Program europejskich pożyczek obronnych SAFE (Security Action for Europe) stał się w Polsce jednym z najważniejszych tematów debaty publicznej w ostatnich miesiącach.

Program europejskich pożyczek obronnych SAFE (Security Action for Europe) stał się w Polsce jednym z najważniejszych tematów debaty publicznej w ostatnich miesiącach.
Program europejskich pożyczek obronnych SAFE (Security Action for Europe) stał się w Polsce jednym z najważniejszych tematów debaty publicznej w ostatnich miesiącach.
Decyzja prezydenta o zawetowaniu ustawy umożliwiającej pełne wykorzystanie tego mechanizmu sprawiła, że dyskusja przestała dotyczyć wyłącznie zasad programu. Zaczęła koncentrować się na tempie modernizacji sił zbrojnych oraz realnym dostępie do środków szacowanych nawet na ok. 185 mld zł.
Rządowy plan
Dla Polski, która w ostatnich latach dynamicznie zwiększa wydatki na obronność, SAFE jest narzędziem mogącym przyspieszyć realizację kluczowych programów modernizacyjnych, od zakupów sprzętu po rozwój infrastruktury i przemysłu obronnego. Znaczenie programu rośnie w kontekście sytuacji międzynarodowej. Wojna w Ukrainie oraz rosnące napięcia geopolityczne powodują gwałtowny wzrost popytu na uzbrojenie. W efekcie ceny rosną, a wydłużają się terminy dostaw.
W takich warunkach szybki dostęp do finansowania oznacza nie tylko niższe koszty, lecz przede wszystkim możliwość wcześniejszego osiągnięcia zdolności obronnych. Na tym tle prezydenckie weto znacząco komplikuje sytuację. Choć formalnie nie zamyka drogi do SAFE, wprowadza niepewność i ryzyko opóźnień. Pojawiające się zapowiedzi wykorzystania części środków bez wymaganej zgody głowy państwa mogą prowadzić do sporów oraz dodatkowo bardziej antagonizować istniejące już podziały polityczne, zwiększając przy tym ryzyko paraliżu decyzyjnego.
Prezydencki plan
W odpowiedzi pojawiła się koncepcja alternatywna, utworzenia Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych, opartego m.in. na potencjalnych zyskach Narodowego Banku Polskiego. Rozwiązanie to miałoby uniezależnić finansowanie inwestycji od mechanizmów unijnych. Kluczowy problem polega na tym, że są to w dużej mierze środki o charakterze księgowym, zależne np. od wyceny rezerw złota. Ich przekształcenie w realne pieniądze wymagałoby konkretnych decyzji rynkowych. To czyni cały mechanizm mniej przewidywalnym i trudniejszym do wykorzystania w krótkim czasie. Dodatkowe wątpliwości dotyczą kwestii ustrojowych i przejrzystości finansów publicznych. Tworzenie funduszu funkcjonującego poza budżetem państwa mogłoby prowadzić do sporów kompetencyjnych oraz ograniczenia kontroli nad wydatkami. Z kolei uzależnienie dostępu do środków od decyzji jednej instytucji utrudniałoby długoterminowe planowanie inwestycji obronnych.
Nie ma planu idealnego
Nie oznacza to, że SAFE jest rozwiązaniem pozbawionym wad. Program opiera się na niskooprocentowanych pożyczkach, co oznacza jednak wzrost zadłużenia państwa na wiele lat. Zawiera też elementy wspierające europejski przemysł obronny. To może ograniczać elastyczność w wy – borze dostawców i stanowić pewne zagrożenie dla kontynuacji podpisanych w ostatnich latach kontraktów z USA i Koreą Południową. Pojawiają się również pytania o zakres wpływu instytucji unijnych na politykę bezpieczeństwa państw członkowskich. Mimo wielu wątpliwości SAFE co do zasady oferuje istotną przewagę nad innymi alternatywnymi rozwiązaniami finansującymi polską armię, a jest nią czas.

