Tylko depresja kosztuje polską gospodarkę grube miliony złotych rocznie. Eksperci nie mają wątpliwości, że może być jeszcze gorzej. Tylko co trzeci Polak chorujący na depresję udaje się po pomoc do specjalisty. Czym jest depresja? To zespół zaburzeń nastroju (zaburzenie afektywne) i aktywności trwającej przez długi czas, którego niezwykle obciążający charakter prowadzi do upośledzenia funkcjonowania chorego […]
Dawid Ruszewski
2023-04-03
5 minut czytania
Tylko depresja kosztuje polską gospodarkę grube miliony złotych rocznie. Eksperci nie mają wątpliwości, że może być jeszcze gorzej. Tylko co trzeci Polak chorujący na depresję udaje się po pomoc do specjalisty.
Czym jest depresja?
To zespół zaburzeń nastroju (zaburzenie afektywne) i aktywności trwającej przez długi czas, którego niezwykle obciążający charakter prowadzi do upośledzenia funkcjonowania chorego w codziennym życiu. W przeciwieństwie do krótkotrwałych epizodów przygnębienia, depresja trwająca wiele miesięcy może powoli wyniszczać organizm odczuwaniem smutku i brakiem najmniejszych chęci do aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym. Ze względu na charakter tego schorzenia, chorzy wymagają indywidualnego podejścia. Depresja jest chorobą ciała i ducha, osoba chora wymaga wielowymiarowego postrzegania z uwagi na liczne współistniejące objawy, również somatyczne. Objawy, to problemy ze snem, jedzeniem i seksem, chroniczne zmęczenie, niepokój, pesymizm, niska samoocena, brak motywacji, zmniejszone uczucia emocjonalne, oraz utrzymywanie się depresyjnych myśli.
Eksperci biją na alarm. Co czwarty Europejczyk zmaga się z problemami ze zdrowiem psychicznym. Najczęściej jest to depresja. Na świecie choruję 350 milionów ludzi. W Polsce półtora. W Warszawie, według Głównego Urzędu Statystycznego w 2017 roku, mieszkało 1 mln 765 tysięcy ludzi. To, tak jakby prawie każdy mieszkaniec stolicy był chory na depresję. Co gorsza, według specjalistów w Polsce tylko 30 procent chorych udaje się po pomoc do specjalisty. To ciągle jest w naszym kraju temat tabu, a ludzie patrzą na chorego jak na wariata. Niestety, grupą która często lekceważy problem, są przedsiębiorcy.
– Początkowo odczuwałem tylko dziwne lęki. Wstawałem rano i czułem wewnętrzne drżenie. Myślałem, że to nadmiar kawy. Rzuciłem kawę i drżenie nie ustawało. Męska depresja to stany agresywne. Rozdrażnienie, podnoszenie głosu. Krzyczałem na żonę, na pracowników, nawet klienta potrafiłem zrugać. W końcu poszedłem do lekarza domowego, potem do psychiatry i usłyszałem, że to wypalenie zawodowe. Ludzie niechętnie słyszą: masz depresję. Dlatego burnout, czyli wypalenie zawodowe, brzmi lepiej – opowiadał w Forbsie gdańszanin Andrzej Jeznach.
Przedsiębiorca z Gdańska zbudował milionowy biznes w Rosji. Kryzys sprawił, że zbankrutował. Stracił fortunę i rodzinę. Po 33 latach rozwiódł się z pierwszą żoną. Stracił także zdrowie. Diagnoza brzmiała wypalenie zawodowe i ciężka depresja, która wymagała leczenia. Rozpoczął długi i żmudny proces wychodzenia z głębokiego dołka. Dzisiaj Andrzej Jeznoch prowadzi firmę w Niemczech, zmienił podejście do biznesu i pracowników, jest coachem i autorem książek „Szef, którego szukamy”, „Szef, który myśli”, „Szef, który ma czas” i „Sztuka życia”.
Nie wytrzymali
Historia gdańszczanina ma swój dobry ciąg dalszy. Niestety, nie wszystkie tak dobrze się kończą. Jody Sherman, założyciel startupu Econom niedaleko domu pod Las Vegas śmiertelnie postrzelił się. Na nadgarstku miał wytatuowany napis „Jestem wspaniały” i dla wielu był symbolem sukcesu. W Nowym Jorku powiesił się Aaron Swartz, biznesmen i działacz społeczny, współautor języka formatowania Markdown. W domu w San Francisco otruł się Ilja Żytomirski, genialny programista rosyjskiego pochodzenia, założyciel portalu społecznościowego Diaspora, który – według ekspertów – miał szansę stać się realną alternatywą dla Facebooka. Według relacji części współpracowników Żytomirski nie wytrzymał presji związanej z przygotowywanym projektem.
Depresja kosztuje
Depresja niesie za sobą także konkretne straty. Według bankier.pl walka z depresją kosztuje gospodarkę miliony złotych. Serwis powołał się na raport UCE Research, z którego wynika, że absencja z powodu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowań trwa dłużej niż przy innych chorobach.
„Zwolnienia lekarskie z ww. powodów są dłuższe od przeciętnych, bo trwają średnio 19 dni roboczych. Zakładając średnią pensję i koszty pracy ponoszone przez pracodawców, można stwierdzić, że absencje wynikające ze wskazanych zaburzeń kosztują łącznie gospodarkę ok. 1,11 mld zł rocznie” – czytamy w bankier.pl.
Brakuje lekarzy
Niepokoją jeszcze inne liczby. W Polsce problemem jest brak lekarzy psychiatrów. Jest ich zaledwie cztery tysiące. Mamy zaledwie 90 lekarzy tej specjalności na milion ludności, podczas gdy w Szwecji jest ich 231, we Francji – 228, na Litwie – 225, a w Niemczech – 223.
– Depresja i inne zaburzenia afektywne, które diagnozuje się u coraz większej liczby osób, wpływają, na rynek pracy. Może się okazać, że pracownik po przebytym epizodzie depresyjnym nie będzie w stanie lub nie będzie chciał pracować na dawnym stanowisku, które np. generuje u niego nadmierny stres. Pracodawcy będą musieli wykazywać się zrozumieniem, elastycznością, otwartością i zdać sobie sprawę z tego, że choroby psychiczne na jakiś czas ograniczają pracownika, ale nie wykluczają go z życia zawodowego na stałe. Obecnie wielu specjalistów, profesjonalistów zapada na czasowe zaburzenia psychiczne – depresję, ale to nie znaczy, że nie mogą po wyleczeniu wrócić do normalnego funkcjonowania w pracy, choć może w innej formie i na innym stanowisku – powiedziała w rozmowie z „Wyborczą” Joanna Szyman, prezes grupy Centrum CBT, sieci placówek pomagających osobom zmagającym się z zaburzeniami psychicznymi.