Wierzę, że każdy człowiek ma w sobie ukryte talenty i dysponuje wyjątkową mocą. W szkole byłem zwyczajnym chłopcem, który w głowie miał wiele wspaniałych historii. Pragnąłem się czymś wyróżniać w gronie kolegów. Pewnego razu od mojego taty otrzymałem książkę o Arnoldzie Schwarzeneggerze, gdzie były zawarte jego osobiste wskazówki, rady i strategie: jak trenować, jak zapanować nad ciałem, jak poszerzać techniki, aby osiągnąć zaplanowane cele.
Nie tylko odżywianie, nie tylko trening, ale też w dużym zakresie praca nad psychiką i rozwojem mentalnym. Poczułem, że to jest lektura dla mnie. Obrałem cel, do którego konsekwentnie dążyłem, odrzucając imprezy i alkohol. Zdrowo się odżywiałem, dużo spałem i systematycznie trenowałem.
W szkolnych czasach miałem już swoją historię w judo i karate, ale oprócz techniki potrzebowałem zdobyć siłę. Zająłem się kulturystyką. Kiedy miałem szesnaście lat, wyciskając sztangę planowałem już swoją sportową karierę.
Jak wygląda świat kulturystki od kuchni?
Kulturystyka w dużym zakresie to praca nad własną psychiką. Codziennie zmagasz się z decyzjami. Wstajesz o świcie i witasz dzień kręcąc pedałami przez dwie godziny na spinningu. Jesteś sam z myślami, czasem ze swoją ulubioną muzyką. W tamtych czasach siłownie nie były popularne jak dziś. Tworzyliśmy taką elitarną sportową społeczność, która konsekwentnie budowała swój hart ducha i rzeźbiła ciało. To były trudne czasy, ale też dały mi to, że się umocniłem w swoich postanowieniach. Nie było tyle profesjonalnego sprzętu co dziś, radziliśmy sobie jak mogliśmy.
Siłownia zbliżała ludzi. Technikę czerpaliśmy z zagranicznych kolorowych magazynów sportowych, z których, wspierając się nawzajem, wprowadzaliśmy nowatorskie treningi w życie. To bardzo uczyło współpracy. Wspólnie trenowaliśmy, asekurowaliśmy się i wymienialiśmy się zdobytą wiedzą. Dziś młodzi ludzie te ważne techniki spłycają. Ich umysł jest w innym miejscu niż ciało, nie ma tej synergii między nimi. Są bardziej na siłowni niż na treningu.
Jak dziś oceniasz rozwój tej dyscypliny?
Kulturystyka dziś poszła w kierunku biznesu, a nie sportu. Można to zobaczyć po „gwiazdach” z instagramu, którzy bardzo dobrze zarabiają na byciu influencerami, a zawodnicy sportowi wysokiej klasy są pomijani, bo nie są aktywni medialnie. Oni często w cieniu pracują nad swoim ciałem i zdobywają światowe podium.
Trening trzeba upubliczniać, nagrać story, live, na kilka kanałów wrzucić fotki, aby być rozpoznawalnym. Istnieje przekonanie, że tylko w ten sposób zbudujesz markę osobistą, a to że źle ćwiczysz nie ma większego znaczenia. Ale oczywiście jest grupa ludzi, którzy naprawdę wyciskają słony pot, aby pokonywać swoje granice. Najważniejsze jest, aby treningi były bezpieczne i nie niszczyły naszego zdrowia.
Jak rozwój technologii medycznej wpływa na sportowców?
Zakres medycyny w tej dziedzinie mocno się poprawił, można zminimalizować potrzeby suplementów czy dopingu, bo nowoczesna technologia jest skuteczna i bezpieczna. Dziś falą uderzeniową czy laserem trafiamy bezpośrednio w tkankę tłuszczową, eliminując ją z organizmu. Szczególnie kobiety przy budowaniu masy ciała posiłkują się współczesna technologią, kształtując do perfekcji swoją sylwetkę. Fantastyczne jest też to, że panie w średnim wieku 40-50 lat też chcą posiadać szczupłe sylwetki.
Skóra ze względu na swój wiek ma tendencję do zmniejszonego napięcia i tu wchodzi się z nowoczesnymi technologiami, aby zatrzymać jej proces starzenia się. Efekt po zabiegach jest fenomenalny, czego nie da się osiągnąć jedynie za pomocą treningu czy diety.
Jak motywujesz ludzi do pracy nad sobą?
Wiele osób pragnie trzech rzeczy: szczęścia, pieniędzy i zdrowia. Te elementy pozwalają im kupić czas, człowiek staje się długowieczny. Aktywnie żyjący ludzie w starszym wieku mają silniejsze ciało – wysportowane, mają lepszą odporność, dbają o dietę i właściwe odżywianie. Suplementacja ziołowa, która znacznie poprawia enzymatykę wpływa wyraźnie na zdrowie mentalne i daję energię do życia.
Gdy człowiek zdrowo egzystuje i korzysta z technologii zabiegowej, to w głowie pojawia się dużo więcej pozytywnych myśli, które zmieniają podejście do życia. Stan zdrowia jest wynikiem wszystkich mikrodecyzjii podjętych w przeciągu całego życia. Kiedy rozmawiam z moimi podopiecznym, staram się najpierw przekazać wiedzę, wyłożyć teorię, rozpisać plan działania, a dopiero na końcu motywować do treningów.
Kryzys i motywacja – znasz te stany?
Kiedy dopada mnie kryzys nie chowam się pod kocem na kanapie, tylko idę na lekki trening. Nie robię ciężkiego, bo wynikiem dużego obciążenia jest zwiększenie w organizmie kortyzolu, który działa destrukcyjnie na organizm.
Czując spadek formy, kieruję się do klubu, gdzie przebywają wartościowi ludzie. Ich pozytywna energia sprzyja mi. Wypijam swoje aminokwasy i z każdym kwadransem treningu tworzę nowe życie. Tam nikt nie pyta się ciebie o problemy w firmie, o dziewczynę, o sprawy finansowe, tylko wspólnie robimy trening.
Jak łączysz sport z biznesem?
Zawsze wokół siebie miałem pozytywnych ludzi, dobrych trenerów, którzy mnie wspierali. Sam byłem zawodnikiem stojącym na podium, przygotowywałem zawodników do mistrzostw świata i w tym sporcie osiągnąłem szczyty. Potem zafascynowałem się branżą medyczną, która daje ogromne możliwości w kształtowaniu sylwetki. Jestem trenerem z misją. Uwielbiam analizować holistyczne procesy prozdrowotne, kocham pomagać oraz obserwować zmiany jakie zachodzą u klientów.
Siłownia, dieta i suplementacja zmusza, aby przez dłuższy czas wytrwać w postanowieniu. Powoduje to, że dużo osób poddaje się zanim dobiegną do mety. Efekty w ciele są zauważalne po pewnym czasie ciężkiej pracy z ciężarami. Obecnie mogę powiedzieć im, że efekt zmniejszenia obwodu będzie widoczny już dziś. Przy współczesnej technologii jesteśmy wstanie usunąć z obwodu 10 centymetrów tkanki tłuszczowej w godzinę. Od pacjenta zaś zależy czy ten stan utrzyma.
Czujesz się mentorem, rzeźbiącym w ludzki sylwetkach?
Nasze społeczeństwo żyje w dobrobycie, mamy prawie wszystko, a wzdychamy do greckich posągów o boskich sylwetkach. Marzeniem ludzi jest wyglądać dobrze i zdrowo. Takim osobom pomagam, bo wiem, że doceniają ten wkład i zaangażowanie z mojej strony. Wspieram nie tylko sportowców, ale każdego, kto jest gotowy na zmianę.
Parę lat temu pracowałem z kobietą, która miała proporcję tzw. gruszki. Wąskie barki i szerokie biodra. Dzięki treningom na siłowni, diecie i zabiegom medycznym dziś ta pani wygląda jak inny człowiek. Powiększyły się jej barki, górna część ciała nabrała masy, a dół mocno schudł. Zmieniły się proporcje ciała.
Mentoring ze mną to praca, która przygotuje do rozwoju ciała oraz pobudza mentalnie. W krótkim czasie zwiększa pewność siebie oraz wyrabia nowe nawyki, które pozwalają na osiągnięcie sukcesu w synergii finansowej i zdrowiu.
Współczesny człowiek nie ma tyle czasu, aby poświęcać go na ciężki trening, dlatego wspomaga się bezpiecznymi zabiegami medycznymi, modelując jego sylwetkę.
Rozmowa z Krzysztofem Reinhardem – mistrzem Polski w kulturystyce, trenerem klasy master oraz właścicielem sieci klinik w Polsce.