Niedawno zastąpił Tomasza Chamerę na stanowisku Prezesa Polskiego Związku Żeglarskiego. Tomasz Holc podzielił się pierwszymi spostrzeżeniami po zapoznaniu się z aktualną sytuacją w PZŻ.

Niedawno zastąpił Tomasza Chamerę na stanowisku Prezesa Polskiego Związku Żeglarskiego. Tomasz Holc podzielił się pierwszymi spostrzeżeniami po zapoznaniu się z aktualną sytuacją w PZŻ.
Niedawno zastąpił Tomasza Chamerę na stanowisku Prezesa Polskiego Związku Żeglarskiego. Tomasz Holc podzielił się pierwszymi spostrzeżeniami po zapoznaniu się z aktualną sytuacją w PZŻ.
Kilka tygodni temu został Pan wybrany nowym Prezesem Polskiego Związku Żeglarskiego. Jak Pan ocenia ten pierwszy okres sprawowania tej funkcji?
To był czas intensywnego poznawania funkcjonowania biura oraz całego zespołu pracowników. Zacząłem od działu księgowości, bo finanse to fundament działalności każdego związku. Następnie stopniowo zapoznawałem się z pracą poszczególnych departamentów. Miałem też okazję spotkać się z reprezentantami Kadry Narodowej i sztabem szkoleniowym podczas jednych z regat, co pozwoliło mi lepiej zrozumieć aktualną sytuację oraz potrzeby. Po tych rozmowach mam wiele spostrzeżeń, które wskazują kierunki działań. Jednym z aspektów, który wymaga nieustannego zaangażowania, jest przygotowanie psychologiczne zawodników – obszar, nad którym jako Związek pracujemy. Cieszy mnie również, że mogłem spotkać się z Ministrem Sławomirem Nitrasem, który odnosi się do naszych działań z życzliwością. Gościliśmy również prezydenta World Sailing, z którym miałem już okazję współpracować wcześniej. Nasze rozmowy dotyczyły polskiego żeglarstwa i przebiegały w pozytywnej atmosferze. Zwieńczeniem tego okresu było uczestnictwo w zakończeniu regat otwierających sezon na Zalewie Zegrzyńskim. Cieszę się także, że siedziba Związku mieści się w Warszawie – moim rodzinnym mieście – co zdecydowanie ułatwia codzienne funkcjonowanie. Każdego dnia staram się być w biurze, żeby jak najszybciej poznać wszystkie zakresy naszej działalności.

Intensywny czas za Panem, ale jeszcze czeka wiele pracy. Jakie obecnie wyzwania stoją przed PZŻ?
Zadań jest sporo, ale nie planuję żadnych radykalnych zmian – są one zbędne. Uważam, że wszystko funkcjonuje stabilnie i odpowiedni ludzie już teraz zajmują się poszczególnymi obszarami. Niezmiennym od kilku lat wyzwaniem pozostaje stworzenie solidnego systemu szkoleniowego od podstaw. Zależy nam na zachowaniu określonych standardów. Dlatego opracowujemy programy, regulaminy oraz prowadzimy szkolenia. Chcielibyśmy, aby te standardy były stosowane jak najszerzej. To długofalowy proces, ale już teraz prowadzimy rozmowy, które mają na celu jak najlepsze wdrożenie tych programów. Ogromnym wsparciem w tym zakresie jest nasza wiceprezes Katarzyna Domańska, która ma duże doświadczenie w szkoleniu w Związku i Okręgu. Mam do niej pełne zaufanie i sam również aktywnie włączam się w te działania.
Nie jest tajemnicą, że jedną z podstaw funkcjonowania każdego związku sportowego są finanse.
Zgadza się, główne finansowanie otrzymujemy z Ministerstwa Sportu, a jego wysokość zależy w dużej mierze od osiągnięć sportowych. Dlatego też przykładamy dużą wagę do wyników, które są efektem pracy zawodników, trenerów, ale też specjalistów, m.in. psychologów sportowych. Zaplanowaliśmy szereg spotkań, by wspólnie pracować nad optymalizacją przygotowań. Cieszymy się także ze współpracy z naszym sponsorem – firmą PGE – choć oczywiście chcielibyśmy pozyskać dodatkowe środki, szczególnie na popularyzację żeglarstwa i realizację takich projektów jak sztandarowy PGE PolSailing, ale też na organizację licznych imprez międzynarodowych, których będziemy organizatorem w tym roku i w kolejnych latach.

W jakim miejscu rozwoju jest Polski Związek Żeglarstwa nie tylko w kraju, ale też na arenie międzynarodowej?
Pozycja Związku, jak i kraju, w dużym stopniu zależy od wyników sportowych oraz organizacji prestiżowych wydarzeń. Nie jesteśmy jeszcze obecni na wszystkich najważniejszych imprezach, ale jeśli chodzi o sport olimpijski i młodzieżowy, wyróżniamy się na tle światowym w kwestii rozwoju i popularyzacji. Oczywiście są kraje o znacznie lepszych warunkach naturalnych oraz silniejszej tradycji żeglarskiej jak: Australia, Nowa Zelandia, Wielka Brytania czy Stany Zjednoczone, gdzie żeglarstwo jest bardziej zakorzenione. W Polsce nadal musimy konkurować z bardziej medialnymi dyscyplinami, ale robimy postępy.
Jest Pan dwukrotnym olimpijczykiem, byłym wiceprezesem PZŻ oraz wiceprezydentem World Sailing (w tamtych czasach ISAF). W jaki sposób to ogromne oraz cenne doświadczenie mimo upływu długiego czasu można wykorzystać w obecnych realiach żeglarskich?
Świat dynamicznie się zmienia, ale doświadczenie zdobyte w kraju i na arenie międzynarodowej, daje szeroką perspektywę. Do tego pomaga w podejmowaniu trafnych decyzji. Kluczowe jest jednak nie tylko posiadanie wiedzy, ale też umiejętność jej praktycznego zastosowania i przełożenia na konkretne działania.
Warto zauważyć, że w nowym zarządzie znalazło się aż pięć kobiet. W jaki sposób ta większa różnorodność w strukturach może wpłynąć na funkcjonowanie samego związku?
Od lat zależało nam, by kobiety były bardziej obecne w żeglarstwie. Jesteśmy świadomi, że różnorodność to siła, a środowisko powinno być otwarte na wszystkich. W naszym biurze większość zespołu to kobiety. Mogę powiedzieć, że relacje oraz współpraca układają się znakomicie. Taka atmosfera sprzyja rozwojowi i efektywnej pracy.
Proszę zdradzić plany działań i rozwoju Polskiego Związku Żeglarskiego na resztę 2025 roku.
Przed nami intensywny sezon. Kalendarz regatowy jest bogaty, a zawodników czeka sporo pracy w kraju i za granicą, m.in. podczas mistrzostw Europy czy świata. Nie zabraknie też krajowych zawodów, także dla młodszych zawodników. Jednym z ważniejszych wydarzeń będzie Gdynia Sailing Days z rozbudowanym programem. Już w czerwcu jesteśmy organizatorami mistrzostw świata w olimpijskiej klasie 470, które odbędą się w Gdyni. Zaledwie tydzień później w Pucku rozegrane zostaną mistrzostwa Europy w klasie ILCA 4, a kolejne mistrzostwa świata w klasach Micro czy Match Racing oraz eSailing organizujemy w lipcu w Gdyni. Powoli rozpoczynamy działania przygotowujące do największej poza igrzyskami olimpijskimi imprezy żeglarskiej na świecie, czyli mistrzostw świata World Sailing w klasach olimpijskich, które w 2027 roku odbędą się w Gdyni. Poza zawodami prowadzimy też liczne projekty jako Związek, aby konsekwentnie rozwijać polskie żeglarstwo. Musimy nadążać za zmianami, jakie zachodzą na świecie.
Przemysław Schenk
fot. Krzysztof Andrzejewski

