Partnerzy
  • Pracodawcy Pomorza

Wyszukiwarka

Nieruchomości
I stało się nieuniknione

Czy epidemia jest przyczyną aktualnej sytuacji na rynku nieruchomości? Niekoniecznie. Szalejący wirus to zaledwie punkt zapalny, który przyspieszył nadchodzące zmiany o których eksperci mówili już rok temu. Spowolnienie musiało nadejść, choć nikt nie przypuszczał, że w ostatniej fazie przyspieszy kroku… Bez paniki Zacznijmy od faktu, iż popyt na mieszkania wciąż utrzymuje się na podobnym poziomie. […]

eb
2020-06-24
4 minuty czytania

Czy epidemia jest przyczyną aktualnej sytuacji na rynku nieruchomości? Niekoniecznie. Szalejący wirus to zaledwie punkt zapalny, który przyspieszył nadchodzące zmiany o których eksperci mówili już rok temu. Spowolnienie musiało nadejść, choć nikt nie przypuszczał, że w ostatniej fazie przyspieszy kroku…

Bez paniki

Zacznijmy od faktu, iż popyt na mieszkania wciąż utrzymuje się na podobnym poziomie. Subtelna różnica polega na tym, że w najbliższych miesiącach może ewoluować. Wszystko za sprawą preferencji, które w dużej mierze uwarunkował wspomniany wirus. Zmęczeni kwarantanną i z niższym poczuciem bezpieczeństwa odmieniliśmy upodobania. Wybraliśmy się na poszukiwania mieszkań większych oraz budżetowych domów z ogródkami. Niepewność spowodowana kryzysem gospodarczym nie ukazała gwałtownych ruchów inwestycyjnych. Nieprzewidywalność obecnej sytuacji poskutkowała raczej zamrożeniem rynku. Ów syndrom uniemożliwia nam dokładną kalkulację dotycząca cen. W tej sytuacji jedynym punktem odniesienia są reakcje potencjalnych klientów nieruchomości.

Okazuje się, że te reakcje nie są skrajne. Najczęściej jest to sondowanie możliwości inwestycyjnych. Po prawdzie wizja upadku wielu firm rozpala wyobrażenie rynkowej rewolucji, ale eksperci studzą emocję zwracając uwagę na fakt, że wiele przedsiębiorstw upadnie, ale wiele też odbije się od dna za sprawą elastycznego podejścia do potrzeb rynkowych. Wówczas atrakcyjną formą inwestycji pozostaną nieruchomości. Taka forma uchodzi przecież na najbezpieczniejszą od wielu lat. I choć 30% zainteresowanych zakupem nieruchomości zawiesiło w czasie swoje plany, to przecież nie oznacza, że stracili oni całkowite zainteresowanie. Ankiety przeprowadzone w agencjach pośredniczących wykazały, iż blisko 80% osób z tej grupy przełożyło prezentację nieruchomości ze względu na obawę przed zakażeniem. W jaki sposób najbliższa przyszłość widzą specjaliści?

Głosy ekspertów

W dniach 15-17 czerwca odbył się X Europejski Kongres Finansowy. Podczas wirtualnego panelu pt. Pokryzysowe Scenariusze Dla Rynku Nieruchomości głos zabrał Michał Sapota z „Think Tank HRE Investments”, który stwierdził, iż tąpnięcie na rynku nieruchomości jest niewidoczne, a ewentualne odstępstwa i korekty powrócą do normy w średnim oraz długim terminie. W opinii eksperta porównania obecnej sytuacji z kryzysem z 2008 roku są kompletnie nietrafione. Wszystko za sprawą faktu, że tamtych okolicznościach pieniądze trafiały do banków, a dziś płyną bezpośrednio do osób oraz firm. Właśnie dzięki tej różnicy ceny zachowują się dobrze na tle gospodarki. Jak podkreślił Sapota – ewentualny, negatywny skutek pandemii może być odczuwalny dla segmentu nieruchomości handlowych.

Kondycja segmentu handlowego została wystawiona na próbę. Powodem jest tak zwana wojna gigantów. Sieci handlowe poszły na noże z właścicielami największych galerii handlowych z powodu braku elastyczności w obniżkach czynszów. I o ile kazus ten dotyczy największych aglomeracji, o tyle w mniejszych miejscowościach w centrach handlowych sklepy pozostają otwarte. W efekcie mamy do czynienia z klasycznym klinczem, który nie zakończy się pozytywnie, jeśli obie strony nie zrozumieją, że są sobie wzajemnie potrzebne.

A skoro o wzajemnościach… Eksperci zwracają ponadto uwagę na strukturę rynku nieruchomości w Polsce. Jest to system naczyń połączonych, tkanek wzajemnie uwarunkowanych, które na ogół reagują dynamicznie na zmiany zachodzące w gospodarce. I w ten oto sposób, ewentualny kryzys w sektorze bankowym może zapoczątkować korekty na rynku nieruchomości. W tej sytuacji mniejszą rolę odgrywają inwestycyjne upodobania – znacznie większe znaczenie mają możliwości finansowe, zwłaszcza te z uwzględnieniem wartości kredytowych. W jaki sposób nastroje pandemiczne wpłyną na kondycję rodzimego rynku? W sposób niewątpliwie nieznaczny, ponieważ o nadchodzących korektach dyskutowaliśmy w okresie wakacyjnym roku 2019. Wówczas wszyscy zwracali uwagę na przygotowanie się do korekty rynkowej. Stało się nieuniknione, ale ze stosowaniem określenia „rewolucja” należy się wstrzymać.

Reklama na portalu expressbiznesu.plReklama na portalu expressbiznesu.pl