O energetyce mówimy często jak o gospodarce: megawaty, miliardy, emisje CO2 , innowacje, wskaźniki. Wszystko w liczbach, tabelach, wykresach. Zapominamy o jednym, że za każdą z tych liczb stoi człowiek, coraz częściej chory, zmęczony i zestresowany

O energetyce mówimy często jak o gospodarce: megawaty, miliardy, emisje CO2 , innowacje, wskaźniki. Wszystko w liczbach, tabelach, wykresach. Zapominamy o jednym, że za każdą z tych liczb stoi człowiek, coraz częściej chory, zmęczony i zestresowany
O energetyce mówimy często jak o gospodarce: megawaty, miliardy, emisje CO2 , innowacje, wskaźniki. Wszystko w liczbach, tabelach, wykresach. Zapominamy o jednym, że za każdą z tych liczb stoi człowiek, coraz częściej chory, zmęczony i zestresowany
Dziś już nawet noworodki wykazują pierwsze oznaki miażdżycy. Lekarze biją na alarm: zanieczyszczone powietrze, smog, nadmiar stresu i niski poziom aktywności to bomba z opóźnionym zapłonem, która eksploduje w naszych organizmach. Natomiast źródło tej bomby bije m.in. z kominów i elektrowni zasilanych paliwami kopalnymi. Z funkcjonowania w zanieczyszczonym środowisku rodzi się stres, który niszczy zdrowie w sposób cichy i konsekwentny. Osłabia odporność, zwiększa ryzyko depresji, pogłębia choroby przewlekłe.
Przemilczana kwestia
Mimo to w dyskusji o energetyce zdrowie publiczne rzadko się pojawia, bo trudniej je pokazać na slajdach. Łatwiej rozmawiać o inwestycjach i prognozach niż o dzieciach, które rosną z uszkodzonymi płucami. Łatwiej rozmawiać o opłacalności niż o miliardach złotych rocznie, które wydajemy na leczenie, hospitalizacje i skutki zdrowotne zanieczyszczonego środowiska. Przecież to realne obciążenie dla budżetu i gospodarki. Gdy choruje społeczeństwo, to tyczy też rynku pracy, spada produktywność, rosną koszty ubezpieczeń społecznych.
Transformacja energetyczna to nie tylko walka o klimat. To walka o lepsze życie. Bez radykalnych inwestycji w innowacyjne rozwiązania nie zatrzymamy pogarszających się warunków klimatycznych. Potrzebujemy prawdziwego strumienia pieniędzy. Zielona energia, inteligentne sieci, efektywność energetyczna – to wszystko powinno być finansowym priorytetem państwa, nie dodatkiem do strategii.
Kadrowe zapotrzebowania
Problem jest tu i teraz – także na Pomorzu, które na tle kraju nie wypada źle, ale to nie znaczy, że jest dobrze. Część zanieczyszczeń pochodzi z tzw. niskiej emisji – z domowych pieców węglowych i kominków, ale nie bez winy jest także transport i przemysł. Jakość powietrza na Pomorzu bywa zmienna i nieprzewidywalna, a mieszkańcy nie zawsze są świadomi, że oddychają szkodliwą mieszanką. To cichy zabójca, który nie rozróżnia kodów pocztowych.
Skupiamy się na technologiach, które mają przeciwdziałać negatywnym zjawiskom, ale sama technologia nie wystarczy. Potrzebni są ludzie, którzy będą ją projektować, wdrażać i rozwijać. Zawody przyszłości w energetyce to nie tylko inżynierowie, ale też specjaliści od cyfryzacji, automatyki, zarządzania energią, magazynowania czy analityki danych. Musimy już dziś zmieniać programy nauczania, mocniej wspierać szkolnictwo zawodowe w kierunku OZE. Potrzebujemy nie tylko mechaników i elektryków, ale także osób tworzących technologie, o których jeszcze nie słyszeliśmy. Kształcenie musi iść w parze z transformacją.
Energetyka to dziś nie tylko kwestia polityki czy rynku. To sprawa osobista, że powinna zaczynać się nie od pytań „ile to kosztuje?”, ale „jak długo jeszcze możemy sobie pozwolić, by nic nie robić?”.

