Partnerzy
  • Pracodawcy Pomorza

Wyszukiwarka

Felietony
Społeczeństwo w potrzasku podziału

Polskie społeczeństwo od lat pogrąża się w coraz głębszym podziale. Wystarczy się rozejrzeć, aby dostrzec jak dwa wrogie obozy polityczne nie potrafią już ze sobą rozmawiać, skacząc sobie do gardeł i to nie tylko w przenośni.

Tomasz Limon
2025-10-10
3 minuty czytania

Polskie społeczeństwo od lat pogrąża się w coraz głębszym podziale. Wystarczy się rozejrzeć, aby dostrzec jak dwa wrogie obozy polityczne nie potrafią już ze sobą rozmawiać, skacząc sobie do gardeł i to nie tylko w przenośni.

U źródeł tego zjawiska leży proces polaryzacji politycznej, który w Polsce przybrał szczególnie ostry wymiar po wyborach parlamentarnych w 2005 roku. Wtedy scena polityczna została zdominowana przez dwa główne, zwalczające się obozy związane z Prawem i Sprawiedliwością oraz Platformą Obywatelską. Każdy spór stawał się elementem budowania podziałów w społeczeństwie. Politycy doskonale wyczuli emocje społeczne oraz nauczyli się je wykorzystywać.

Manipulacja

Politycy zdają sobie sprawę, że zjednoczone i wyedukowane społeczeństwo jest mniej podatne na manipulację. Dlatego dużo łatwiej utrzymać władzę, gdy obywatele żyją w stanie permanentnego, bezrefleksyjnego konfliktu podsycanego przez samych działaczy partyjnych. Wówczas każda decyzja polityczna może być usprawiedliwiona koniecznością „obrony przed politycznym wrogiem”. Wzajemna nieufność, podsycana przez propagandowe media, czyni z polityki arenę emocji, a nie racjonalnej debaty. Zamiast merytorycznej dyskusji o programach i rozwiązaniach, mamy walkę o władzę na symbole oraz slogany. Nie tak dawno jeden z prawicowych polityków na publicznym wiecu wzywał popleczników do „wyrywania chwastów z polskiej ziemi” i „zrzucaniu na nie napalmu”, aby już nic nie wyrosło, sugerując walkę z wyimaginowanym zagrożeniem dla naszego kraju. To pokazuje, jak ważnym elementem tego procesu jest sposób, w jaki politycy kreują wroga. Współczesna retoryka polityczna w Polsce często sprowadza się do prostego podziału: „my” kontra „oni”.

Zagrożona prawda

W naszej codziennej przestrzeni istnieją też media jak prasa codzienna, stacje telewizyjne i portale internetowe, które są powiązane z konkretnymi środowiskami politycznymi. Codziennie dostarczają odbiorcom więcej emocji, mniej informacji. To one również odgrywają kluczową rolę w utrwaleniu podziałów. Zamiast informować — utwierdzają. Zamiast łączyć — pogłębiają podziały. W efekcie odbiorca przestaje poszukiwać prawdy, a zaczyna konsumować treści, które potwierdzają jego własne przekonania. Dzięki temu powstaje swoista bańka informacyjna, w której ludzie słyszą tylko echo własnych poglądów i przekonań. Konsekwencje takiej sytuacji są poważne. Polaryzacja osłabia zaufanie społeczne, paraliżuje debatę publiczną i utrudnia budowanie wspólnej wizji państwa. Młode pokolenie dorasta w świecie, w którym różnica zdań oznacza konflikt, a kompromis — zdradę. Tymczasem demokracja potrzebuje dialogu, a nie wrogości. Bez zaufania społecznego trudno mówić o efektywnym państwie, które potrafi działać w imię dobra wspólnego, a nie tylko interesu partyjnego.

Światło w tunelu

Jednak sytuacja nie jest bez wyjścia. Coraz częściej pojawiają się inicjatywy społeczne próbujące przełamać schemat „my kontra oni”. Organizacje pozarządowe, dziennikarze czy lokalne wspólnoty podejmują próby odbudowy kultury debaty publicznej i wzajemnego szacunku.

Jednak to politycy mają klucz do prawdziwej zmiany. Dopóki będą budować poparcie na emocjach i strachu dla swoich partykularnych interesów, to społeczeństwo będzie żyć wstanie nieustannej „wojny domowej”. Dopiero gdy zrozumieją, że trwała władza nie opiera się na antagonizmach, lecz na zaufaniu i poczuciu wspólnoty, Polska będzie mogła wyjść z błędnego koła podziałów.

Reklama na portalu expressbiznesu.plReklama na portalu expressbiznesu.pl