Deszczowa aura ostatnich dni sprzyja seansom filmowym. Rzęsiste opady i ślady błyskawic prowokują nas do zagłębienia się w mroczny nurt kinematografii, jakim jest horror. Dla jednych – dostateczny powód do śmiechu, dla innych – zwiastun nadchodzącego dreszczu i nieprzespanej nocy. Jedno jest pewne – horror to spora dawka emocji wobec których nie da się przejść […]
eb
2020-05-24
5 minut czytania
Deszczowa aura ostatnich dni sprzyja seansom filmowym. Rzęsiste opady i ślady błyskawic prowokują nas do zagłębienia się w mroczny nurt kinematografii, jakim jest horror. Dla jednych – dostateczny powód do śmiechu, dla innych – zwiastun nadchodzącego dreszczu i nieprzespanej nocy. Jedno jest pewne – horror to spora dawka emocji wobec których nie da się przejść w sposób obojętny.
Wzgórza mają oczy – 2006
Rodzinna – pozornie sielska eskapada kamperem zmienia się w istny koszmar za sprawą awarii pojazdu, który utknął w pustynnych okolicznościach. Typowa – amerykańska rodzina musi stawić czoła wymagającym warunkom pustynnego klimatu Nowego Meksyku i gdy wydaje się, że niekontrolowane podmuchy piasku i ekstremalna wysokość temperatury zostały opanowane – na horyzoncie pojawia się znacznie poważniejszy problem, czyli grupa zmutowanych kanibali, którzy nie cofną się przed niczym. Walorem horroru autorstwa Alexandre Aja jest stworzenie świetnego balansu pomiędzy efektami graficznymi i realnym krajobrazem. Szorstkość dzieła uzupełnia paletę silnych stron filmu.
Lśnienie – 1980
W opinii krytyków filmowych dzieło autorstwa Stanleya Kubricka uchodzi za najlepszy horror w globalnej historii filmu. Kłopot w tym, że frakcja ekspertów oponuje w kwestii klasyfikowania tytułowego dzieła w kategoriach klasycznego horroru. Opowieść o hotelu Panorama w Kolorado nie byłaby światowym topem, gdyby nie szczytowa forma Jacka Nicholsona – odtwórcy głównej roli. Amerykańska gwiazda wciela się w rolę dozorcy, który wraz z rodziną zostaje uwięziony w obiekcie za sprawą burzy śnieżnej. W tym czasie staje się świadkiem nadprzyrodzonych zjawisk, które doprowadzają go do obłędu. Ciekawostkę stanowi fakt, że początkowo do tytułowej roli był przymierzany sam Robert De Niro, ale twórcy dzieła poddali pod wątpliwość umiejętności natury aktorsko-psychopatycznej. Tego problemu nie miał z kolei Danny Lioyd, który dopiero w trakcie seansu dowiedział się, że zagrał w horrorze.
Medium – 1985
Pozostajemy w latach 80’ minionego stulecia, aby ukazać Wam prawdziwą gratkę dla koneserów lokalnych wątków filmowych. Mowa o filmie pt. Medium autorstwa Jacka Koprowicza, którego główna akcja działa się w Sopocie. W nadmorskim kurorcie dochodzi do serii dziwnych i niebezpiecznych wypadków. Rozwikłania paranormalnych zagadek podejmuje się lokalny komisarz w towarzystwie aspiranta. Architektura oraz krajobraz Sopotu nadzwyczajnie sprzyja charakterystycznemu klimatowi filmu w którym swoje ślady odcisnęły gwiazdy takie jak Jerzy Stuhr, Grażyna Szapołowska, Michał Bajor oraz Jerzy Zelnik.
Dziecko Rosemary – 1968
Co łączy Jacka Nicholsona, polski akcent gatunkowy i najlepsze lata amerykańskiego kina? To postać Romana Polańskiego – jednego z najbardziej wszechstronnych twórców światowego filmu, który wykreował horror trzymający w napięciu po dziś. Dziecko Rosemary to dzieło w które wszczepiono najistotniejsze fundamenty gatunkowe, takie jak okultyzm, śledztwo i mroczną zagadkę. Gdy do tego zestawu dodamy wybitną kreację stworzoną przez Mię Farrow i genialną muzykę autorstwa Krzysztofa Komedy, możemy mieć pewność, że Polański dał światu jeden z największych klasyków gatunkowych w dziejach.
Lighthouse – 2019
Pasjonaci horroru bardzo często wyrażają zniesmaczenie najnowszymi produkcjami owego gatunku. Wyjątkiem w tej kwestii pozostaje film pt. Lighthouse opowiadający o historii dwójki strażników latarni morskiej, którzy za sprawą potęgującego nastroju wyalienowania zaczynają zatracać zmysły. Postępująca utrata naturalnych instynktów rozbudza ich mroczne koszmary, które z czasem stają się dla nich poważnym niebezpieczeństwem. Film autorstwa Roberta Eggersa nie trafiłby do topów gatunkowych większości zestawień, gdyby nie bezkompromisowość współczesnego art’housu i wybitne kreacje aktorskie Willema Defoe oraz Roberta Pattinsona. Naszej uwadze nie może umknąć rozwarstwiona metaforyka opowieści, która nadaje dodatkowego smaku obrazowi.
W lesie dziś nie zaśnie nikt – 2020
Pozostajemy w klimacie współczesnych dokonań, aby odnotować kolejny polski horror, a nawet jego odgałęzienie, – bo slasher autorstwa Bartosza M. Kowalskiego, który wziął na warsztat cechy sztuki dotychczas nieznanej na rodzimych gruncie. Scenariusz filmu opowiada o grupie nastolatków owładniętych wirtualną rzeczywistością, którzy zostają skazani na szorstkość łona natury. Sielskość w tym przypadku zdaje się nie oszczędzać żadnego z przedstawicieli pokolenia Z. Czy – jak twierdzi wielu, – pierwszy polski slasher okazał się bombą ze zwiastunów? W opinii większości recenzentów raczej jest to niewypał, który obnażył niedojrzałość polskiej tkanki filmowej do tego rodzaju przedsięwzięć. Z drugiej strony obrońcy filmu podkreślają, że ów rodzaj kina musi wzbudzać negatywne odczucia, bowiem jest nieznanym podgatunkiem dla lokalnego widza. W tej sytuacji słowa inżyniera Mamonia stanowią prawdziwy renesans. A jak jest w rzeczywistości? Oceńcie sami.
Dracula – 1992
Rumuński czarnoksiężnik to już ikona horroru, którego motywem przewodnim stał się wampiryzm. Średniowieczna opowieść rozpoczyna się od podróży tytułowego bohatera do Londynu w którym to spotyka kobietę przypominającą mu tragicznie utracona ukochaną. Film autorstwa Francisa Cappoli wzbudza sporo kontrowersji wśród krytyków filmowych. Wielu zarzuca twórcy przaśną mitologizację sztuki potęgowania grozy, ale są też tacy, którzy uważają, że Dracula to dzieło nad dziełami. I tak na przykład popularny recenzent – Radosław Osiński twierdzi, że to najlepsza postmodernistyczna interpretacja mitu wampira, która w sposób nade twórczy łączy grozę i pastisz. Jak widać punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, choć w przypadku tytułowego dzieła nawet poczucie znużenia ma charakter… hrabiowski.