Partnerzy
  • Pracodawcy Pomorza

Wyszukiwarka

Felietony
Warszawska chałturka, czyli stolica na gościnnych występach

Wakacje w pełni! Temperatura skoczyła porządnie do góry i zapanowało ogólne rozleniwienie. Zazwyczaj fizyczne, ale często też i intelektualne. Instytucje kultury raczej na urlopach, a nam nie w głowie głębsze doznania artystyczne. Jednak zerkając w repertuary trójmiejskich świątyń sztuki zdawać by się mogło, że wszyscy pracują i to na wysokich obrotach. Kiedy chodzę po mieście […]

eb
2019-07-19
3 minuty czytania

Wakacje w pełni! Temperatura skoczyła porządnie do góry i zapanowało ogólne rozleniwienie. Zazwyczaj fizyczne, ale często też i intelektualne. Instytucje kultury raczej na urlopach, a nam nie w głowie głębsze doznania artystyczne. Jednak zerkając w repertuary trójmiejskich świątyń sztuki zdawać by się mogło, że wszyscy pracują i to na wysokich obrotach.

Kiedy chodzę po mieście widzę niezliczone plakaty zapowiadające wydarzenia artystyczne zaplanowane na sezon letni. Większość z tych plakatów to kolaże zdjęć twarzy aktorów i (o zgrozo) celebrytów, którzy występują w danych propozycjach. Uśmiechnięte, zdziwione, komiczne, a wszystkie doskonale znane, gdyż co wieczór goszczące na ekranie naszego telewizora w paśmie serialowym bądź kabaretowym.

O co w tym chodzi?

Otóż jakiś czas temu tęgie głowy ze stolicy (ale nie tylko) wpadły na genialny pomysł, że należy wyprodukować proste formy teatralne, zazwyczaj lekkie, farsowe, mało obsadowe (to dla ekonomii) i obsadzić w nich popularnych aktorów i celebrytów. W małych miejscowościach, rzecz jasna, sprawdza się to doskonale i publiczność chętnie płaci za bilet, żeby zobaczyć na żywo artystę, który co wieczór biega z z lewej do prawej po ekranie ich telewizora.
Poziom tych wydarzeń bywa różny, oględnie mówiąc. Zdarzają się dobre warsztatowo spektakle, idealne na letnią porę. Jednak niestety często są to, mówiąc żargonem teatralnym, „wykony” mizerne.
Zadziwia jednak, iż my, mieszkańcy dość sporej aglomeracji, także się na to „łapiemy”. Biegniemy po niedorzecznie drogie bilety, mając nadzieję, na konsumpcje sztuki przez wielkie SZ. Ba, z nadzieją, że po spektaklu czy występie uda się „strzelić selfie” z ulubieńcem serialowym czy kabaretowym.
A tu rozczarowanie. Bilety drogie, sztuka słaba, scenografia mizerna, a po przedstawieniu na spotkanie z wykonawcą brak szans.

Już słyszę ten krzyk kolegów z branży. Już widzę wytykanie, że robię to samo! Nie, nie. Nie chcę mówić, że wszystkie spektakle, widowiska czy koncerty gościnne są pozbawione poziomu. Chciałbym tylko uczulić, aby zwrócić uwagę na jakość. Pamiętajmy, wydarzenia artystyczne to w dzisiejszym świecie „produkty”, które należy sprzedać. Nie nabierajmy się na sztuczki marketingowców. Często „dzieło”, na które się wybieramy, jest tylko zwykła chałturką, służącą do podreperowania budżetu danej instytucji lub firmy. 

Przykładem spektaklu gościnnego, na bardzo wysokim poziomie artystycznym, z dobrymi aktorami teatralnymi jest niewątpliwie „Poczekalnia. Kaczmarski/Tymański” Teatru Nowego z Łodzi w reż. Jarosława Wojciechowskiego, zagrana z początkiem czerwca na deskach Teatru Miejskiego w Gdyni w ramach Kaczmarski Encore Festival. Kawał dobrego teatru!

Reklama na portalu expressbiznesu.plReklama na portalu expressbiznesu.pl