Partnerzy
  • Pracodawcy Pomorza

Wyszukiwarka

Agnieszka Rodak felieton
Felietony
Dyrektywa o równowadze, nie o przywilejach

Wokół dyrektywy Women on Boards narosło wiele mitów. Jedni widzą w niej obowiązkowe parytety, inni projekt przygotowany wyłącznie dla kobiet. Tymczasem jej sens jest znacznie prostszy. To próba lepszego wykorzystania potencjału rynku pracy i poprawy jakości zarządzania.

Agnieszka Rodak
2026-07-10
3 minuty czytania

Wokół dyrektywy Women on Boards narosło wiele mitów. Jedni widzą w niej obowiązkowe parytety, inni projekt przygotowany wyłącznie dla kobiet. Tymczasem jej sens jest znacznie prostszy. To próba lepszego wykorzystania potencjału rynku pracy i poprawy jakości zarządzania.

Najważniejszy fakt brzmi: dyrektywa nie dotyczy kobiet. Dotyczy płci niedostatecznie reprezentowanej. Dziś w większości spółek są to kobiety, ale przepisy zostały napisane neutralnie. Gdyby w jakiejś organizacji to mężczyźni byli grupą niedostatecznie reprezentowaną, mechanizm działałby identycznie. Celem nie jest zastąpienie jednych drugimi, lecz stworzenie uczciwych zasad awansu i dostępu do najwyższych stanowisk.

To nie wojna płci, tylko lepsze zarządzanie

Takie podejście wybrzmiało podczas konferencji „Women on Boards. Pomorska praktyka”, zorganizowanej z inicjatywy wojewody pomorskiej Beaty Rutkiewicz przy współudziale Energi i partnerów. Dyskusja nie dotyczyła rywalizacji kobiet z mężczyznami, lecz jakości zarządzania oraz budowania nowoczesnych organizacji. Zaprezentowane dane pokazują, że kobiety stanowią ponad 62% absolwentów studiów wyższych i około 44% kadry menedżerskiej. Jednocześnie ich udział we władzach największych spółek pozostaje znacznie niższy. Trudno więc mówić o braku kompetencji. Problem pojawia się na kolejnych etapach kariery.

Badania od lat prowadzą do podobnych wniosków. Najlepsze wyniki osiągają zespoły mieszane. Nie dlatego, że kobiety zarządzają lepiej od mężczyzn ani odwrotnie. Różnorodne zespoły mają szerszą perspektywę, lepiej oceniają ryzyko, częściej kwestionują własne założenia i skuteczniej unikają myślenia grupowego. To przekłada się na większą innowacyjność, lepszą jakość decyzji oraz większą odporność organizacji na zmiany.

Dyrektywa nie nakazuje zatrudniania kogokolwiek wyłącznie ze względu na płeć. Wymaga przejrzystych procedur i uczciwego porównywania kandydatów o podobnych kwalifikacjach. To zasadnicza różnica. Parytet sam w sobie nie gwarantuje dobrego zarządzania. Kobieta może być słabą prezeską, podobnie jak mężczyzna może być słabym prezesem. O sukcesie zawsze decydują kompetencje, doświadczenie i charakter.

Równowaga wymaga współpracy

Największym błędem jest przedstawianie Women on Boards jako projektu przeciwko mężczyznom. To fałszywy obraz. Nie powinniśmy szukać różnic między kobietami a mężczyznami. Znacznie ważniejsze jest to, co nas łączy: odpowiedzialność, profesjonalizm, kompetencje i wspólny cel, jakim jest rozwój organizacji.

W wielu firmach to właśnie mężczyźni są dziś prezesami, przewodniczącymi rad nadzorczymi i mentorami. To oni współtworzą kulturę organizacyjną i mają realny wpływ na rozwój kolejnych pokoleń liderek. Dyrektywa nie odbiera im miejsca. Zachęca do budowania organizacji, które potrafią korzystać z pełnej puli talentów.

Dyrektywa Women on Boards jest projektem na rzecz równowagi oraz bardziej sprawiedliwych ścieżek zawodowych kobiet i mężczyzn. Jej sukcesu nie zmierzymy liczbą nowych przepisów ani raportów. Prawdziwym sukcesem będzie chwila, w której o awansie będą decydowały przede wszystkim kompetencje

Reklama na portalu expressbiznesu.plReklama na portalu expressbiznesu.pl