Epidemia nie spowodowała spadku cen nieruchomości. Wzrosty straciły natomiast na dynamice. Za mieszkania w największych miastach trzeba zapłacić o ponad 10% więcej, niż przed rokiem. W trzecim kwartale roku mieszkania dalej drożały. Na 7 największych rynkach przeciętna cena transakcyjna lokalu od dewelopera była o 9% wyższa niż rok wcześniej. W przypadku mieszkań z drugiej ręki wzrosty cen były podobne. Średnia cena, […]
Redakcja
2020-12-09
3 minuty czytania
Epidemia nie spowodowała spadku cen nieruchomości. Wzrosty straciły natomiast na dynamice. Za mieszkania w największych miastach trzeba zapłacić o ponad 10% więcej, niż przed rokiem.
W trzecim kwartale roku mieszkania dalej drożały. Na 7 największych rynkach przeciętna cena transakcyjna lokalu od dewelopera była o 9% wyższa niż rok wcześniej. W przypadku mieszkań z drugiej ręki wzrosty cen były podobne. Średnia cena, którą wpisywali Polacy w aktach notarialnych wzrosła o 9,1%. Są to wyniki dla Gdańska, Gdyni, Krakowa, Łodzi, Poznania, Warszawy i Wrocławia. Na największych rynkach mieszkania używane w ostatnim roku zdrożały mocniej, bo o 10,8%. Należy jednak zaznaczyć, że dane, które NBP opublikował za trzeci kwartał roku, tak naprawdę dotyczą okresu od czerwca do sierpnia. Liczby te bank centralny może jeszcze rewidować przy okazji kolejnych publikacji. Przypomnijmy, że pod koniec 2019 roku i na początku bieżącego mieszkania bardzo szybko zyskiwały na wartości. Potem nastąpiła epidemia i wzrosty spowolniły, ale dane banku centralnego pokazują, że choć dynamika zmian jest 2-3-krotnie niższa niż na początku roku, to kierunek się nie zmienił – mieszkania wciąż drożeją. Tak przynajmniej sytuacja wygląda na rynku wtórnym, który przez bank centralny jest lepiej zbadany.
Najnowsze dane NBP potwierdzają, że pomimo obaw pojawiających się na początku epidemii, popyt na mieszkania jest wysoki. Fundamentalne powody są przynajmniej trzy. W obliczu szybko rosnących cen szukamy ochrony przed inflacją. W obliczu niemal zerowego oprocentowania lokat szukamy inwestycji dającej przyzwoitą rentowność. Do tego epidemia spowodowała, że wolimy inwestować w bezpieczniejsze aktywa. Na wszystkie te bolączki odpowiedzią się nieruchomości. Historia pokazuje, że inwestorzy długoterminowi mogą liczyć na wzrost cen mieszkań wyższy niż inflacja. Nieruchomości są też uznawane za bezpieczną inwestycję. W ciągu ostatnich 12 miesięcy najmocniej mieszkania używane zdrożały w Łodzi (15%) i Poznaniu (17%). Na drugim biegunie znajdziemy Bydgoszcz, Opole i Zieloną Górę. W tych miastach ceny płacone za mieszkania wciąż są o 5% wyższe niż przed rokiem, przy czym ostatni kwartał przyniósł korektę wycen. Mniejsze wzrosty zanotowano na rynku mieszkań nowych. W trzecim kwartale mieszkania w Gdyni były sprzedawane nawet o 1% taniej niż przed rokiem, a w Lublinie ceny wróciły do poziomu sprzed roku. Na drugim biegunie znajdziemy Kraków, Zieloną Górę, Warszawę i Kielce. W tych miastach deweloperzy sprzedawali „metry” o co najmniej 10% drożej niż przed rokiem. W Gdańsku przeciętna cena transakcyjna w przypadku mieszkań nowych wynosiła 9 024 zł (wzrost o 6% w porównaniu do roku ubiegłego), natomiast w przypadku mieszkań używanych 8 839 zł (wzrost o 9%). W Gdyni przeciętna cena transakcyjna w przypadku mieszkań nowych wynosiła 8 240 zł (spadek o 1% w porównaniu do roku ubiegłego), natomiast w przypadku mieszkań używanych 7 929 zł (wzrost o 9%).