Partnerzy
  • Pracodawcy Pomorza

Wyszukiwarka

Lifestyle
Alternatywa na szklanym ekranie

Czas kwarantanny i idące wraz z nim zakazy stają się nie do zniesienia. Wiosenna aura oraz niedzielna pora sprzyjają wszelkim aktywnościom, które w tym przypadku pozostają (niestety!) ograniczone. Jedną z domowych atrakcji może być filmowy seans, który umili rodzinny czas. Tradycyjnie już prezentujemy kilka propozycji filmowych na niedzielny wieczór. W minionym tygodniu prezentowaliśmy zestaw filmów […]

eb
2020-04-05
6 minut czytania

Czas kwarantanny i idące wraz z nim zakazy stają się nie do zniesienia. Wiosenna aura oraz niedzielna pora sprzyjają wszelkim aktywnościom, które w tym przypadku pozostają (niestety!) ograniczone. Jedną z domowych atrakcji może być filmowy seans, który umili rodzinny czas. Tradycyjnie już prezentujemy kilka propozycji filmowych na niedzielny wieczór. W minionym tygodniu prezentowaliśmy zestaw filmów o tematyce biznesowej. Tym razem zagłębimy się w temat kina alternatywnego.

To jest Rosja! Tego nie ogarniesz…

Kola wiedzie pozornie szczęśliwe życie. Mieszka w niewielkim, acz na swój sposób urokliwym miasteczku nad morzem w obszarze Rosji północnej wraz z młodą żoną Lilą oraz nastoletnim synem Romą. W pewnym momencie sielska ballada zmienia się w dramat, którego autorem jest bezwzględny Mer miasteczka o imieniu Wadim, który postanawia pozbawić głównego bohatera majątku odziedziczonego po pradziadach. Na ratunek przybywa Dimitri – wschodząca gwiazda prawniczego świata z Moskwy. Obecność adwokata w teorii ma przynieść pomoc przyjacielowi. A w praktyce? W praktyce niszczy kolejny fundament jego sensu istnienia. Czy uosobienie głównego bohatera „Procesu” Kafki stawi czoła skorumpowanemu aparatowi rosyjskiej władzy? Do jakich kroków posunie się Kola w walce o honor oraz miłość? No i wreszcie… Czy tytułowy – pożerający wszystko Lewiatan strawi kolejne ludzkie życie?

Zderzenie ze skandynawskim prądem

„Przełamując fale”, czy jak ktoś woli – „Breaking the Waves” to film, który w opinii wielu uznanych reżyserów oraz aktorów jest największym dziełem w historii światowego kina. Sztuka skandynawskiej kinematografii została osadzona w latach 70’ XX wieku w jednej ze szkockich wiosek. Główna bohaterka – Bess na przekór radykalnym wyznawcom miejscowego kalwinizmu decyduje się wyjść za mąż za Jana, który para się robotami na platformach wiertniczych. Podczas jednego z wyjazdów bohater ulega wypadkowi,którego skutkiem jest paraliż. Cierpiący Jan utkany w egzystencję warzywa odkrywa w sobie narastający poziom seksualnego napięcia spowodowanego brutalnymi zdradami swojej żony. Bogobojna Bless wciąga się w wulgarną grę, której stawką jest ratunek małżeńskiej miłości. Dzieło Larsa von Triera – przedstawiciela prądu filmowego o nazwie Dogma 95 niczym najbardziej bezwzględna i zabójcza fala pochłania ludzką wrażliwość czyniąc nieodwracalne konsekwencje na upodobaniach odbiorcy.  Istnieje obawa, że po seansie nic już nie będzie takie samo.

Surrealna konserwacja powierzchni płaskich

Amerykański hype produkcyjny bardzo często przysłania wytrawną alternatywę prawdziwych mistrzów zaoceanicznego kina. Skutek? Wiele pereł kinematografii odchodzi w zapomnienie ustępując miejsca kolejnym kinowym „fast foodom”. Jednym z takich dzieł jest „Głowa do wycierania podłogi” w reżyserii Davida Lyncha. Scenariusz przedstawia nam żywot głównego bohatera – Henry’ego, który egzystuje w zindustrializowanym świecie. Akcja opowieści będącej pełnometrażowym debiutem Lyncha przenosi się na stół rodziców sympatii Spencera. Ten dowiaduje się o nadchodzącym potomku. Kim okaże się syn głównego bohatera? Odpowiedź na to pytanie z pewnością poznał Charles Bukowski. Wyklęty pisarz uważał, że „Eraserhead” to największe dzieło w historii szklanego ekranu.

 Smak mięty w azjatyckiej sztuce

Mięta… odświeża, uwodzi, rozpala zmysły, ale… warto na nią uważać! Zbyt łakome spożywanie może doprowadzić do pobudzenia kubków odpowiedzialnych za interpretację goryczy. Bynajmniej nie rozwodzimy się nad azjatycką sztuką kulinarną, a nad kinem alternatywnym, które przechodzi w Korei Południowej swoisty renesans (pozdrawiamy twórców Parasite). „Miętowy cukierek” autorstwa Chang-Dong-Lee jest pocztówką z przeszłości – cyniczną, brudną i skażoną pod kątem moralnym. Wespół w zespół z głównym bohaterem – Yang-Hoo będziemy zderzać się czołowo z aspektami politycznymi, które koniec końców ulokują nas w odpowiednim mechanizmie brutalnego systemu. Adrian Burz – recenzent, napisał, że jest to wybuch nakręcony od tyłu. Osobiście dodam, że eksplozja jest na tyle uniwersalna, że może wbić odłamki nawet w najbardziej wymagające gusta.

O krok za daleko…?

Hinduska sztuka filmowa niezupełnie musi się opierać na kiczowatych – bollywoodzkich scenariuszach rodem z Bombaju. Świetnym przykładem produkcji z lat 60’ minionego stulecia jest indyjski film alternatywny pt. Idol. Konwencja dzieła została oparta na klasycznej rozmowie dwójki bohaterów – tytułowego idola – Arindama oraz żurnalistki – Aditi, która przeprowadza wywiad z popularnym aktorem w przedziale pociągu jadącego do Delhi. W pewnym momencie bożyszcze tłumów zauważa, że w swoich wspomnieniach posuwa się o krok za daleko. Dynamiczne retrospekcje i prosta, choć uwodząca alegoria podróży przenosi widza do wnętrza duszy bohatera, który ma w zasadzie wszystko, ale niezupełnie to, czego w tej chwili oczekuje…

 

Bo do walca trzeba dwojga!

I tak jak Hindi Cinema nie musi kipieć pastiszem, tak i filmy animowane nie muszą być wyłączną gratką dla dzieci. Dowodem owej teorii jest dzieło izraelskiego reżysera – Ariego Folmana z 2008 roku. Mowa o „Walcu z Bashirem” – alternatywnym filmie animowanym, który został oparty na faktach. Dzieło jest swoistym staraniem o przywrócenie wspomnień z wojny w Libanie w której reżyser brał udział w 1982 roku. Wędrówka do głębi własnego „JA” w tym przypadku jest naznaczona bólem i cierpieniem, które narasta pomimo potrzeby rozdrapania ran i domknięcia krwawego rozdziału z przeszłości. Film łączy w sobie klasyczne animacje z obrazami realistycznymi, aż po wizje surrealistyczne. Na uwagę zasługuje także muzyka, która spaja XVIII-wieczne kompozycje z dźwiękami lat 80’ ubiegłego wieku.

O hiszpańskim patencie na czarny off

Co łączy niedocenionego muzyka, ustawionego biznesmena, początkującą pannę młodą, kelnerkę z przydrożnego baru, popularnego milionera oraz specjalistę od materiałów wybuchowych? To agresja, która kiełkuje o stokroć dynamiczniej od rzeżuchy zasianej na wiosnę. „Dzikie historie” to wariacja na temat czarnej komedii, która porywa widza nie tylko za sprawą charakterystycznej i innowacyjnej struktury, ale także sztuki kontrastowania, która pomimo początkujących rozbieżności spotyka się w punkcie będącym zmorą współczesności za jaką uchodzi frustracja. Gdy jej poziom urasta do maksymalnej rangi – konsekwencje mogą stać się wprost nieoczekiwane. I o tych oczekiwaniach najlepiej przekonać się na własnej skórze oglądając hiszpański off.

Polska koncepcja walki z bezsennością

W naszym cotygodniowym zestawieniu nie może zabraknąć rodzimej propozycji. Tym razem jest nią „Ćma” – film z roku 1980 w reżyserii Tomasza Zygadło ze spektakularną i niedocenioną rolą Romana Wilhelmiego. Scenariusz stanowi opowieść o Janie, który prowadzi audycję radiową dla osób zmagających się z bezsennością. Główny bohater niesie skuteczną pomoc osobom dzwoniącym, choć tak naprawdę sam z każdą nocą rozpada się na coraz drobniejsze kawałki. Finalnie zagubiony mężczyzna trafia do psychiatry. Ciekawostkę stanowi fakt, że wiele scen tytułowego filmu nakręcono w Sopocie.

Reklama na portalu expressbiznesu.plReklama na portalu expressbiznesu.pl