Alkohol podaje się łącznie z przekąską, daniem garmażeryjnym, napojami lub wyrobami cukierniczymi! Takim hasłem, rodem z PRL możemy opisać wczorajszą wspaniałą kolację w Fisherman-finest food & wine. Szef restauracji, Rafał Koziorzemski zaprosił trzech znakomitych Szefów kuchni do wspólnego przygotowania wariacji na temat dań, które kojarzymy z przeszłością komunistyczną. W czasach PRL-u nie można było kupić […]
Dawid Ruszewski
2023-02-26
3 minuty czytania
Alkohol podaje się łącznie z przekąską, daniem garmażeryjnym, napojami lub wyrobami cukierniczymi!
Takim hasłem, rodem z PRL możemy opisać wczorajszą wspaniałą kolację w Fisherman-finest food & wine. Szef restauracji, Rafał Koziorzemski zaprosił trzech znakomitych Szefów kuchni do wspólnego przygotowania wariacji na temat dań, które kojarzymy z przeszłością komunistyczną. W czasach PRL-u nie można było kupić wiele. Żywność była dostępna na kartki, często w sklepach panowały pustki, a na zakupy w Pewexie nie każdy mógł sobie pozwolić. Dlatego też gospodynie i kucharze musieli do perfekcji opanować sztukę robienie czegoś z niczego.
Wczorajszą kolację zaczęliśmy od zakąsek zimnych autorstwa Rafała w skład, których wszedł śledź w śmietanie, mielony tatar wołowy i ryba w galarecie. Żeby ukazać złożoność dań i kreatywność Mistrzów opisze dokładnie danie pierwsze. Niby „zwykła” serowa mortadela Wojciecha Korfel. A wjeżdżają pączki serowe z czterech rodzajów serów szwajcarskich, do tego był majonez truflowy z czarnej trufli, a na końcu posypane to wszystko szczypiorkiem, parmezanem i świeżo tartą pieczarką. Dawid Klimaniec podał danie zupne w postaci flaków wołowych rodem z PKP. Danie właściwe to popis Przemysława Klimy czyli kaszanka z foie gras. Podpytałam skąd gęś… z Chorwacji. A na deser dostaliśmy blok czekoladowy, bajaderkę, krówkę i wz-etkę. Do akompaniamentu podniebienia nie mogło zabraknąć właściwych trunków. Oto zadbała Mirosława Nilek z WINE AVENUE. Oprócz doboru odpowiednich win do dań m.in. Brut Rose, Chardonnay, Pinot Nero, Riesling, Passito Rosso del Veneto na stole królowała pamiętna wódka żytnia. Zresztą do śledzika pasowała najlepiej.
Żeby całkowicie oddać klimat tamtych lat na stołach ułożono ceratę w kratkę, w wazonikach umieszczono goździki, napojem głównym była PRL-ka Oranżada Wyborowa o smaku landrynkowym , a MENU przedstawiono w formie kartek na żywność.
Bilety na kolację sprzedano w 10 dni. Choć sama cena wydawała się początkowo bardzo wysoka, to po kolacji wśród Gości dało się słyszeć słowa uznania i opinie, że byli by w stanie zapłacić nawet więcej. Takie wydarzenia są po prostu bezcenne. Jakość produktów była bezsprzecznie najwyższa, a dodając do tego kunszt Mistrzów oraz atmosferę to wynikiem musiał być sukces!
Na pytanie kiedy następne tego typu wydarzenie? Będziemy musieli to powtórzyć – powiedział Rafał Koziorzemski. A do naszej Redakcji już wpływają zapytania o datę. Polecamy obserwować profil restauracji.