Partnerzy
  • Pracodawcy Pomorza

Wyszukiwarka

Dorota Sobieniecka - Kańska felieton
Felietony
Sztuka opowiedzenia 33 klatek

ę samą historię można opowiedzieć na tysiąc sposobów. Barwnie, nudno, śmiesznie, smutno, strasznie, szczegółowo, ogólnie, emocjonalnie, beznamiętnie, ciekawie lub całkiem bez sensu i refleksji.

Dorota Sobieniecka - Kańska
2025-04-10
3 minuty czytania

Tę samą historię można opowiedzieć na tysiąc sposobów. Barwnie, nudno, śmiesznie, smutno, strasznie, szczegółowo, ogólnie, emocjonalnie, beznamiętnie, ciekawie lub całkiem bez sensu i refleksji.

Każdy ma własne historie, o których mniej lub bardziej warto mówić. Dobrze jest też wybrać ten właściwy moment, w którym dana historia brzmi i rezonuje. Można ją opisywać, opowiadać, zagrać czy zaśpiewać albo namalować, ale też wymilczeć. Wszystkie te środki wyrazu mają zastosowanie w sztukach wizualnych np. w filmie. To jest właśnie chyba najbardziej fascynujące, czyli szukanie środków wyrazu, żeby trafnie przekazać przesłanie do naszych czasów. Trafnie – w punkt, dokładnie i przejmująco. Żeby usłyszały, żeby wywarło wrażenie, wpływ. Żeby było ważne, a nie tylko jeszcze jedną wersją znanej historii.

Skończyło się na obawach

Tak trudno znaleźć słowa i formę dla tematów ostatecznych, aby nie powielać banalnych sformułowań. Patos bywa niestosowny, pospolity i śmieszny, czyli żałosny. Jak trudno mówić po raz kolejny o sprawach ostatecznych oraz wstrząsających.

W Europejskim Centrum Solidarności, w kwietniowy piątek wyświetlono premierowo film dokumentalny o zagładzie getta warszawskiego. Jadąc na tę projekcję, rozmyślałam o tych wszystkich obawach przed kolejną wersją Yad Vashem, Polin, świadectw Ocalałych, które przywołuje się w czasie żonkilowego kwietnia na pamiątkę Marka Edelmana, który z tych żółtych kwiatów uczynił symbol pamięci.

Osiemdziesiąt minut dokumentalnego filmu minęło w oka mgnieniu. Dokument to niezwykły i przejmujący. Przede wszystkim został zrealizowany w wyważony oraz przemyślany sposób. Natomiast sama opowieść jest wyjątkowa i szczególna.

Wstrząsające przeżycia

Młody strażak Leszek Grzywaczewski był fotografem amatorem. W 1943 roku był świadkiem zagłady dzielnicy żydowskiej i z ukrycia, ryzykując życiem, fotografował płonące getto. 33 klatki z tej kliszy przetrwały i są jedynymi oprócz nazistowskich fotografii tamtych wydarzeń. Film Jana Czarlewskiego ma wiele wątków. To snuta opowieść pełna ważnych dygresji, tropem tamtych zdjęć oraz czasów. Jej bohater ojciec znanego Gdańszczanina Macieja Grzywaczewskiego już od wielu lat nie żyje. Przetrwali ludzie, których ratowała rodzina Grzywaczewskich, oni zdążyli opowiedzieć i to kolejne wątki filmu…

O tamtych wstrząsających wydarzeniach Leszek Grzywaczewski nie opowiadał nikomu. Mimo tego przetrwały notatki, zapiski z tamtych czasów, które miały, podobnie jak tych kilka klatek naświetlonego filmu stanowić świadectwo. Jakże ważne dziś, gdy na naszych oczach odradza się zło. Film „33 zdjęcia z getta” jest ważnym głosem, krzykiem, który nawiązuje do słów Mariana Turskiego: Auschwitz nie wzięło się znikąd….

Ten film powinien być pokazany wszystkim, szczególnie młodym ludziom, którym się marzy Polska bez Żydów, emigrantów, Unii Europejskiej i demokracji. Obowiązkowo wszystkim, którzy zapomnieli albo nie wiedzą.

Reklama na portalu expressbiznesu.plReklama na portalu expressbiznesu.pl