Jeśli ktoś z Was szuka w dzisiejszym zestawieniu „Dnia Świra” i „Forresta Gumpa” to może się srodze zawieść. Powyższe dzieła, choć w pewnych momentach mogą wywoływać uśmiech na twarzach widzów, to tak naprawdę są historiami, które w tle prowokują do łez wzruszenia i bezsilności. Co prawda poniższe propozycje mogą przyprawić o potok słonych kropli, ale […]
eb
2020-04-11
4 minuty czytania
Jeśli ktoś z Was szuka w dzisiejszym zestawieniu „Dnia Świra” i „Forresta Gumpa” to może się srodze zawieść. Powyższe dzieła, choć w pewnych momentach mogą wywoływać uśmiech na twarzach widzów, to tak naprawdę są historiami, które w tle prowokują do łez wzruszenia i bezsilności. Co prawda poniższe propozycje mogą przyprawić o potok słonych kropli, ale będą one wynikiem wyłącznie szczerego śmiechu. Mięśnie brzucha przygotowane? No to jedziemy!
Za jakie grzechy, dobry Boże?
Zaczynamy z wysokiego „C”, bo od nowoczesnej – francuskiej komedii. Choć wielu recenzentów spisało na straty ów rodzaj kina, to „Za jakie grzechy, dobry Boże?” z pewnością zagra na ich nosach. Film w reżyserii Philippe’a de Chauverona prezentuje historię iście konserwatywnego, burżuazyjnego i katolickiego małżeństwa, które wydało na świat cztery córki. Trzy z nich postanawiają splatać figle i wychodzą za mąż za panów o zupełnie odmiennych korzeniach i obyczajach. Za cel obierają odpowiednio – sefardyjskiego Żyda, muzułmanina oraz Chińczyka. Uciemiężona tymi wyborami para tradycjonalistów pokłada ostatnią nadzieję w najmłodszej potomkini rodu. Laure idzie jednak w ślady starszych sióstr i angażuje się uczuciowo w związek z katolikiem pochodzącym z czarnej części Afryki. W jaki sposób zareagują na tę sytuację rodzice głównej bohaterki? Przekonajcie się sami!
Co robimy w ukryciu
Taika Waititi w minionym roku zrewolucjonizował światowe kino za sprawą swojego najnowszego dzieła pt. Jojo Rabbit. Okazuje się, że twórca dokonywał już w przeszłości podobnych zabiegów, które przeszły w świecie filmowym bez większego echa. Za taki z pewnością należy uznać film pt. Co robimy w ukryciu z 2014 roku. Scenariusz przedstawia dzieje czwórki współlokatorów – Vlaidislawa, Viago, Deacona oraz Petyra, którzy w ramach dnia powszedniego wykłócają się o pozorne błahostki w postaci skrawka papieru toaletowego, nieuregulowanych rachunków i kolejności wynoszenia śmieci. Na pierwszy rzut oka – niby nic… Nic, gdyby nie fakt, że starzy znajomi mają po kilkaset lat i żywią się ludzką krwią. Ich życiodajnym źródłem ma się okazać nowa postać – Nick, który wprowadza do egzystencji wampirów sporo chaosu. Jak z niego wybrnąć? Jak ustalić priorytety? No właśnie…
Grand Budapest Hotel
Okazuje się, że rok 2014 dla nurtu komedii był rokiem wielkich sukcesów. „Grand Budapest Hotel” to kolejna produkcja sprzed 6 lat, która została doceniona zarówno przez ekspertów, jak i szarych zjadaczy kinowego chleba. Film w reżyserii Wesa Andersona opowiada o perypetiach hotelowego konsjerża, który wplątuje do swojego misternego planu młodego pracownika budapesztańskiego hotelu. Dekoracje zastosowane w filmie słusznie zasługiwały na Oscara, bowiem zapierają dech w piersiach niemal w każdym ujęciu. W komediowej perełce nie zabraknie wątków miłosnych oraz sensacyjnych. To prawdziwy rarytas dla miłośników wysublimowanego humoru z bogactwem krajobrazu w tle.
Shazam!
Ludzie dzielą się za sprawą dwóch perspektyw. Pierwsza z nich wyróżnia miłośników pizzy z dodatkiem ananasa, druga z kolei całkowicie wyklucza ingerencję hawajskich akcentów w tradycję włoskiej sztuki kulinarnej. Druga perspektywa dotyczy osób wyczekujących ekranizacji komiksowych klasyków oraz tych, którzy uważają ten zabieg za całkowity gwałt na alternatywnej sztuce. Spoiwem zwaśnionych frakcji może się okazać film fantastycznonaukowy – „Shazam!”, który powstał za sprawą serii komiksów o superbohaterze noszącym tytułowe imię. Scenariusz dzieła przedstawia historię nastolatka, który za sprawą magicznej formuły zaklęcia zyskuje umiejętności sześciu starożytnych herosów – Salomona, Zeusa, Atlasa, Herkulesa, Achillesa oraz Merkurego. W filmie z 2019 roku nie brakuje elementów, które przyprawią o uśmiech, co w ostatnich latach bywa rzadkością w nurcie S-F.