Problem jest ogromny. Jego skala nie mieści się w dostępnej dla mnie felietonowej formie. Dotyczy przedsiębiorców, bezmyślnej polityki, nieprzyjaznego prawa, braku dialogu i pomysłów rujnujących przedsiębiorczość i rynek pracy

Problem jest ogromny. Jego skala nie mieści się w dostępnej dla mnie felietonowej formie. Dotyczy przedsiębiorców, bezmyślnej polityki, nieprzyjaznego prawa, braku dialogu i pomysłów rujnujących przedsiębiorczość i rynek pracy
Problem jest ogromny. Jego skala nie mieści się w dostępnej dla mnie felietonowej formie. Dotyczy przedsiębiorców, bezmyślnej polityki, nieprzyjaznego prawa, braku dialogu i pomysłów rujnujących przedsiębiorczość i rynek pracy.
Przedsiębiorcy są różnorodną grupą – to korporacje zatrudniające dziesiątki tysięcy pracowników, prawników czy ekspertów oraz mikro, małe i średnie firmy walczące, by przetrwać kolejny miesiąc bez sztabu doradców. Jak wyjaśnić ludziom, którzy pytani o działalność gospodarczą, mówią „to nie dla mnie, za duże ryzyko, nie znam się”, że miliony osób idą w to, bo chcą więcej elastyczności. Łączą pracę zawodową z opiekuńczą, nie chcą podlegać reżimowi umów o pracę. Jak wyjaśnić, jak żyje i funkcjonuje przedsiębiorca prowadzący JDG, komuś, kto tego nie doświadczył.
Oświecony reformator
Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej przygotowuje projekt ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy. Mamy podobno trzecią wersję tej ustawy. W dniu ukazania się tego felietonu może już kolejną. Resort chce nadać PIP uprawnienia do samodzielnego przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę. Decyzją administracyjną, natychmiast wykonalną. Decyzja o ustaleniu stosunku pracy ma dotyczyć jedynie (!) okresu do trzech lat wstecz. Dla Ciebie przedsiębiorco oznacza to, że z dnia na dzień masz od trzech lat nowego pracownika, rewolucje w kosztach, dokumentach, konieczność zapłacenia ZUS i podatków trzy lata wstecz. Jak to zrobić? Na jakich warunkach? W jakim czasie? No cóż, będziesz musiał przećwiczyć tę ścieżkę. Podobno będziesz mógł się odwoływać. A koszty? Szybko pomogą Ci zamknąć firmę.
Druga strona
Drugiej strony nikt nie zamierza pytać, jaką umowę wybiera. Natomiast ta druga strona też ma pytania – co z podatkami płaconymi przez te trzy lata? Z odprowadzonym VAT-em? Dlaczego PIP ma decydować za mnie? Kto ogarnie ten bałagan? Czy ktoś mi da na prawników, doradców podatkowych?
Brak kultury dialogu
Dwie trzecie pracujących w polskich firmach to zatrudnieni w MŚP. Nikt nie pyta ich o zdanie. Nie prowadzi dialogu, nie stara się wypracować rozwiązań bezpiecznych dla obu stron. Nie szuka się rozwiązań walczących z patologiami, ale wali się bez finezji w przedsiębiorczość. Narusza się wolność zawierania umów. Jakość projektu ustawy, ryzyko wywołania nieodwracalnych skutków, katastrofalnych dla wielu firm i pracujących, brak odniesienia się do kwestii podatkowych i finansowych rodzi skojarzenia z Polskim Ładem. Jak było, wszyscy wiemy.
Posiadanie władzy nie sprawia, że wie się lepiej. Trzeba rozmawiać. Nie tylko słuchać, ale też usłyszeć. To nie ma być pozorowany dialog, tylko niełatwa rozmowa na równych prawach. To trudna sztuka.

