Partnerzy

Wyszukiwarka

Lifestyle
Potrzebna kontynuacja rozwoju

W ostatnich wyborach ponownie został wiceprezydentem World Sailing, przez co ustąpił z funkcji prezesa PZŻ. Tomasz Chamera podsumował ostatnie lata prezesury krajowego związku.

Redakcja
2025-06-04
6 minut czytania

W ostatnich wyborach ponownie został wiceprezydentem World Sailing, przez co ustąpił z funkcji prezesa PZŻ. Tomasz Chamera podsumował ostatnie lata prezesury krajowego związku.

Na początku marca zrezygnował Pan z funkcji Prezesa Polskiego Związku Żeglarstwa ze względów legislacyjnych w obliczu ponownego objęcia stanowiska wiceprezydenta World Sailing. Jak Pan ocenia ośmioletnią misję na czele PZŻ?

Podsumowania dokonuje żeglarska społeczność, choć nie ukrywam, że oceniam ją  pozytywnie. Zrealizowaliśmy wiele wyzwań z pozoru nierealnych, ale sam dobrze wiem, co należy jeszcze usprawnić. Zadania, które postawiłem przed sobą, z pewnością były dość ambitne. W tym czasie odmieniliśmy oblicze Związku. Ustabilizowaliśmy sytuację majątkową oraz rozpędziliśmy kluczowe inwestycje jak Nowa Marina Gdynia, odbudowa portu jachtowego w Trzebieży. Przy udziale Pomorskiego Związku Żeglarskiego zagospodarowaliśmy STS Pogoria. Przy współpracy z partnerami udało się tchnąć drugie życie w legendarne żaglowce Śmiały i Głowacki, których los wydawał się przesądzony. W obszarach marketingu nawiązaliśmy współpracę z Grupą PGE jako głównym sponsorem. Pojawili się też liczni, inni partnerzy związani m.in. z gospodarką morską, branżą sprzętu sportowego, sferą IT, sektorem motoryzacyjnym, czy spożywczym. Przez te osiem lat PZŻ stał się wiarygodnym partnerem dla zewnętrznych podmiotów. Dzięki temu rozwinęliśmy programy upowszechniania żeglarstwa: PGE PolSailing, czy Kinder Joy of Moving. Nastąpił też dalszy rozwój żeglarstwa osób z niepełnosprawnościami. Wciąż nie jest idealnie w aspekcie wyniku finansowego, natomiast ustabilizowaliśmy niebezpieczny trend występujący na początku kadencji, czyli ryzyko utraty płynności finansowej. Rozwinęliśmy działalność w zakresie zrównoważonego rozwoju, wprowadziliśmy do zarządu Związku liczną reprezentację kobiecą. Teraz przed kolejnym zarządem stoi zadanie, żeby poprowadzić zrównoważoną politykę po takich torach, które umożliwią generowanie potencjalnych przychodów. Nie można zapomnieć, że realizowaliśmy również inne projekty np. Akademię Rozwoju Trenera, czy Akademię Rozwoju Zawodnika. W minionym roku z dumą celebrowaliśmy 100 lat działalności Polskiego Związku Żeglarskiego.

Poprawie uległa też pozycja międzynarodowa Polskiego Związku Żeglarstwa.

Zgadza się, przedstawiciele PZŻ zostali zakwalifikowani do licznych komisji World Sailing. Ja zostałem wiceprezydentem tej organizacji, a nasze proaktywne działania w trakcie pandemii, przy współpracy z Ministerstwem Zdrowia oraz Ministerstwem Sportu i Turystyki pozwoliły organizować wiele imprez międzynarodowych. W efekcie pozyskaliśmy prawo do organizacji żeglarskich Mistrzostw Świata klas olimpijskich w 2027 roku, które odbędą się w Gdyni. Jesteśmy również liderem, projektów, międzynarodowych, wspomaganych środkami Unii Europejskiej, w ramach projektów Erasmus+ Sport.

Dużo rzeczy udało się Wam zrobić, poprawić i usprawnić w ciągu tych ośmiu lat. Choć zawsze jest też ta druga strona medalu. Czego zabrakło do pełnej satysfakcji?

Nie ukrywam, że przede wszystkim zabrakło wywalczenia medalu podczas ostatnich IO w Paryżu. Nie można było mieć zastrzeżeń do samej organizacji, zabezpieczenia finansowego, czy zakresu przygotowań. To też podkreślali zawodnicy oraz trenerzy. Jednak w sferze wynikowej pozostaje ujma na honorze, którą trzeba zmazać w kolejnych igrzyskach.  

Teraz pałeczkę przyjął nowy Prezes Tomasz Holc, który ma za sobą wielkie doświadczenie jako zawodnik oraz działacz. Udało się Panom porozmawiać i przy okazji wymienić się uwagami?

Z nowym Prezesem wiele rozmawiamy i jesteśmy w stałym kontakcie, co rozpoczęliśmy jeszcze przed wyborami. Rekomenduję kontynuowanie wdrożonej polityki. Zalecam też odcięcie pewnych kwestii, które uważamy za niepotrzebne i niewarte angażowania energii. Na pewno jest jeszcze wiele zadań do zrealizowania, począwszy od wyników sportowych, które są niezbędne dla Związku. Należy też kontynuować politykę dialogu zewnętrznego oraz wewnętrznego. Dalszego usprawnienia wymaga współpraca z członkami PZŻ. Trzeba nadal współpracować ponad podziałami oraz dbać o transparentność, profesjonalizację i nowoczesność. To jest niezbędne do dalszego budowania medialności oraz rozpoznawalności, a co za tym idzie pozycji naszego Związku i sportu.  

Zostawiając temat krajowego Związku, obecnie jest Pan jednym z siedmiu wiceprezydentów World Sailing, ale wybranym na czteroletnią kadencję z największą liczbę głosów spośród męskich kandydatów do Zarządu. Z jednej strony ten kredyt zaufania stanowi motywację, ale czy może też stanowić pewną presję w dalszym działaniu?

Nie traktuję tego jako presję, ale duży kredyt zaufania, który wiąże się także z oczekiwaniami członków World Sailing. Zaufanie do mnie jest podtrzymane na bazie działań, które realizowałem w poprzedniej kadencji i nadal zamierzam to kontynuować. Wiedza, kompetencje, umiejętności, które nabyłem przez lata, na pewno pomagają mi w szerokim spojrzeniu na naszą działalność. W światowym żeglarstwie jest wiele do zrobienia. Będę starać się przekonywać do własnych pomysłów oraz działalności także tych, którzy mieli odmienne zdanie i nie głosowali na mnie.  

Proszę wskazać wyzwania, które stoją przed światowym żeglarstwem w najbliższym czasie.

Wyzwaniem towarzyszącym nam od lat, jest przede wszystkim zabezpieczenie pozycji naszego sportu w programie Igrzysk Olimpijskich. Należy pochylić się nad rozwojem medialności, czyli rozpoznawalności żeglarstwa. Moim zdaniem jest to związane z koniecznością przepracowania formatów regat, pójścia w kierunku krótszych wyścigów, bardziej zrozumiałych. W okresie między IO w Tokio i Paryżu doprowadziliśmy do dużych zmian, wprowadzając nowe konkurencje na hydro-skrzydłach. Kluczem wydaje się zrozumienie naszego sportu przez osoby z nim niezwiązane. Niezbędna jest cyfryzacja, przede wszystkim w zakresie sędziowania, bo mamy jeszcze kilka procedur, które nie przystają do dzisiejszych czasów np. procedury startowe. Równie ważnym wyzwaniem jest nieustanne upowszechnianie żeglarstwa, zrozumienie i zdefiniowane potrzeb, nie tylko zasobnych krajów, ale takich gdzie dopiero zaczyna rozwijać się żeglarstwo w dobrym kierunku.  

Przemysław Schenk

fot. Krzysztof Andrzejwski, Szymon Sikora

Reklama na portalu expressbiznesu.plReklama na portalu expressbiznesu.pl