Partnerzy
  • Pracodawcy Pomorza

Wyszukiwarka

Lifestyle
14 dni izolacji i 24 godziny za sterami misji

Dwa tygodnie spędzone w izolacji, symulowane spacery kosmiczne, praca w Centrum Kontroli Misji i odpowiedzialność za kierowanie jego pracą podczas zmiany. Jakub Hinca, doktorant AWFiS w Gdańsku, opowiada o misjach analogowych oraz o dotychczasowych doświadczeniach.

Przemysław Schenk
2026-08-21
6 minut czytania

Dwa tygodnie spędzone w izolacji, symulowane spacery kosmiczne, praca w Centrum Kontroli Misji i odpowiedzialność za kierowanie jego pracą podczas zmiany. Jakub Hinca, doktorant AWFiS w Gdańsku, opowiada o misjach analogowych oraz o dotychczasowych doświadczeniach.

Podczas Asclepios VI przeszedł Pan drogę od kilku stanowisk operacyjnych, przez CAPCOM, aż do funkcji FLIGHT. Jak zmieniała się odpowiedzialność wraz z obejmowaniem kolejnych ról?

Centrum Kontroli Misji (MCC) opiera się na pracy kilku kontrolerów. Każdy ma swój indywidualny zakres zadań i obowiązków. Początkowo pełniłem rolę kontrolera głównie na pozycjach, na których kontakt z załogą jest sporadyczny lub nie jest wymagany. Później przyszedł przydział do stanowiska CAPCOM. Ono jest bezpośrednio związane z bieżącym przekazywaniem komunikatów i decyzji załodze. Do tego pośrednicza w momencie, gdyby załoga potrzebowała czegoś od MCC. Rola flight director (FLIGHT) z kolei jest w pewnym sensie kierownikiem zmiany. Prowadzi dzienne odprawy z załogą astronautów analogowych, podejmuje decyzje. Ponadto zarządza sytuacjami problemowymi, czy koordynuje działania centrum ogółem.

Odpowiedzialność jest zróżnicowana, ale każdy z członków zespołu jest równie ważnym ogniwem, ponieważ to połączona wiedza i praca każdego z nas pozwalała na uzyskanie ostatecznego efektu w postaci symulowane spacery kosmiczne, badania naukowe, przestrzeganie wielu procedur operacyjnych, czy co najważniejsze – zapewnienie bezpieczeństwa załogi. Nie bez znaczenia pozostaje dynamika zespołu. Musimy sobie wzajemnie ufać, a także móc na sobie polegać. Stąd też właśnie taki design i podział pracy, aby wiedzieć, kogo móc zapytać o radę i z kim się skonsultować, gdy załoga zada pytanie lub będzie potrzebowała zdalnego wsparcia w którejś z aktywności.

Jak wyglądały dwa tygodnie izolacji w Lunares Habitat i co było dla Pana największym wyzwaniem podczas tej misji?

Dwa tygodnie izolacji w pilskim habitacie wiązały się z brakiem ekspozycji na światło dzienne i braku dostępu do bieżących informacji ze świata czy z mediów społecznościowych, z napiętym harmonogramem dnia, symulowanymi spacerami kosmicznymi w skafandrach, a także z codzienną aktywnością fizyczną. Każdy dzień podzielony był tak, aby każdy z nas miał swoje zajęcia w określonych porach. Czas pomiędzy obowiązkami lub po zakończeniu dnia był przeznaczony na wspólne posiłki lub bycie ze sobą w dzielonej razem przestrzeni.

Co uznałby Pan za największe wyzwanie?

Największym wyzwaniem było dla mnie pozostawienie na chwilę wszystkiego, co poza habitatem – projekty naukowe, przygotowania do kolejnej misji, czy inne zobowiązania – to wszystko musiało na moment nieco zwolnić. Niemniej udało mi się w tej sytuacji wywiązać ze wszystkiego, co miałem założone na ten czas. Była to moja druga misja, więc w pewnym sensie wiedziałem, co może być w niej trudne. Miałem świadomość, co nie będzie stanowić dla mnie wyzwania. Jeżeli podejmę się kolejnej, będę pracować nad jeszcze innymi aspektami przebywania w izolacji. Stąd moja duża wdzięczność za analogowe doświadczenia. Właśnie dzięki nim mogę poznać siebie i swoją indywidualną dynamikę w trakcie przebywania w niesprzyjających warunkach.

Dwa lata wcześniej nie przeszedł Pan pierwszego etapu selekcji do projektu Asclepios. Co sprawiło, że tym razem znalazł się Pan w zespole?

Niedługo po otrzymaniu informacji o nieprzyjęciu do drugiego etapu selekcji rozpocząłem proces zdobywania doświadczenia. Wiedziałem, że misje analogowe wymagają pewnej wiedzy i wykazania, że można coś zdziałać w tym konkretnym zespole. Stąd też na przestrzeni ubiegłego roku uzyskałem certyfikat znajomości języka angielskiego. Wziąłem udział w swojej pierwszej analogowej misji kosmicznej. Dołączyłem do struktur Rady Studentów przy Prezesie Polskiej Agencji Kosmicznej. Zacząłem nabierać doświadczenia i małymi krokami starałem się zebrać wiedzę na temat funkcjonowania ludzkiego organizmu w warunkach kosmicznych. Podjąłem się rekrutacji do zespołu medycznego misji Asclepios VI. Dużą radością był dla mnie moment, kiedy uzyskałem informację o pozytywnym przejściu procesu. Teraz przed nami kolejna misja – Asclepios VII.

Misje analogowe mają symulować warunki przyszłych wypraw kosmicznych. Jakie umiejętności zdobyte podczas tych doświadczeń mogą mieć największe znaczenie podczas rzeczywistych misji kosmicznych?

Rzeczywiste misje kosmiczne wiążą się z wieloma stresorami i przeciwnościami, na które człowiek musi być gotowy. To, co jest głównie unikalne dla środowiska kosmicznego to mikrograwitacja, czy silne oddziaływanie promieniowania kosmicznego. Działanie tych mechanizmów na organizm człowieka – jego fizjologię i stan zdrowia jest cały czas poznawane, tak jak i metody zapobiegania negatywnym skutkom zdrowotnym. To, co możemy skutecznie badać i analizować w kontekście analogowych misji, to dynamika zespołowa, aspekty psychologiczne izolacji w różnorodnych warunkach, metody gospodarowania zasobami w habitacie, czy umiejętność radzenia sobie ze stresem. Istnieje wiele habitatów analogowych, przy czym każdy prezentuje unikalną charakterystykę. Mamy tego typu ośrodki w Polsce, a jednym z najbardziej rozpoznawalnych światowych „analogów” jest stacja Concordia, która położona jest na Antarktydzie.

W warunkach, gdzie możliwości komunikacji są mocno ograniczone i gdzie ewakuacja nie zawsze jest możliwa (tak, jak na biegunie południowym) – bardzo mocno kładzie się nacisk na pracę zespołową i granie do jednej bramki. W trakcie ekspedycji zespoły są wielonarodowościowe, wielokulturowe. Dlatego załoga powinna ze sobą dobrze współdziałać, aby móc bezpiecznie i z sukcesem zakończyć misję. Natomiast w kontekście bardziej technicznym, symulacje pozwalają na przetestowanie procedur badawczych, które następnie mogą zostać „doszlifowane” i przeprowadzone w rzeczywistych warunkach kosmicznych.

Łączy Pan doświadczenia z misji analogowych z pracą naukową w AWFiS. Nad czym obecnie Pan pracuje?

Środowiska izolowane i ekstremalne powiązane są z obecnością różnorakich stresorów. Obecnie wraz z promotorem – dr hab. Marcinem Dornowskim, prof. AWFiS przygotowujemy projekt badawczy, który poruszy temat adaptacji człowieka do tychże trudnych warunków  pod kątem jego funkcji psychomotorycznych, jak i aktywności fizycznej w trakcie samej izolacji. Te badania stanowią swego rodzaju wstęp do bardziej skomplikowanych projektów oraz poznawania tego, w jaki sposób możemy obserwować parametry zdrowia i sprawności człowieka w utrudnionych warunkach. Kosmos i jego eksploracja pozwalają na to, aby wyciągnięte z podróży kosmicznych wnioski przełożyć również na to, co dzieje się w obrębie naszej atmosfery. Wiele jest środowisk izolowanych, ekstremalnych, czy wymagających odpowiednich adaptacji. Dlatego też łączenie kropek sprawia, że ten temat jest tak mocno dla mnie fascynujący. Oprócz tego niebawem rozpoczną się przygotowania do misji Asclepios VII oraz inne aktywności popularyzujące naukę.

Rozmawiał: Przemysław Schenk

fot. archiwum własne Jakuba Hincy

Reklama na portalu expressbiznesu.plReklama na portalu expressbiznesu.pl