacjami pozarządowymi. Nie każda rozmowa musi od razu kończyć się formalnym partnerstwem. Najpierw trzeba dobrze poznać potrzeby i możliwości obu stron. To pozwala również lepiej rozpoznawać szanse, które mogą być wartościowe dla naszych członków.

Mówił Pan o tworzeniu realnej wartości dla członków. Jakie działania podjęliście i jakie są ich efekty?
Jedną z najważniejszych zmian było stworzenie bardziej zamkniętej, eksperckiej formuły spotkań dla członków Loży, poświęconych tematom naprawdę istotnym z punktu widzenia prowadzenia biznesu. Starannie dobieramy zagadnienia i ekspertów. Zapraszamy przedstawicieli administracji publicznej, współpracujemy z uczelniami i unikamy tematów, które są już szeroko omawiane i łatwo dostępne. Efekt jest bardzo konkretny, na takich spotkaniach pojawia się dziś 40–50 prezesów i właścicieli firm. To dla mnie jasny sygnał, że taka skoncentrowana, ekspercka formuła odpowiada realnym potrzebom przedsiębiorców. Rozmawiamy między innymi o finansach, odporności przedsiębiorstw, bezpieczeństwie gospodarczym czy zmianach zachodzących w regionie.
Ważne jest dla mnie również to, żeby członkowie czuli się na tych spotkaniach swobodnie – dlatego są one zasadniczo zamknięte dla osób spoza organizacji. Dobre spotkanie jest ważne, ale jego prawdziwa wartość często pojawia się później. Może nią być konkretna współpraca między firmami, wymiana doświadczeń, kontakt do eksperta czy informacja, która pozwoli przedsiębiorcy lepiej przygotować się do nadchodzących zmian.
Którym obszarom działalności poświęca Pan też szczególną uwagę?
Dużo uwagi poświęcam też temu, jak BCC jest reprezentowane w różnych zespołach, radach i gremiach działających przy instytucjach publicznych. Chcę, żeby ta obecność była aktywna i przynosiła konkretną wartość – zarówno poprzez reprezentowanie interesów przedsiębiorców, jak i poprzez pozyskiwanie wiedzy, która później wraca do naszych członków. Dlatego systematycznie przeglądamy naszą obecność w gremiach i sposób, w jaki realizowana jest tam reprezentacja BCC. Chcemy być obecni tam, gdzie toczy się ważny dialog gospodarczy, szczególnie w sprawach dotyczących dużych inwestycji, bezpieczeństwa gospodarczego, energii, infrastruktury czy regionalnych łańcuchów dostaw. Chodzi o to, żeby przedsiębiorcy możliwie wcześnie wiedzieli, jakie zmiany i możliwości pojawiają się w ich otoczeniu. BCC już dziś oferuje członkom szeroki pakiet możliwości – od udziału w komisjach branżowych i wpływu na proces legislacyjny, przez szkolenia, konkursy i konferencje, po bezpośredni kontakt z innymi członkami. Jednym z moich celów jest sprawić, żeby przedsiębiorcy lepiej wiedzieli, co już mają w ramach członkostwa i częściej z tego korzystali.

Ma Pan doświadczenie w budowaniu partnerstw i rozwoju biznesu. W jakich obszarach widzi Pan największą przestrzeń do łączenia przedsiębiorców?
Networking to dla mnie świadome budowanie sieci biznesowej. Nie chodzi tylko o to, czy dwie osoby się znają. Ważniejsze jest pytanie: czy wiedzą, jak mogą sobie nawzajem pomóc? Żeby dobrze łączyć przedsiębiorców, trzeba znać ich firmy, kompetencje, potrzeby i kierunki rozwoju. Moje doświadczenie biznesowe pomaga mi patrzeć na firmę nie tylko przez pryzmat jej właściciela czy marki, ale również modelu biznesowego, sprzedaży, procesów, zespołu czy planów rozwojowych. Dzięki temu możemy szukać nieoczywistych połączeń: partnera do projektu, klienta, dostawcy, eksperta czy firmy, która ma doświadczenie w rozwiązaniu podobnego problemu. Chciałbym, żeby Loża była miejscem, w którym takie połączenia powstają w sposób naturalny, ale jednocześnie świadomy i przemyślany.
Czy te miesiące zmieniły Pana spojrzenie na przedsiębiorców z regionu?
Zdecydowanie. Przede wszystkim zobaczyłem, jak wiele historii stoi za każdą firmą. Za liczbami, wynikami i strukturą organizacyjną są konkretni ludzie, którzy często przez 20 czy 30 lat budowali swoje przedsiębiorstwa, podejmowali ryzyko, popełniali błędy, odnosili sukcesy i wielokrotnie musieli zaczynać od nowa. To jest chyba jedna z najbardziej inspirujących części mojej pracy. Wielu przedsiębiorców zaczynało od pomysłu, w który po prostu uwierzyli. Później potrzebne były determinacja, konsekwencja i odporność, żeby ten pomysł zamienić w działającą firmę. Z drugiej strony przedsiębiorcy są bardzo pragmatyczni. Interesują ich koszty, regulacje, dostępność pracowników, finansowanie inwestycji, ryzyko i możliwości rozwoju.
Nie potrzebują kolejnych ogólnych porad, jak prowadzić biznes. Potrzebują przestrzeni, w której mogą wymienić się doświadczeniem i znaleźć ludzi, którzy mierzą się z podobnymi wyzwaniami. Często mówi się o „samotności prezesa”. Rzeczywiście, niewiele osób spoza tego środowiska może w pełni zrozumieć ciężar decyzji, za które przedsiębiorca odpowiada. Dlatego tak cenna jest możliwość spotkania ludzi, którzy mają podobne doświadczenia i rozumieją te dylematy bez konieczności ich szczegółowego tłumaczenia.
BCC skupia firmy bardzo różnej wielkości i z różnych branż. Co jest ich wspólnym mianownikiem i jak sprawić, żeby członkostwo dawało realną wartość, a nie było tylko kwestią prestiżu?
Wspólnym mianownikiem jest przedsiębiorczość i gotowość do budowania relacji oraz dzielenia się doświadczeniem. Wielkość firmy czy branża nie muszą być przeszkodą – przeciwnie, różnorodność może być ogromną wartością. Oczywiście wartość członkostwa musi być konkretna. Nie każdą relację da się od razu przeliczyć na złotówki, ale możemy obserwować, czy członkowie rzeczywiście korzystają z sieci BCC, poznają nowych partnerów, zdobywają wiedzę i znajdują rozwiązania swoich problemów. Chciałbym też, aby wartość z członkostwa rezonowała na całą organizację firmy członkowskiej, a nie ograniczała się wyłącznie do kalendarza właściciela. Ludzie odpowiedzialni za sprzedaż, marketing, finanse czy HR również mogą korzystać z wiedzy, szkoleń i relacji, które daje BCC. Wtedy członkostwo zaczyna pracować na rzecz całej firmy, a nie tylko jej właściciela czy prezesa. W moim podejściu ważne jest też połączenie dwóch elementów: twardego biznesu i relacji. Dobry pomysł czy strategia muszą mieć cel, sposób realizacji i możliwość sprawdzenia, czy przyniosły efekt. Ale w biznesie równie ważne jest to, kto jest po drugiej stronie stołu i czy możemy sobie wzajemnie zaufać.
Jakie będą najważniejsze cele Loży Gdańskiej BCC w najbliższych miesiącach?
Widzę trzy główne kierunki. Po pierwsze, chcemy dalej wzmacniać sieć przedsiębiorców i sprawiać, żeby relacje między członkami przekładały się na konkretną współpracę. Po drugie, chcemy jeszcze mocniej zaznaczać obecność Loży w regionalnym ekosystemie gospodarczym. Pomorze i cały obszar, który obejmuje dziś Loża Gdańska, stoją przed dużymi zmianami związanymi między innymi z inwestycjami, energią, infrastrukturą, bezpieczeństwem gospodarczym i rozwojem regionalnych łańcuchów dostaw.

Chcę, żeby BCC było aktywnym uczestnikiem tej dyskusji i żeby wiedza zdobywana w jej ramach wracała do przedsiębiorców. Po trzecie, chcę rozwijać Lożę jako nowoczesną organizację biznesową – otwartą na nowe środowiska, nowe pokolenie przedsiębiorców i nowe sposoby budowania wartości. Dzisiaj jako Dyrektor Loży odpowiadam za jej bieżące funkcjonowanie, relacje z członkami, rozwój sieci kontaktów i obecność BCC w regionalnym środowisku gospodarczym. Chcę tę odpowiedzialność wykorzystywać możliwie szeroko. Chyba właśnie to jest moje najważniejsze zadanie: łączyć dwa światy – twarde, mierzalne podejście do biznesu z miękkim kapitałem relacji. Bo jedno i drugie jest potrzebne. Dobrze zbudowana sieć relacji, połączona z wiedzą o biznesie, doświadczeniem menedżerskim i otwartością na nowe środowiska, może być dla przedsiębiorców bardzo konkretnym narzędziem rozwoju.
Rozmawiał: Przemysław Schenk
fot. Loża Gdańska BCC

