Partnerzy
  • Pracodawcy Pomorza

Wyszukiwarka

Dorota Sobieniecka - Kańska felieton
Felietony
Wakacyjna gorączka

Tytuł, jak widać przewrotny. Gorączka w sensie meteorologicznym była krótkotrwała, można by rzec – śladowa, w kontekście całego lata.

Dorota Sobieniecka - Kańska
2025-08-10
3 minuty czytania

Tytuł, jak widać przewrotny. Gorączka w sensie meteorologicznym była krótkotrwała, można by rzec – śladowa, w kontekście całego lata.

Złośliwi nazywali tegoroczny lipiec „lipcopadem” i mieli rację. Jako przedstawicielka najbardziej narzekającego oraz zawsze niezadowolonego narodu Europy, a może świata, jestem niekontenta. Nie lubię pluchy, nie cierpię upałów. Nie znoszę najazdu turystów, którzy prawie na golasa latają po Trójmieście. Choć przykro mi, jak nie przyjeżdżają i nie pchają się na lody do mojej ulubionej lodziarni. Wykluczając aspekt pogodowy, mam zaskakująco wiele powodów do radości i satysfakcji wakacyjnych. Dzięki gościom w wieku wczesnoszkolnym udałam się w miejsca na co dzień nie odwiedzane.

Oblężenie zamku

Przeżyłam oblężenie Malborka. Strona internetowa do zakupu biletów online jest słabo funkcjonalna, dlatego popędziłam do kas muzealnych. Tam spotkałam dziki tłum, stojących w upale jak niegdyś wojska pod Grunwaldem. Wobec perspektywy kilkugodzinnego znoju wyczekiwania w ogonie, jak za komunizmu, skierowałam się do biletomatu (bez kolejki). Okazało się, że nie bez powodu nie był oblegany, ponieważ nie działał. Więc musiałam wrócić do wersji online i przy uprzejmej pomocy miłej pani ze sklepiku z pamiątkami zakupiłam potrzebne bilety. Zwiedzanie Muzeum Zamkowego to nie przelewki, bo ponad trzy godziny w przewodnikiem, ale na szczęście kompetentnym. Dlatego wycieczka była udana.

Miejscem, które pod każdym względem spełniło oczekiwania rekreacyjno-edukacyjne, znów okazało się niezawodne, czyli Hewelianum. Góra Gradowa jest interesującym miejscem spacerów, z tymi fantastycznymi multimedialnymi atrakcjami ukrytymi w zabudowaniach dawnego fortu. Pokazuje niezwykłą bardzo skomplikowaną i nieoczywistą historię Gdańska. Myślę, że taka lekcja przyda się wszystkim, dla których przeszłość oraz teraźniejszość jest kategorycznie podzielona na „my”, „oni”, czy „nasze”, „wrogie”.

Skomplikowane ścieżki

Skomplikowane dzieje naszego miasta, polityczne uwikłania, zależności i korzyści, zwycięstwa i klęski wplątywały oraz determinowały pojedyncze losy ludzkie. Nie sposób się nie pogubić w racjach i niesłusznych wyborach, szczególnie, gdy ich w ogóle nie było.

Staje mi przed oczyma scena z filmu Volkera Schloendorffa „Blaszany bębenek”, według powieści Guntera Grassa, gdzie kobieta siedząca na brzegu morza mówi, że przecież oni nie są Niemcami ani Polakami, tyko po prostu stąd. To wszystko, dzieje Gdańska i Pomorza są zbyt skomplikowane oraz zawikłane, aby wyrażać proste, kategoryczne sądy.

Polecam Hewelianum nie tylko jako kreatywną i pasjonującą atrakcję dla dzieci, ale dobrą lekcję historii oraz pokory do dorosłych. Nie wspomniałam tu o fantastycznym kinie w ruchomym planetarium ani o wielu innych znakomitych i mądrych wystawach, warsztatach czy innych atrakcjach. Rekomenduję: zajrzyjcie w wolnej chwili na Gradową Górę. Do Hewelianum.

Reklama na portalu expressbiznesu.plReklama na portalu expressbiznesu.pl