Ten test zapamiętam na długo, bo warunki były takie, jakie zimą lubię najbardziej do sprawdzania samochodu, czyli śnieg, mróz, miejscami lód i kaszubskie drogi, które same w sobie potrafią być wyzwaniem.

Ten test zapamiętam na długo, bo warunki były takie, jakie zimą lubię najbardziej do sprawdzania samochodu, czyli śnieg, mróz, miejscami lód i kaszubskie drogi, które same w sobie potrafią być wyzwaniem.
Ten test zapamiętam na długo, bo warunki były takie, jakie zimą lubię najbardziej do sprawdzania samochodu, czyli śnieg, mróz, miejscami lód i kaszubskie drogi, które same w sobie potrafią być wyzwaniem.
Tym razem jeździłem Geely Starrayem, głównie po lokalnych trasach, sporo zakrętów, pagórki, odcinki średnio odśnieżone. Idealne środowisko, żeby zobaczyć, czy auto faktycznie daje poczucie kontroli.
Koncern Geely jest właścicielem takich marek jak np. Volvo, Lotus, Zeekr czy Lynk&Co.
Od pierwszych kilometrów miałem wrażenie, że to samochód, który nie chce mnie zaskakiwać. Wszystko było spokojne, przewidywalne i czytelne. Na śniegu nie było nerwowych reakcji. Nie czułem, żeby auto walczyło z nawierzchnią albo ze mną.
Ruszanie na śliskim, także pod lekkie wzniesienia, odbywało się bez stresu. Kontrola trakcji działała dokładnie tak, jak powinna. Reagowała, kiedy trzeba, ale nie była nachalna. Na krętych, zimowych odcinkach Kaszub miałem poczucie, że wiem, co auto zrobi w kolejnej sekundzie, a to zimą jest dla mnie kluczowe.
Muszę to wyraźnie zaznaczyć: podgrzewane fotele i podgrzewana kierownica zrobiły tu świetną robotę. Przy mrozie to są rzeczy, które realnie poprawiają komfort jazdy, a nie tylko dobrze wyglądają w specyfikacji.

Kierownica szybko się nagrzewała. Po chwili można było zapomnieć o zmarzniętych dłoniach. Fotele grzały równomiernie i przy dłuższej trasie naprawdę robiło to różnicę. Do tego kabina nagrzewała się sprawnie, a wnętrze było dobrze odcięte od zimna i hałasu z zewnątrz.
Kaszuby nie wybaczają zawieszeniu – koleiny, nierówności, zamarznięte łatki asfaltu. Starray jest zestrojony raczej komfortowo i zimą to ogromny plus. Auto nie podskakiwało na śliskich fragmentach. Dobrze wybierało nierówności i nie było wrażenia, że coś jest „na styk”.

To nie jest samochód, który zachęca do szybkiej, agresywnej jazdy i to jest ogromny plus. Zimą zdecydowanie wolę auto, które daje spokój oraz poczucie bezpieczeństwa, niż takie, które próbuje udawać sportowe.
Systemy wspomagające działały w tle. Nie było ciągłych ingerencji ani sytuacji, w których auto przesadnie mnie korygowało. Zimą to ogromna zaleta, bo nadwrażliwa elektronika potrafi zepsuć całą jazdę.

Po kilku dniach jazdy w zimowych warunkach mogę powiedzieć jedno: Geely Starray bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Najbardziej zapamiętam: spokój i przewidywalność na śniegu czy komfort jazdy po nierównych, zimowych drogach. W pamięci zapadły też świetnie działające podgrzewane fotele i kierownicę oraz ogólne poczucie solidności.
Po tej jeździe nie traktuję Starraya jako „ciekawostki z Chin”. To normalny, dojrzały SUV, który w zimowych warunkach po prostu robi swoją robotę. Dokładnie tego oczekuję podczas zimy od samochodu.
Auto do testu użyczył autoryzowany salon i serwis Geely Makurat Trójmiasto. Gdańsk,\ Zawodników 2 oraz showroom przy Porcie Rumia CH Auchan.
Tekst / fot. Witold Deka

