Partnerzy
  • Pracodawcy Pomorza

Wyszukiwarka

Lifestyle
Nie wrzucajmy artystów do jednego worka

Skupiając się na głównych segmentach gospodarki zapominamy o kulturze oraz sztuce. Dla wielu osób funkcjonowanie w owej sferze jest warunkiem ekonomicznego bytu. Jak ze stanem epidemii radzą sobie artyści? W poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie pomógł nam Tomasz Podsiadły. Tomku, pozwól, że w ramach troski o kulturę coś Ci przeczytam. „Już nie mogę czytać tego […]

eb
2020-04-08
5 minut czytania

Skupiając się na głównych segmentach gospodarki zapominamy o kulturze oraz sztuce. Dla wielu osób funkcjonowanie w owej sferze jest warunkiem ekonomicznego bytu. Jak ze stanem epidemii radzą sobie artyści? W poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie pomógł nam Tomasz Podsiadły.

Tomku, pozwól, że w ramach troski o kulturę coś Ci przeczytam.

„Już nie mogę czytać tego utyskiwania moich koleżanek i kolegów z branży artystycznej. Jęczą jak stare baby u lekarza, że odwołano im koncerty czy spektakle. Stękają jak dziady kościelne, że stracą pieniądze. No trudno WSZYSCY (oprócz producentów maseczek ochronnych i płynów dezynfekujących) STRACĄ. Nie tylko artyści, są w tej trudnej sytuacji. Podstawowa przyzwoitość każe, aby w ciężkich czasach nie myśleć tylko o sobie. Wielu innym JEST i BĘDZIE o wiele gorzej. Wy po prostu zarobicie w tym roku MNIEJ kasy…” 

I dalej…

„Minęły zaledwie cztery dni kwarantanny, a już polskie GWIAZDY cierpią i skarżą się, że nie będą miały za co płacić rachunków. Gdyby to byli jeszcze jacyś młodzi wykonawcy na dorobku, debiutanci, artyści niszowi. Nie! Do chóru narzekających zapisali się wykonawcy, którzy za jeden koncert biorą po 60 tys. zł i więcej. Kobieta z dyskontu pracuje na takie honorarium przez rok albo i dłużej. Co robiliście przez całe życie?…”

 

Podpisujesz się pod fragmentami tego cytatu?

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Przede wszystkich nie możemy wkładać wszystkich artystów do jednego wora. Mamy nazwiska osób z pierwszych stron gazet, które bez dwóch zdań mogą się pochwalić ponadprzeciętnymi pensjami, a to co z nimi robią – to już zupełnie inny temat. Po prostu część artystów ma głowę do biznesu i potrafi lokować pieniądze, a część pomimo potężnej kasy po prostu ją wydaje. Mają do tego prawo. Czyja to wypowiedź?

Pana Krzysztofa Skiby.

Uważam, że jeśli artyści z okładek magazynów wylewają łzy, to mamy do czynienia z sytuacją abstrakcyjną. W wielu przypadkach ich jednorazowe wynagrodzenie jest wyższe od rocznego wynagrodzenia aktorów z prowincjonalnego teatru. Jest też druga strona medalu – warto zauważyć, ze ze sztuką związani są również zwykli rzemieślnicy. Osoby, które podróżują od castingu do castingu otrzymując za spektakl kilkaset złotych. Jeśli zagrają w kilkunastu przedstawieniach miesięcznie, to wychodzi im z tego lepsza czy gorsza pensja. Zakładając, że taka osoba nie miała pomysłu na odłożenie grosza, wówczas z dnia na dzień została pozbawiona środków do życia. Tacy artyści jako pierwsi odczuli finansowe skutki epidemii i jako ostatni powrócą do możliwości zarabiania pieniędzy.

 

Okej, ale teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zarabiać w warunkach innych niż scena.

Trudno dziwić się płaczom ludzi, którzy z dnia na dzień stracili dochody bez perspektywy ich odzyskania. Środowisko artystów jest w dużej mierze niszowe. Ci ludzie bardzo często nie są w stanie robić niczego innego i to nie ze względu na ambicje, bo przecież praktycznie każdy może wykładać towar w dyskoncie, czy też obsługiwać kasę w markecie. Po prostu po wielu latach edukacji artystycznej i pracy na scenie nie powala na to psychika. I w tym aspekcie absolutnie się nie zgadzam z cytowaną wypowiedzią.

A ja odnoszę wrażenie, że my mamy taką cechę, która prowokuje nas do grzebania w cudzych portfelach. Jedni utyskują, że nie stać ich na opłacenie rachunków, inni z kolei reagują na zasadzie – dobrze im tak.

Zgadzam się z tym. Zresztą na ten temat powstało wiele publikacji psychologicznych. Większość osób zamiast skupić się na własnej zawartości portfela – skupia się na portfelu sąsiada. Natomiast warto w tym miejscu odróżnić celebrytów od artystów. Ci pierwsi to ułamek procenta tych drugich. Poza tym jeszcze raz podkreślam – nie wrzucajmy artystów do jednego worka.

 

Porozmawiajmy o czymś bardziej pozytywnym. Stan epidemii się skończy, a to oznacza, że na jesień robota w rękach artystów zacznie się palić. Czy możemy spodziewać się oblężenia instytucji kulturalnych?

Tak, ale raczej nie jesienią. W branży artystycznej mówi się, że może nie ruszyć do końca roku kalendarzowego. Słyszę to również ze źródeł instytucjonalnych. Nie chcę być złym prorokiem ale na taki scenariusz należy się przygotować..

Od czego to zależy? Co jest głównym kryterium?

Zacznijmy od tego, że na razie jest to wróżenie z fusów. Pamiętajmy, że kultura nie jest produktem pierwszej potrzeby. Żeby doświadczyć wspomnianego przez Ciebie oblężenia niezbędne jest finansowanie. Kultura jest finansowana z dwóch źródeł – budżetowych oraz komercyjnych. Obawiam się, że prywatne źródła finansowania mogą się skurczyć, dlatego powrót do normy może odłożyć się w czasie. Wiele zależy od kondycji naszej gospodarki.

Czy stan epidemii może okazać się źródłem inspiracji dla artystów?

Tak. Każda sytuacja ekstremalna w której są zapakowane silne emocje jest przyczynkiem do tworzenia. Wystarczy spojrzeć na historię. Każde z wydarzeń, które było przełomowe inspirowało twórców. Sam się zastanawiam w jaki sposób odwrócić obecny stan w twórczą inspirację.

Rozmawiał : Mateusz Marciniak

Reklama na portalu expressbiznesu.plReklama na portalu expressbiznesu.pl