W zeszłym tygodniu śmialiśmy się do łez za sprawą zestawu komedii, które dla Was opisaliśmy, a tym razem – wprawimy się w nastrój grozy i napięcia, które poznaliśmy oddając się klimatowi filmowych kryminałów. Żeby było ciekawiej, postanowiliśmy skupić się na rodzimych produkcjach, które zaskakują swoją nietuzinkowością i stylem. Zaczynamy! Ziarno prawdy – 2015 Robert Więckiewicz […]
eb
2020-04-19
7 minut czytania
W zeszłym tygodniu śmialiśmy się do łez za sprawą zestawu komedii, które dla Was opisaliśmy, a tym razem – wprawimy się w nastrój grozy i napięcia, które poznaliśmy oddając się klimatowi filmowych kryminałów. Żeby było ciekawiej, postanowiliśmy skupić się na rodzimych produkcjach, które zaskakują swoją nietuzinkowością i stylem. Zaczynamy!
Ziarno prawdy – 2015
Robert Więckiewicz to jeden z tych aktorów, których nie sposób mieć dość na szklanym ekranie. Tym razem wcielił się on w rolę Teodora Szackiego, który po paśmie sukcesów odniesionych w stolicy został zesłany do Sandomierza. Arogancki i surowy prokurator wciąga się w śledztwo, które ma na celu odnalezienie mordercy lokalnej działaczki i nie sposób oprzeć się wrażeniu, że chęć rozwikłania zagadki jest motywowana przede wszystkim obsesyjnymi ambicjami głównego bohatera seansu. Dozowane napięcie – jak na dobry kryminał przystało, zostało w tym przypadku wzbogacone o próbę diagnozy rzeczywistości społecznej, która przyświeca akcji – to duża zaleta filmu w reżyserii Borysa Lankosza. Czy zapalczywy Szacki rozbroi sensacyjną intrygę sandomierskiej rzeczywistości? Nie powiemy! Powiedzieć możemy tylko jedno – nie tylko Ojciec Mateusz ma monopol na pozytywne zwieńczenia śledztw…
Czarny Mercedes – 2019
A skoro dotknęliśmy wątku Artura Żmijewskiego, warto go przemycić do innej – kryminalnej propozycji. Za taką uchodzi Czarny Mercedes w reżyserii Janusza Majewskiego. Były Ordynator z Leśnej Góry w tym przypadku wcielił się w postać prawnika, któremu ktoś w sposób brutalny zamordował piękną żonę. Rozwikłania zagadki podejmuje się nadkomisarz Rafał Król (w tej roli Andrzej Zieliński, który w Leśnej Górze był lekarzem, zaś w Sandomierzu jednym z podejrzanych…). Król nie ma łatwo, bo dookoła trwa II wojna światowa. Na domiar złego o sukces w śledztwie musi się ścigać z Nazistowskim Aparatem Policyjnym na czele którego stoi sam Bogusław Linda. Dlaczego warto poświęcić dwie godziny czasu spędzonego w izolacji? Chociażby dlatego, że Czarny Mercedes zaskakuje widza sprawnym balansem na wielu gatunkowych krawędziach, zachowując przy tym rdzeń rasowego kryminału.
Pokot – 2017
Okazuje się, że istnieje grono osób, które nie widziało jeszcze Pokotu w reżyserii Agnieszki Holland. To właśnie z myślą o nich postanowiliśmy nakreślić kilka zdań, które zachęcą do konsumpcji owej treści. A zatem – dlaczego warto wybrać się w filmową odyseję do wioski ulokowanej w Kotlinie Kłodzkiej? Chociażby dlatego, że historia będąca wspólnym dziełem Holland i Tokarczuk sprawnie splata gatunki psychologiczne z thrillerem oraz dramatem. Wszystko to zostało pokryte płaszczem czarnego kryminału – przyprawionego o nutkę satyry społecznej. Nie zabraknie charakterystycznego obrazu rodzimych magnatów. Będzie ksiądz, komendant, właściciel lisiej farmy i prezes wielkiej firmy. Jedyne czego zabraknie to zasięgu telefonicznego. Krwi – zwłaszcza tej zwierzęcej będzie pod dostatkiem.
Wściekły – 1980
Wiecie dlaczego Bronisław Cieślak jest aktorem znakomitym? Bo sprawnie i lekko zrzucił kurtkę M-65 z Porucznika Borewicza, po to, by przyodziać nawet nieźle skrojony garnitur Kapitana Bogdana Zawady i podjąć się złapania seryjnego mordercy. O kunszcie aktorskim polskiego Jamesa Bonda świadczy wykreowanie oficera, który w przeciwieństwie do Borewicza nie radzi sobie z presją. Wątki utkane w dramat kryminalny zaburzają spokój głównego bohatera. Jego ruchy stają się coraz bardziej chaotyczne, a bezsilność zaburza logiczne myślenie o przyczynach seryjnie popełnianych mordów. Czy Zawada znajdzie koniec nitki, aby dotrzeć do kłębka? Przekonacie się o tym po obejrzeniu jednego z najlepszych i najbardziej niedocenianych kryminałów w czasach socrealistycznej popkultury.
Zbrodniarz, który ukradł zbrodnię – 1969
Wątpliwość. Mikrocząsteczka wątpliwości wystarczy, aby rozpocząć śledztwo, które zostało zamknięte i odhaczone. To właśnie wokół tego, ktoś powie – „stereotypowego schematu” powstała akcja filmu pt. Zbrodniarz, który ukradł zbrodnię. Przewrotny tytuł to nazwa dzieła z 1969 roku w reżyserii przywoływanego już Janusza Majewskiego. Fabuła została związana przy pomocy rozmowy emerytowanego milicjanta – Kapitana Siwego (w tej roli Zygmunt Hubner) z dziennikarzem. Przedmiotem dyskusji jest zagadkowa śmierć dziewczyny wokół której narosło sporo wątpliwości. Siwy postanawia na własną rękę rozwikłać kryminalną zagadkę pomimo narażenia życia. Czy główny bohater pojmie rzeczywistego sprawcę?
Czerwony pająk – 2015
Zawracamy z naszej socjalistycznej drogi, aby powrócić do współczesnej oferty twórców kryminałów. Skupmy naszą uwagę na jednej z najchętniej oglądanych wariacji na temat gatunku, czyli True Crime. Ciekawym przykładem takiej wariacji jest Czerwony pająk w reżyserii Marcina Koszałki – twórcy głośnego dokumentu autobiograficznego pt. Takiego pięknego syna urodziłam. Koszałka w sposób bezkompromisowy prezentuje sylwetkę Karola Kota – odpowiedzialnego za serię krakowskich zbrodni, które wstrząsnęły Polską. Twórca dzieła siłuję się na rękę z typowym thrillerem odrzucając powszechne konwenanse i utarte schematy. Koszałka nie nadaje zbrodniom zabarwień moralnych i estetycznych. Nie zaspokaja widza litrami wylanej krwi i nie dąży do rozstrzygnięcia walki dobra ze złem. Twórca przy pomocy głównego bohatera, którego podźwignął w sposób znakomity Filip Pławiak, ukazuje nam głęboko skryte pragnienia. Tu charakterystyczne napięcie nie jest efektem stopniowo rozwiązywanej zagadki. Linia napięcia to skutek boju z własnymi kompleksami, które pchnęły pozornego uczniaka do dyskotekowego tańca. Aranżacja została zaczerpnięta z dance macabre.
Dom zły – 2009
Przyzwoitość nakazuje nam nie pomijać Wojtka Smarzowskiego, zwłaszcza, gdy dotykamy tematów kryminalnych. Reżyser odczarował przed 11 laty letarg sztuki budowania kryminału na rodzimym gruncie za sprawą filmu pt. Dom zły. Dzieło Smarzowskiego to kawał ciężkiej, zgorzkniałej i do bólu realnej historii, którą poznajemy z prowincji lat 80’ ubiegłego stulecia. Fabuła splata losy kilku postaci, które mają obciążone sumienie i właściwie – nic do stracenia. Mroczny klimat nie jest tu konsekwencją szybujących kul ołowiu, a obecnością siekiery i morza wódki od której – jak to w Polsce, nikt nie stroni. W rolach głównych wystąpili aktorzy dobrze nam znani – Topa, Dziędziel, Jakubik, Preis…
Pokłosie – 2012
Za twórcę najlepszych polskich filmów kryminalnych uznaje się Władysława Pasikowskiego. Aby przekonać się na własne oczy o zasadności wyboru, wystarczy poświęcić trochę czasu na seans Pokłosia w reżyserii wspomnianego twórcy. Pokłosie spełnia wszelkie warunki rasowego kryminału. Iście hollywodzka narracja, bliży plan kadru, retrospekcja budująca napięcie, posępna muzyka, wątki rytualne… Gdy przyprawimy to dobrą dyspozycją Macieja Stuhra i aurą historycznego skandalu możemy z całą pewność uznać, że jest to film najwyższej próby.
Jestem mordercą – 2016
Pasjonaci zagadek kryminalnych znają od podszewki zbrodnie z którymi mieliśmy do czynienia w szarej rzeczywistości PRL. Do owych realiów przenosi nas Maciej Pieprzyca – twórca filmu „Jestem mordercą”, którego scenariusz został oparty na historii Zdzisława Marchwickiego – wampira z Zagłębia. Pieprzyca w swoim dziele nie bierze jeńców. Nie bawi się matactwa, rozgałęzienia i cienkie czerwone linie. Stawia na bezkompromisowy obraz komuny, którego kręgosłupem staje się funkcjonariusz milicji biorący udział w propagandowym karnawale. Jasiński (w postać wcielił się znakomity Mirosław Haniszewski) – główny bohater historii łączy w sobie innowacyjne podejście do metod dochodzeniowych z idealistyczną ufnością w prawdę, która przecież w otoczce propagandy minionego ustroju nie ma prawa iść pod rękę. Gdy w śledztwie związanym ze śmiercią Anny dochodzi do przełomu, okazuje się, że ambitny dochodzeniowiec zaczyna rozumieć pojęcie prawdy subiektywnej. Gęstość dymu papierosowego może Was przyprawić o bezdech. Warto na to uważać, zwłaszcza w czasie kwarantanny.