Partnerzy
  • Pracodawcy Pomorza

Wyszukiwarka

Dorota Sobieniecka - Kańska felieton
Felietony
Statystyczna książka

Powszechnie wiadomo, że pies w komplecie z właścicielem mają statystycznie po trzy nogi. Logika nie ma z tym wiele wspólnego. Jednak arytmetyka jest arytmetyką, a statystyka statystyką. Kiedy czytam raporty dotyczące czytelnictwa książek, przypomina mi się ten casus z psem.

Dawid Ruszewski
2025-06-10
3 minuty czytania

Powszechnie wiadomo, że pies w komplecie z właścicielem mają statystycznie po trzy nogi. Logika nie ma z tym wiele wspólnego. Jednak arytmetyka jest arytmetyką, a statystyka statystyką. Kiedy czytam raporty dotyczące czytelnictwa książek, przypomina mi się ten casus z psem.

Badania przeprowadzone przez Bibliotekę Narodową wykazały, że około 40% Polaków deklaruje, że przeczytało cokolwiek w minionym roku. Tylko 7% przeczytało siedem albo więcej książek.

Panie i młodzież na czele

Kobiety czytają więcej od mężczyzn, a jest ich aż 47%, w stosunku do 35% panów. Co dziwne, seniorzy, którzy teoretycznie mają więcej czasu, czytają mało, tylko jedna czwarta populacji. Za to młodzież, pomimo drastycznie ograniczonej listy lektur szkolnych, przoduje (połowa czyta).

Co dziwne, wciąż papier dominuje nad e-bookami, a audiobooków, które mieszczą się w definicji „czytelnictwa”, jest stosunkowo mało, ale w tendencji zwyżkowej. Co by tam nie liczyć papier, czy kindle… Martwimy się spadkiem czytelnictwa, poziomu edukacji całego społeczeństwa. Nie ma co zastanawiać się nad dramatem edukacyjnym ostatniego pokolenia. Starzy, jak widać, wcale nie są gruntownie edukowani, choć pobierali nauki w innych szkołach i systemach.

Co innego przykuwa moją uwagę. Oprócz pytania o ilość przeczytanych książek warto by się pochylić nad ich zawartością.

Tandeta nad jakością

Książka sztuk jedna to „Nexus” Harariego i „harlekin” byle kogo…. Z lubością polonistki zwiedzam księgarnie. Ileż tam jest tak zwanego „chłamu”, czyli slangowo rzecz ujmując: tandety, szmelcu i bezwartościowej makulatury.

Wiele osób czuje się w obowiązku pisać książki albo przynajmniej jedną książkę. W dużej liczbie przypadków słabo, jeśli to robią osobiście. Zawód autora widmo jest jednak u nas coraz bardziej rozpowszechniony, ale u osób zamożnych, krytycznych w kwestii samooceny lub leniwych. Chwała im za to, bo wtedy może naprawdę wyjść coś ciekawego (znam takie przypadki). Różne osoby tzw. celebryckie, czyli znane z tego, że są znane, piszą autobiografie. Potem mają prezenty dla znajomych. Właściwie co tu narzekać. Jest ok. Piszą za swoje lub pozyskane przez siebie, wydają, mają pamiątkę dla wnuków.

Nieżyjący już poeta, błyskotliwy felietonista i recenzent dawnych, choć jemu współczesnych czasów Andrzej K.Waśkiewicz woluntarystycznie opiekował się poczatkującymi (nieraz całe życie) poetami. Zbierał ich w Gdańskim Towarzystwie Przyjaciół Sztuki. Rozmawiał, analizował, poświęcał czas i uwagę także całkiem nierokującym. Patrzył za to dobrotliwie zza okularów i mawiał, że to dobrze, że piszą sobie książeczki. Przecież mogliby w tym czasie robić coś głupiego.

Reklama na portalu expressbiznesu.plReklama na portalu expressbiznesu.pl