Zaczynał karierę zawodową od sektora bankowego, z którego naturalnie przeszedł do branży inwestycyjnej. Radosław Naczmański z CERES Dom Inwestycyjny przybliża specyfikę zawodu kryjącego się pod tajemniczym oznaczeniem AFI.

Zaczynał karierę zawodową od sektora bankowego, z którego naturalnie przeszedł do branży inwestycyjnej. Radosław Naczmański z CERES Dom Inwestycyjny przybliża specyfikę zawodu kryjącego się pod tajemniczym oznaczeniem AFI.
Zaczynał karierę zawodową od sektora bankowego, z którego naturalnie przeszedł do branży inwestycyjnej. Radosław Naczmański z CERES Dom Inwestycyjny przybliża specyfikę zawodu kryjącego się pod tajemniczym oznaczeniem AFI.
Od kilku lat jesteś związany z grupą EQUES Investment i z powodzeniem realizujesz się jako AFI. Jak wyglądała droga, która doprowadziła Cię do obecnego miejsca kariery zawodowej?
Dokładnie w tym roku mija 20 lat mojej kariery zawodowej, z czego filarem było doświadczenie zebrane w bankowości. Pamiętam, że na pierwszy staż dostałem się jako jeden z 50 doradców spośród 2500 kandydatów z całej Polski. Było to budujące i traktowałem to w kategorii sporego wyróżnienia. Z biegiem lat i zbierania doświadczenia w poszczególnych bankach udało mi się poznać prawie każdy aspekt tej branży: praca z klientami indywidualnymi, firmowymi, funduszami inwestycyjnymi, kredytami hipotecznymi czy nawet wspólnotami mieszkaniowymi. Po 13 latach w bankowości uznałem, że to pora na zmiany, a idealnym wyzwaniem będzie przejście do TFI. Miałem duże szczęście, że w 2017 roku trafiłem na grupę ludzi z EQUES Investment TFI.
Od siedmiu lat z powodzeniem odnajdujesz się w grupie EQUES Investment. Jak wyglądał na początku Twój zakres obowiązków?
Trafiłem do firmy jako dyrektor regionalny, odpowiedzialny początkowo za pięć województw. Kończąc przygodę na tym stanowisku, opiekowałem się już dziewięcioma. Natomiast moje obowiązki można było skategoryzować na dwa obszary: współpraca z szeroką siecią dystrybucji, wspieranie doradców i ich szkolenie. Zajmowałem się też bezpośrednim wsparciem klientów Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych, żeby mieli bezpośredni kontakt z konkretną osobą w kwestii ich inwestycji oraz pieniędzy.

W pewnym momencie zmieniła się specyfika funkcjonowania w każdej sferze życia za sprawą pandemii. W jaki sposób odnalazłeś się w nowej rzeczywistości pod względem zawodowym?
Kiedy cały świat, włącznie ze mną, przyzwyczajał się do zmiany trybu funkcjonowania powstała spółka CERES Dom Inwestycyjny, której celem od samego początku była nowa jakość w obszarze doradztwa inwestycyjnego i na rynku dystrybucji funduszy inwestycyjnych, a także odpowiedź na realne potrzeby inwestorów. Pandemia spowodowała, że lwia część moich obowiązków dotyczących kontaktów z siecią dystrybucji i ich wsparcia przeniosła się do sfery online. Te czynniki sprawiły, że płynnie przeszedłem do nowo powstałej spółki, aby tam wykorzystywać moje doświadczenie w sferze budowania relacji z klientem, co stanowi dla mnie fundament reprezentowanego zawodu.
Obecnie działasz jako AFI. Co sprawia, że ten zawód jest wyjątkowy?
Zależało mi, żeby docelowo realizować się jako Agent Firmy Inwestycyjnej, ponieważ traktuję to jako swego rodzaju wyróżnienie, będąc osobą wpisaną do rejestru agentów prowadzonego przez Komisję Nadzoru Finansów. W ten sposób jestem zweryfikowany nie tylko pod kątem mojego doświadczenia zawodowego, czy wiedzy, ale w szczególności potwierdza nienaganność dotychczasowej kariery zawodowej, względem moich klientów. Nigdy bym nie otrzymał takiego wyróżnienia, gdybym w jakikolwiek sposób był powiązany z problematycznymi inwestycjami, których na rodzimym rynku niestety nie brakowało. Warto też zaznaczyć, że takich osób reprezentujących ten specyficzny wolny zawód jest w Polsce raptem ok. 260, dlatego odbieram tytuł Agenta Firmy Inwestycyjnej jako swoistą pieczątkę jakości.

Zdradź podejście, jakim kierujesz się w codziennej pracy.
Dla mnie osobiście kluczem jest zasada, że to klienci są na pierwszym miejscu, bo bez nich moja praca nie ma sensu. Powtarzam też, że nie obsługuję ich, ale opiekuję się inwestorami. Natomiast najważniejsze jest to, żeby taka współpraca ze mną, wynikała ze wspólnie odczuwanej wartości dodanej, ponieważ z przymusu nic dobrego nie wyniknie. Osoby, które mnie znają, niejednokrotnie podkreślały komfort współpracy, gdzie nie czują się osaczani, tylko wspierani i nigdy nie pozostawieni sami sobie. Najbardziej satysfakcjonujące w tej pracy są systematyczne rekomendacje od klientów, którzy doceniają naszą wieloletnią relację, bo dla mnie to ona jest kompasem działania z każdym inwestorem. Moja najdłuższa współpraca w dotychczasowej karierze zawodowej trwa do dziś już od ponad 10 lat.
Nie można zapomnieć o Twoim rozdziale kariery zawodowej w bankowości. Czego nauczyłeś się przez tamten okres, a co jest pomocne w pracy jako Agent Firmy Inwestycyjnej?
Na pewno jedną z takich głównych rzeczy jest cierpliwość i podejście ze zrozumieniem do każdego. Drugą kwestią jest szacunek dla klientów oraz siebie samego i naszego czasu, żeby współpracować z osobami, które tego chcą oraz na zasadach, które odpowiadają obu stronom. Podczas tego rozdziału w moim życiu zawodowym nauczyłem się również pokory oraz wystąpień publicznych, szkoląc innych jako dyrektor regionalny. Zdarzało się, że nie znałem odpowiedzi na zadane pytanie i potrafiłem to przyznać. Natomiast, jak tylko uzupełniałem wiedzę, wracałem z wyczerpującą odpowiedzią. Wiem, że najbardziej owocne i wiarygodne jest podejście nieudawania wszechwiedzącego eksperta, tylko autentycznego oraz godnego zaufania człowieka.
Co stanowi dla Ciebie największą satysfakcję w obecnej pracy?
Zdecydowanie rozmowy z klientami, które zaowocowały wieloletnimi relacjami oraz decyzjami inwestycyjnymi. Obecnie pomagam kilkudziesięciu takim osobom, a każda z nich jest zupełnie inna pod względem historii, osobowości, czy charakteru współpracy. Mam przyjemność czerpania inspiracji oraz motywacji, poznając historie moich klientów. Fakt, że chętnie się ze mną nimi dzielą, jest dla mnie oznaką zaufania i wpuszczenia do ich świata. Myślę, że właśnie ten wielowątkowy kontakt, który mam przyjemność doświadczać na co dzień, stanowi kwintesencję bycia AFI.
Przemysław Schenk
fot. Loonasky

