Z Grzegorzem Białczakiem, wiceprezesem zarządu PORTA KMI Poland, rozmawiamy o trudnościach roku 2022, nadziejach i planach na 2023. O szansach i zagrożeniach związanych z kryzysem, a także o inwestycjach i celach firmy na najbliższe lata. Zaczynamy już prawie zapominać o roku 2022. Ale jeszcze na chwilę wróćmy do niego. Jaki był dla PORTA KMI Poland […]
Redakcja
2023-04-07
13 minut czytania
Z Grzegorzem Białczakiem, wiceprezesem zarządu PORTA KMI Poland, rozmawiamy o trudnościach roku 2022, nadziejach i planach na 2023. O szansach i zagrożeniach związanych z kryzysem, a także o inwestycjach i celach firmy na najbliższe lata.
Zaczynamy już prawie zapominać o roku 2022. Ale jeszcze na chwilę wróćmy do niego. Jaki był dla PORTA KMI Poland lidera polskiego rynku drzwi?
Dobry. Zakończyliśmy go jednocyfrowym wzrostem i kilkoma ważnymi wdrożeniami. Dynamika wzrostu była mniejsza niż w poprzednich latach, ale wpływ na to miało kilka czynników m.in. wojna w Ukrainie i problemy z dostępnością i cenami surowców. Z drugiej strony w ostatnich trzech latach rośliśmy rok do roku, średnio 25 procent.
Czyli pandemia Wam nie zaszkodziła, wręcz przeciwnie?
W pierwszych tygodniach pandemii byliśmy ostrożni i w zasadzie od razu przygotowane zostały plany awaryjne na poczet ewentualnych, różnych wydarzeń w organizacji. Podeszliśmy do sytuacji z nutą niepewności, jak na to wszystko zareaguje rynek. Szybko się jednak okazało, że reprezentujemy branżę, dla której czas lockdownu był ciekawym okresem. Rozpoczęły się domowe remonty, podczas których nie tylko malowano ściany, ale także wymieniano okna, drzwi, podłogi, kupowano meble. Byliśmy beneficjentem tego czasu, a awaryjne plany pozostały w szufladzie.
Ale wojna w Ukrainie już musiała Was wystraszyć?
W związku z tym co działo się za wschodnią granicą podjęliśmy decyzję o zamrożeniu projektu budowy zakładu w Nidzicy. Rok wcześniej staliśmy się właścicielami sześciohektarowej działki naprzeciwko naszego magazynu centralnego. Przez ponad rok projektowaliśmy nowy zakład produkcyjny z perspektywy potrzeb klienta, technologii produkcyjnej oraz infrastruktury całego zakładu. Wybuch wojny sprawił, że ceny materiałów zaczęły rosnąć, wydłużyły się terminy realizacji zamówień, a kurs Euro skoczył do prawie pięciu złotych. W ciągu kilku dni budżet stał się nieaktualny. Podjęliśmy decyzję o zamrożeniu projektu, która okazała się bardzo dobra, jednak nie został odrzucony. Do końca czerwca 2022 kontynuowaliśmy prace związane z projektowaniem technologii i zakładu, ale decyzje biznesowe, czyli zamówienie linii produkcyjnych i rozpoczęcie budowy zostały przesunięte.
Gdybyście nie podjęli takiej decyzji, to o ile wzrósłby koszt inwestycji?
Wstępnie budżet zakładał około 150 mln zł. Sytuacja wojenna i związana z tym zmiana w szeroko rozumianej gospodarce międzynarodowej spowodowała wzrost o kilkadziesiąt kolejnych milionów.
Czy jest konkretny termin wznowienia projektu w Nidzicy?
Obserwujemy, co wydarzy się na świecie. Projekt jest gotowy i czeka na lepsze czasy. Dzisiaj mogę powiedzieć, że nie zakładamy iż odmrozimy go w ciągu kolejnych 12 miesięcy. Sytuacja ciągle jest zbyt niepewna. Poza tym obecna koniunktura nie sprzyja wznawianiu tak dużych projektów. Najwcześniej na początku 2024 roku będziemy podejmować decyzje.
Na całą sytuację wpływa także inflacja…
Oczywiście. Z uwagi na szersze możliwości obserwacyjne wynikające z pełnionych dodatkowych funkcji widzę, co się dzieje na rynku deweloperskim. Obserwujemy duży spadek sprzedaży mieszkań nie tylko w Trójmieście, ale w całym kraju. Aż o 75% spadło przyznawanie kredytów hipotecznych. Mniej jest także wydawanych pozwoleń na budowy domów.
Trochę inaczej wyglądała sytuacja na rynku zagranicznym.
Obroty za granicą stanowią już 30 procent przychodów PORTA. Jesteśmy w Rumunii, Bułgarii, Chorwacji, Czechach czy Słowacji. Do tych krajów trafia najwięcej naszych produktów, jeśli chodzi o eksport. Do połowy zeszłego roku w Polsce panowała w miarę dobra koniunktura. W wymienionych krajach, gdzie jesteśmy największym sprzedawcą, nastąpiło przesunięcie w czasie i jeszcze w III kwartale byliśmy świadkami pozytywnego scenariusza, ale po kolejnych trzech miesiącach też się sytuacja pogorszyła.
Nidzica zamrożona w czasie, ale to nie oznacza, że nie inwestujecie?
Bazując na tym, że chcemy się rozwijać, przejęliśmy nieczynną fabrykę w Kartoszynie nad Jeziorem Żarnowieckim. Kiedyś istniała tam fabryka Door – Pol. Po roku prac nad projektem przejęliśmy obiekt wraz z infrastrukturą produkcyjną. We wrześniu 2021 zainteresowaliśmy się tematem, aż wreszcie w sierpniu ubiegłego roku wygraliśmy przetarg na przejęcie zakładu, który stał bezczynnie od 2016 roku. Znajdują się tam cztery hale produkcyjne do drzwi wewnętrznych i biurowiec. Właśnie uruchamiamy linie produkcyjne. Pracujemy nad tym od października. Mamy także dalsze plany inwestycyjne w tej lokalizacji. Kartoszyno jest szóstym naszym zakładem produkcyjnym, a przecież także w pozostałych modernizowaliśmy w minionym roku linie produkcyjne, automatyzowaliśmy produkcję oraz intralogistykę, wdrażaliśmy nowe technologie produkcji drzwi i ościeżnic.
Z jakimi oczekiwaniami weszliście w 2023 rok?
To będzie trudniejszy rok. Jesteśmy już pewni niektórych rzeczy, a nowe sytuacje są zapewne jeszcze przed nami. Trochę przyzwyczailiśmy się do niepewności i to jednocześnie powoduje, że coraz częściej uruchamiamy kompetencje wynikające z zarządzania zmianą.
Czego jesteście pewni?
Klienci są dziś bardzo ostrożni w podejmowaniu decyzji, stąd też do wzrostów przychodów należy podchodzić z ostrożnością. Do końca roku nie zmieni się sytuacja w mieszkaniówce. Rynek producentów się zmieni i nie wszyscy gracze mogą zostać przy stole. Ci, którzy w czasie pandemii odrobili lekcje, wyciągnęli odpowiednie wnioski, są w lepszej sytuacji. Dziś firmy produkcyjne przyglądają się każdej wydawanej przysłowiowej złotówce , aby skutecznie wykorzystywać zasoby, którymi dysponują. Dobra wiadomość jest taka, że nastąpiła stabilizacja cenowa materiałów budowlanych i ich dostępności. Wiemy, czego jesteśmy pewni, a nie wiemy, kiedy klient wróci do podobnej dynamiki konsumenckiej, która miała miejsce w poprzednich latach. Wiemy też, że będziemy na to dobrze przygotowani, bo w trakcie cięższych czasów, dajemy z siebie jeszcze więcej.
Odrobiliście lekcje podczas pandemii. Co było najważniejsze i najtrudniejsze?
Najważniejsze było w pierwszych miesiącach pandemii podjęcie decyzji, że niezależnie od tego, kiedy się skończy, chcemy być nadal postrzegani jako najlepszy producent i dostawca, który gwarantuje najwyższą jakość produktu. Nie było mowy o spuszczaniu z tonu. Pracowaliśmy także nad poszerzeniem sieci sprzedaży. Od 1 stycznia jesteśmy partnerem sieci KOMFORT, która dysponuje ponad 160 sklepami w Polsce. To kolejny duży klient w portfolio. Nie mamy własnej sieci sprzedaży, czy własnych sklepów, ale mocno wspieramy i kreujemy model sprzedaży, jaki jest stworzony na bazie drzwi PORTA. Kreujemy też w jaki sposób produkt ma być promowany, eksponowany itd. Ten aspekt chcemy nadal rozwijać. Jesteśmy właścicielem Akademii Dobrego Montażu, w której prowadzimy szkolenia i certyfikujemy montażystów. Dbamy nie tylko o wysoką jakość produktu. Dla nas najważniejsza jest satysfakcja klienta, a na tę składa się nie tylko produkt, ale i montaż, obsługa klienta, usługi posprzedażowe. Podchodzimy do niej kompleksowo.
Wróćmy do 2023 roku. Czego jeszcze się spodziewacie?
W pewnych obszarach spodziewamy się dwucyfrowych wzrostów. Rynek eksportowy już dzisiaj wynosi 30 procent, a nie powiedzieliśmy ostatniego słowa. Na rynkach południowych, o których mówiłem wcześniej już dzisiaj jesteśmy, podobnie jak w Polsce, firmą pierwszego wyboru. A przecież od wielu lat współpracujemy z partnerem z Wietnamu, w zeszłym roku zaczęliśmy wchodzić na rynek amerykański, widzimy zainteresowanie z Egiptu, ale też z Francji i Niemiec, które są rynkami nad wyraz trudnymi, szczególnie w segmencie inwestycyjnym. Mamy już rozpoczęte projekty, które będą krokiem, by też tam osiągnąć sukces. W ciągu najbliższych dwóch, trzech lat chciałbym, aby udział eksportu w obrocie wynosił 50 procent.
Czy jest coś, czego boicie się w 2023 roku?
Mimo wszystko chciałbym optymistycznie oraz odważnie patrzeć w przyszłość. Sama obawa przed czymś nie jest zła. Przyświeca mi hasło, żeby ten kryzys się nie zmarnował. Tym myśleniem staram się zarazić zespół. Chciałbym, żebyśmy dobrze wykorzystali ten okres, nie zatrzymując się z pewnymi inwestycjami i skutecznie realizowali zakładaną strategię.
Co dla Was oznaczają nagrody, które zdobyliście w 2022 roku?
Od 30 lat jesteśmy liderem na rynku pod wieloma względami. Oczywiście to jest aspekt, który kontynuujemy dobrymi działaniami, a z drugiej strony to jest zobowiązanie do tego, żeby nie zmniejszać tempa i nadal pozostać liderem. Te zobowiązania są o wiele ważniejsze niż celebrowanie jednej czy drugiej nagrody. Zmuszają nas do tego, żeby kreować podejście od strony jakości, produktu, czy satysfakcja klienta. Wiemy, że obecnie jesteśmy zarówno beneficjentami jak i kreatorem, który jest naśladowany. Dlatego chciałbym, żeby ten wzór do naśladowania istniał przez wiele lat. Chciałbym, żeby o PORTA mówiło się dobrze z perspektywy produktu jako producenta drzwi, ale też firmy technologicznej, rozwojowej oraz dobrze zarządzanej w 100% z polskim kapitałem.
Jesteście liderem. Wiele firm osiągając taki status przeniosło siedzibę do Warszawy. Myślicie o takim kroku?
Nie mamy takich planów. Firma została założona w Bolszewie. Prezes Jacek Sarnowski jest gdynianinem, mieszka tutaj. Jesteśmy firmą produkcyjną, która nie potrzebuje centrali w postaci wielkiego biurowca. Administracja przyzakładowa działa w każdej z naszych lokalizacji produkcyjnych. W Bolszewie zaczęła się historia, ale podróżujemy między naszymi zakładami. W zasadzie każdego miesiąca jesteśmy gdzie indziej. Traktujemy każdy zakład jako centralę.
Magazyn centralny jest waszym świeżym dzieckiem. Czy już działa na pełnych obrotach?
Tak, projekt budowy magazynu centralnego rozpoczął się w 2018 roku. W zasadzie na jesieni zeszłego roku rozpoczął operacyjną efektywność, choć miał 18-miesięczne opóźnienie z powodu nierzetelności poprzedniego wykonawcy automatyki.
Dlaczego Nidzica?
Mamy zakłady produkcyjne na północy Polski: w Bolszewie, dwa w Ełku i Suwałkach. Najważniejszym celem dla klienta jest otrzymanie kompletnych produktów zamówionych przez niego w określonym terminie. Zdecydowana większość naszych klientów mieści się na południe od Warszawy. Dlatego centralny magazyn w Nidzicy jest idealnym miejscem, gdzie możemy te produkty przy dobrych kosztach skompletować i przewieźć. Magazyn centralny rozpoczął działalność i składa się z dwóch części magazynu wysokiego składowania, które są w pełni automatyczne oraz magazynu niskiego składowania, który jest obsługiwany przez operatorów logistycznych, czyli pracowników. Obecnie spełnia wszystkie nasze oczekiwania.
Jesteście nowoczesną firmą. Co o tym decyduje?
Na pewno trzeba być trochę technologicznym wariatem i nie da sobie wmówić, że wszystko już widziałem i nie da się więcej zrobić. Niezbędna jest w pracy zespołu pasja i chęć uczenia się od lepszych. Taka firma musi umieć odpowiedzieć na potrzeby klientów, które są coraz większe i oczekiwania stają się coraz bardziej wymagające. Jako przedsiębiorstwo musimy być gotowi na to, że dzisiaj produkujemy drzwi, za 5-10 lat nadal będziemy się tym zajmować, ale oprócz tego, że ten produkt ma być ciekawy, innowacyjny, technologicznie przyciągający, musi być również coś, co przyciągnie klienta do niego. Produkt nadal jest na pierwszym miejscu, ale myślenie o nim w zakresie kompleksowego funkcjonowania w przestrzeni klient – producent, jest niezbędne dla bycia liderem.
Jedną z cech młodego pokolenia klientów, jest to, że wszystko ma być natychmiast. Ile czasu obecnie trwa dostarczenie drzwi do klienta?
Wszystko zależy od produktu. Są drzwi dostępne od ręki, które jesteśmy w stanie wysłać do klienta w ciągu kilku dni. Na inne trzeba poczekać od trzech do siedmiu tygodni. Jeśli mówimy o najdłuższych terminach, to są to produkty inwestycyjne. 30 procent portfolio stanowią klienci instytucjonalni, deweloperzy, hotelarze, banki, czy przykładowo Teatr Szekspirowski, w którym też są nasze drzwi.
Czy ten czas oczekiwania jest optymalny?
Na pewno został zoptymalizowany. Jesteśmy w stanie precyzyjnie odpowiedzieć na 100 procent zapytań, jeśli chodzi o terminy realizacji. Mając sześć zakładów, mamy tę przewagę, że możemy sterować mocami produkcyjnymi bardziej elastycznie od konkurencji. To daje nam możliwość, że w krótkim czasie jesteśmy w stanie przestawić produkcję w razie potrzeby.
Jakim trzeba być człowiekiem, żeby zostać pracownikiem PORTA?
Trzeba być otwartym, kreatywnym i umieć szybko się adoptować do zmieniających się warunków. Świat zmusza nas do szybkiej adaptacji. Taki człowiek musi być również ciekawy świata. Nasi pracownicy są ludźmi z pasją. Nie jesteśmy osobami, którzy uważają drzwi za prosty produkt. On nadal potrafi być nadal interesujący. W tym aspekcie jest jeszcze wiele do zrobienia.
Angażujecie się jako firma w różne działania charytatywne. Dlaczego?
Dużo jest tych projektów. O niektórych piszemy, część realizujemy bez rozgłosu. Pomagaliśmy osobom z Ukrainy udzielając wsparcia w postaci remontu mieszkań. Pomagaliśmy pracownikom ściągnąć rodzinę. Jeździliśmy służbowymi autami pod granicę. Dla nas odpowiedzialność społeczna ma ogromne znaczenie. Mając prawie 2000 osób na pokładzie, jesteśmy do tego zobowiązani. Mamy lokalizacje w sześciu miejscach w Europie i odpowiedzialność społeczna jest wpisana w DNA firmy. Rozwijamy PORTA też przez sport. Mamy wewnętrzną grupę PORTA Active Team. Każdy z pracowników, który uprawia jakikolwiek sport, może liczyć na wsparcie firmy w postaci odzieży sportowej z logo. Mamy triathlonistów, żeglarzy, biegaczy, piłkarzy. Dzięki temu budujemy markę i zapraszamy partnerów na wspólne eventy i razem uprawiamy sport. Przez aktywność fizyczną budujemy marketing społeczny, ale też relacje biznesowe.
Grzegorz Białczak Wiceprezes zarządu PORTA KMI Poland. Z firmą związany od 2018 roku, od trzech lat na wyżej wymienionym stanowisku, a także jako dyrektor zarządzający. Absolwent Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego o specjalności mechanika i budowa maszyn. Połowę życia zawodowego spędził w automotive (2002-2012), a drugą w branży drzewnej m.in. jako dyrektor operacyjny w Meble Wójcik (2015-2018). Pasjonat kolarstwa górskiego i biegania. Miłośnik motoryzacji i psychologii biznesu. Żonaty, ojciec nastolatki.