Partnerzy
  • Pracodawcy Pomorza

Wyszukiwarka

Lifestyle
Małżeństwo z rozsądku?

„A Pan g… wie o Kaszubach” – powiedział Bazyli, postać inspirowana losami Antoniego Abrahama, wykreowana przez Janusza Gajosa w filmie „Kamerdyner”. Obraz Filipa Bajona stał się swego rodzaju narracją historyczną o „kaszubskiej sprawie”. Różanym kwiatem owej sprawy były zaślubiny Polski z morzem. Ceremonia odbyła się równo 100 lat temu. Sławetne zdanie Bazylego stanowiło odpowiedź na […]

eb
2020-02-10
9 minut czytania

„A Pan g… wie o Kaszubach” – powiedział Bazyli, postać inspirowana losami Antoniego Abrahama, wykreowana przez Janusza Gajosa w filmie „Kamerdyner”. Obraz Filipa Bajona stał się swego rodzaju narracją historyczną o „kaszubskiej sprawie”. Różanym kwiatem owej sprawy były zaślubiny Polski z morzem. Ceremonia odbyła się równo 100 lat temu.

Sławetne zdanie Bazylego stanowiło odpowiedź na ówczesne praktyki siłowego przyłączania ziem niemieckich do Polski. Polityczne animozje sprzyjają łatwym łupom, węszeniu intratnych szans. Nie inaczej było po I wojnie światowej. Odradzający się kraj zyskał (jak wówczas pisano w oficjalnych korespondencjach) – element narodowo niepewny, zaś ludność kaszubska swoje okno na świat, którym był Bałtyk. Mało efektywna integracja tychże ziem nie była jedynym problemem na pozór różnych światów. Na taki stan rzeczy złożyło się kilka aspektów. Różnice kulturowe i językowe, odmienne poglądy polityczne oraz narastające problemy gospodarcze (odłączenie rynku zbytu Gdańska, Nadrenii oraz Westfalii), które stanowiły pokłosie wcześniejszych. W tym miejscu należy zaznaczyć, że przedstawiciele kaszubskich elit nieskrywanie flirtowali z ideami Narodowej Demokracji i daleko im było do nurtu propagowanego przez warszawskich socjalistów oraz ludowców. Między innymi ta kość niezgody sprowokowała krajowych dygnitarzy do obsadzenia funkcji publicznych przybyszami z różnych regionów Polski. Mimo napiętej sytuacji każda ze stron zdawała sobie sprawę, że przecież chodzi o wspólną sprawę.

Kadr z filmu „Kamerdyner” w reżyserii Filipa Bajona

Bismarck, Kulturkampf i garść inteligencji

Aby dobrze zrozumieć ówczesne ansy warto jeszcze bardziej cofnąć się w czasie. Są lata 70’ XIX wieku. Kanclerz Otton Von Bismarck w celu zjednoczenia i podporządkowania poszczególnych frakcji społecznych rozpoczyna projekt pt. „Kulturkampf”. Idee snute pod płaszczykiem walki o kulturę pociągnęły za sobą wprost przeciwne skutki. Dotychczas pasywna ludność kaszubska zmieniła swoje nastawienie do państwa niemieckiego. Odsiecz Kaszubów miała w dużej mierze związek z obroną katolicyzmu, nie zaś polskości, co z premedytacją propagowali późniejsi socjaliści. To właśnie na tej kanwie zrodził się powszechny stereotyp o Polaku-Katoliku i ewangelickim Niemcu. Projekt Bismarcka spowodował na Kaszubach rozpoczęcie prac organicznych. Lokalna ludność ochoczo angażowała się w zyskujące na popularności inicjatywy społeczno-kulturalne. Działania te, miały na celu przeciwstawienie się ekonomiczno-kulturalnej ekspansji Niemców. Tu warto podkreślić, że na czele złączonych organizacji kaszubskich stali duchowni, co jest walnym przyczynkiem do późniejszego utworzenia polskiego ruchu narodowego. Aktywni społecznie Kaszubi odwoływali się do haseł patriotycznych, wciąż podkreślając regionalną specyfikę. Owe granice nierzadko się zacierały, co powodowało niejasności. Metodę na pogodzenie odrębnych, ale zarazem tożsamych poglądów znalazła garstka kaszubskiej inteligencji.

Duma Szczepowa Kaszubów – to przewodnie hasło przedstawicieli młodej inteligencji, których zadaniem było nie tylko pogodzenie i wyodrębnienie poglądów społeczno-politycznych miejscowej ludności, a następnie ich zadeklarowanie światu. Celem długofalowym autonomicznych działań osób zaangażowanych był przede wszystkim rozwój kaszubszczyzny. Jedyną metodą była praca u podstaw, a ta z kolei mogła się zapoczątkować wyłącznie w oparciu o kulturę, ale tę o charakterze ogólnopolskim. W konsekwencji młodzież zainicjowała powstanie czasopisma „Gryf” wydawanenego przez Aleksandra Majkowskiego (1912r) oraz założenie w Gdańsku Towarzystwa Młodokaszubów. Choć późniejsza wojna rozerwała na strzępy owe organizacje, to wielu przedstawicieli elit odwołuje się do nich po dziś. Zbiór owoców pracy pozytywistycznej zaczął się tuż po wojnie. Ale o tym za chwilę…

Ballada o Antku

Przenosimy się do Mechowa, niewielkiej wioski w obszarze powiatu puckiego, znanej głównie z „Meuchauer Hohle” – kompleksu grot scementowanych spoiwem kalcytowym. Mamy rok 1869. W ubogiej rodzinie bezrolnego komornika na świat przychodzi Antoni Abraham. Chałupa ulokowana w przynależnej osadzie o ironicznej nazwie „Zdrada” jest miejscem w którym Antoni czerpie pierwsze szlify światopoglądowe. Na ścieżce edukacyjnej spotyka księdza Teofila Bączkowskiego, który kształtuje w nim świadomość religijno-narodową. W wieku 16 lat umiera ojciec Antka – Jan. Brak perspektyw i egzystencja na skraju ubóstwa pcha młodzieńca w świat. W taki oto sposób zaczyna się z pozoru błahe komiwojażerstwo, które z biegiem lat wyniesie Abrahama na wersalskie pałace.

„Antek znad Bałtyku” pałęta się ode wsi do de wsi. Ujmuje się prostych prac dorywczych w rolnictwie, przemyśle rybnym i leśnym. Pracowitość chłopca mnoży jego zyski. Stabilność finansowa powoduje w mężczyźnie chęć osadzenia się na stałe. Wyborem okazuje się Bolszewo. Mamy rok 1889. Po kilku miesiącach Abraham poślubia Matyldę Paszke, która rodzi mu trójkę dzieci. Synowie Abrahama uważają się za Niemców i umierają na skutek ran odniesionych w pruskich mundurach. Sam Antonii zostaje wcielony do armii w 1916 roku. Następnie w roli artylerzysty walczy na froncie francuskim. Przez kolejne miesiące na skutek odniesionych ran okupuje szpitalne łóżka. W 1918 roku zostaje zwolniony do domu. Rozpoczyna działalność w ramach której agituje za przyłączeniem Kaszub do Polski. Jego intensywne działania nie umykają uwadze elit obu stron barykady. Wespół z Tomaszem Rogalą z Kościerzyny zostaje oddelegowany na konferencję pokojową do Paryża. Misja? Zawiera się krótkiej frazie – „Nie ma Kaszub bez Polonii, a bez Kaszub Polski”. W trakcie artykułowania swoich żądań uderza pięścią w stół za którym siedzi sam Lioyd George. Owa wyprawa urosła do miana legendarnej. Wokół niej narosło mnóstwo mitów. Co wiemy na pewno? Rogala i Abraham opowiadając się za postulatami polskiej delegacji wzmocnili jej przekaz. Byli żywymi dowodami na to, że przyłączenie pomorza do Polski urasta do rangi sprawy honorowej. Zatem skoro siebie chcą, a nawet tego żądają… Trzeba wyprawić ślub.

„Zaślubiny Polski z morzem” – obraz spod pędzla Wojciecha Kossaka

 

Ach co to był za ślub…

Komiwojażer wraca do kraju z wojskiem gen. Józefa Hallera z początkiem maja 1919 roku. Przedostaje się na Pomorze, jest szykanowany przez tamtejsze władze. Wytrwale znosi swój los, a nagrodą jest uczestnictwo w zaślubinach Polski z morzem. Według jednej z legend powitał Hallera następującą wiązanką słów – „Kiedy Pan Generał na Kaszubach, to musi z Kaszubą zażyć tabaki z tej oto tabakiery”. Sam Józef Haller po zakończonej wojnie nie spoczął na laurach. W październiku 1919 roku powierzono mu kolejną, jak się okazało – najważniejszą misję, jaką było dowództwo nad powstałym w wyniku traktatu wersalskiego – Frontem Pomorskim. Cel? Odzyskać Pomorze. Proces odzyskiwania miał przebiegać pokojowo i w gruncie rzeczy tak było, poza licznymi przypadkami sabotażu oraz mniej licznymi próbami stawiania militarnego oporu. W końcu Haller wraz ze Stanisławem Wojciechowskim (Minister Spraw Wewnętrznych) docierają do Pucka. Kluczowym punktem agendy zaślubin była msza dziękczynna, którą celebrował Antoni Rydlewski – kazanie wygłosił z kolei Józef Wrycza. W czasie mszy poświęcono Polską Banderę, która została podniesiona na maszcie w towarzystwie huku 21 salw armatnich. Następnie gen. Józef Haller na znak zaślubin wrzucił w otchłań wykutej przerębli platynowy pierścień. Drugi zaś zachował na palcu.

Jedyne zdjęcie z uroczystości Zaślubin – Narodowe Archiwum Cyfrowe

„Oto dziś dzień krwi i chwały. Jest on dniem wolności, bo rozpostarł skrzydła Orzeł Biały nie tylko nad ziemiami polskimi, ale i nad morzem polskim (…) zawdzięczamy to przede wszystkim Miłosierdziu Bożemu, a potem wszystkim, którzy w walce nie ustawali…”

 

Majkowski w branży medialnej

Pamiętacie młodych przedstawicieli kaszubskiej inteligencji z Majkowskim na czele? Pozytywistyczna praca i położenie podwalin pod kulturę Kaszub przyniosły wymierne korzyści dopiero w 20-leciu międzywojennym. Okres ten stanowi czas dynamicznego rozwoju kaszubskiej kultury. Wspomniany Majkowski z różnych przyczyn nie potrafi stać się hegemonem medialnego rynku Kaszub. Czasopismo „Gryf” nie cieszy się tak dużą popularnością jak drzewiej. Na szczęście nie brakuje innych lokalnych pism, które ową kulturę podtrzymują. Poszczególne publikacje są jednak dalekie od medialnych trendów. Szkopułem okazuje się statut językowy, który zamiast jednoczyć – dzieli. W gorących dyskusjach nad formami zapisu, niczym ryba w Bałtyku odnajduje się właśnie Aleksander Majkowski. Ukoronowaniem jego działań jest opublikowanie powieści „Żëcé i przigòdë Remùsa”, choć jej premiera miała miejsce dopiero w przededniu II wojny światowej.

Historyczny Słupek Zaślubinowy w magazynie zasobów MWP

Batalie związane z kreowaniem nowej świadomości kulturowej to tylko niewielki fragment obrazu przedstawiającego sukces w walce o zjednanie tożsamości Kaszub. Poza kulturą istotne gałęzie stanowiła edukacja oraz gospodarka. I o ile symbolem osiągnięć gospodarczych tamtego okresu stała się Gdynia, która jeszcze kilka lat temu była wioską, a potem swoistym spiritus movens kreowanej na nowo gospodarki, o tyle kwestie edukacyjne pozostawały pomstą pruskich zwierzchników. Mówi się, że nie można zjeść ciastka i mieć ciastka. Ten tragikomiczny dylemat przyświecał Kaszubom, którzy nie mieli wystarczająco wykwalifikowanych kadr do objęcia urzędowych stanowisk, a i na przybyszów z odległego południa Polski patrzyli z dozą nieufności. Trudno im się dziwić, wszak co o Kaszubach może wiedzieć dygnitarz z centralnej Polski? „G…!” – jak powiedział Bazyli.

Mateusz Marciniak

Reklama na portalu expressbiznesu.plReklama na portalu expressbiznesu.pl