Polscy inwestorzy coraz częściej dostrzegają ryzyko związane z koncentracją kapitału w jednej walucie. Jedną z odpowiedzi staje się inwestowanie w nieruchomości za granicą, szczególnie w strefie euro.

Polscy inwestorzy coraz częściej dostrzegają ryzyko związane z koncentracją kapitału w jednej walucie. Jedną z odpowiedzi staje się inwestowanie w nieruchomości za granicą, szczególnie w strefie euro.
Polscy inwestorzy coraz częściej dostrzegają ryzyko związane z koncentracją kapitału w jednej walucie. Jedną z odpowiedzi staje się inwestowanie w nieruchomości za granicą, szczególnie w strefie euro.
Wielu inwestorów w Polsce od lat buduje majątek w oparciu o nieruchomości: mieszkania na wynajem, lokale użytkowe czy domy. To strategia, która długo pozostawała skuteczna i przewidywalna. Coraz częściej jednak pojawia się pytanie o jej ograniczenia, zwłaszcza w kontekście ryzyka walutowego oraz uzależnienia od kondycji polskiej gospodarki.
Analizując rynek nieruchomości w Polsce, naturalnie operujemy w złotówkach. Wzrost cen może dawać poczucie bezpieczeństwa, jednak z globalnej perspektywy kluczowa jest siła nabywcza kapitału. Ta z kolei zależy od kursu waluty.
W praktyce oznacza to, że nawet przy rosnących cenach nieruchomości: realna wartość majątku może spadać w przeliczeniu na euro lub dolary, dochody z najmu tracą na wartości, rosną koszty utrzymania, szczególnie tych elementów zależnych od importu. To właśnie w takich momentach ujawnia się znaczenie ryzyka walutowego, często pomijanego w długoterminowym planowaniu.
Jedną z podstawowych zasad inwestowania jest dywersyfikacja. Dotyczy ona nie tylko rodzaju aktywów, ale również waluty, w której są one utrzymywane. Dlatego coraz więcej inwestorów zaczyna szukać możliwości poza Polską, kierując uwagę w stronę rynków funkcjonujących w ramach strefy euro. Jednym z najczęściej wybieranych kierunków jest południe Hiszpanii.
Zakup nieruchomości w tym regionie to nie tylko kwestia komfortu czy klimatu. To przede wszystkim decyzja o charakterze strategicznym, która może pełnić kilka funkcji jednocześnie. Może ochronić kapitał przed osłabieniem złotego, bo wartość nieruchomości i dochody z najmu wyrażone są w euro.

Mamy wtedy do czynienia z dywersyfikacją geograficzną. Inwestor uniezależnia się częściowo od sytuacji gospodarczej w Polsce. Tworzy się też potencjał najmu krótkoterminowego. Region przyciąga turystów przez cały rok, co sprzyja stabilnym przychodom. Ponadto nieruchomość może pełnić funkcję wakacyjną lub zaplecza życiowego.
Inwestowanie za granicą nie jest pozbawione wyzwań. Wymaga znajomości lokalnych regulacji, odpowiedniego zarządzania nieruchomością na odległość oraz przygotowania na wyższe koszty wejścia. Z tego względu jest to rozwiązanie szczególnie atrakcyjne dla osób, które zgromadziły już znaczący kapitał i chcą go świadomie dywersyfikować.
Nieruchomości w Polsce nadal mogą stanowić ważny element portfela inwestycyjnego, szczególnie jako zabezpieczenie przed lokalną inflacją. Problem pojawia się wtedy, gdy dominują w strukturze majątku. W realiach zmiennych kursów walut coraz więcej inwestorów zaczyna myśleć globalnie. Pytanie nie brzmi już „czy”, ale „kiedy” wyjść poza złotego. Dla wielu odpowiedzią staje się właśnie Costa del Sol, region łączący stabilność inwestycyjną z wysoką jakością życia.
Tekst: 4Costas Real Estate
fot. pixabay.com

