Dział Szkoleniowy – Twój ekspert w pozyskiwaniu KFS i budowaniu silnych zespołów
Jak połączyć rzetelną wiedzę akademicką z realiami współczesnego rynku? Rozmawiamy z Wojciechem Szalbierzem, współzałożycielem Działu Szkoleniowego, o tym, dlaczego tradycyjne kursy przestają działać, jak skutecznie diagnozować braki kompetencyjne w zespole i w jaki sposób budować kulturę organizacji, z której pracownicy nie chcą odchodzić.
Redakcja
2026-04-22
11 minut czytania
Jak połączyć rzetelną wiedzę akademicką z realiami współczesnego rynku? Rozmawiamy z Wojciechem Szalbierzem, współzałożycielem Działu Szkoleniowego, o tym, dlaczego tradycyjne kursy przestają działać, jak skutecznie diagnozować braki kompetencyjne w zespole i w jaki sposób budować kulturę organizacji, z której pracownicy nie chcą odchodzić.
Od kilku lat rozwijacie Dział Szkoleniowy jako markę wspierającą firmy w rozwoju kompetencji. Jakie były początki Waszej działalności? Dlaczego zdecydowaliście się wejść w ten obszar?
Wojciech Szalbierz: Początki Działu Szkoleniowego sięgają naszej aktywności jako trenerów i szkoleniowców, którzy spędzili 15 lat na salach szkoleniowych. Jednak naszym „faktorem X” była i jest aktywność w środowisku akademickim, na styku nauki i biznesu. Nauka nie zawsze potrafi ściągnąć pieniądze z rynku, a biznes nie zawsze wie, jak trafić do interesariuszy uczelni, środowiska z ogromnym potencjałem, patrząc na jego wielkość i jakość.
W odpowiedzi na te potrzeby wyrosła nasza działalność pozarządowa, w której ogromną część stanowiły właśnie działania szkoleniowe. Czerpaliśmy z naszych największych walorów: dobrej orientacji w środowisku naukowym i sprawnego poruszania się w biznesie. Dział Szkoleniowy nie jest zwyczajną spółką prawa handlowego, ale finałem profesjonalizacji nauczania dorosłych w sposób zgodny z nauką i atrakcyjny dla przedsiębiorców. To pierwsze to ciągła praca z naszymi trenerami nad jakością oferty. To drugie oznacza, że nasze szkolenia są bezpośrednio przeliczalne na język korzyści pracodawcy.
Pracujecie z firmami na różnych etapach rozwoju. Jak zmieniało się Wasze podejście do szkoleń wraz z rosnącym doświadczeniem i liczbą realizowanych projektów?
WS: To proste. Zaczęliśmy wybierać sektory i projekty, w które chcemy się angażować. Nie chcemy być dyskontem szkoleniowym, który organizuje tanie, „fajne” szkolenia, po których nie ma trwałej zmiany w firmie. Angażujemy się w dłuższe procesy z przedsiębiorcami, podczas których możemy zainspirować zmianę, a później być jej częścią na poziomie doradczym i walidacyjnym.
Wiemy, że siłą naszej kadry szkoleniowej jest merytoryka i sposób jej podania, który robi „efekt WOW”, ale z czasem coraz bardziej interesuje nas to, co wydarzyło się pół roku po naszej „kuchennej rewolucji”. Wielkość firmy nie ma znaczenia. Długość jej historii również. Ważne jest dla nas, żeby po drugiej stronie był klient-partner, który chce wejść „na całość” w proces szkoleniowy, zostawiając przed drzwiami sali myśl: „jeszcze tylko szkolenie i do domu”. I to właśnie zmieniło się w naszym podejściu. Nie szkolimy, a tym bardziej nie pozyskujemy środków dla wszystkich i wszędzie, jeśli wiemy, że nie ma szansy na wypracowanie stałej wartości.
Patrząc na Wasze doświadczenie, z jakimi problemami kompetencyjnymi firmy zgłaszają się dziś najczęściej?
WS: Każda z firm jest przekonana, że jej problemy są wyjątkowe. „Bo u nas jest inaczej” – słyszymy. Jednak po diagnozie potrzeb najczęściej okazuje się, że są to kwestie związane z organizacją pracy i zarządzaniem. U podstaw tych błędów nie leży brak kwalifikacji zawodowych czy twardych umiejętności, a zła komunikacja. Pracodawcy szukają specjalistów z wysokimi kompetencjami, często pomijając aspekty miękkie. Ludzie w pracy rozmawiają, ale nie komunikują swoich potrzeb w sposób, który czyniłby ich otoczenie wspierającym wobec ich realizacji.
Dotyczy to każdego szczebla, każdej pozycji w firmie. Pracownicy z kolei na etapie rekrutacji często wybierają pracodawcę według opinii o firmie, promowanych wartości, wizerunku, PR-u, kultury organizacji czy obszaru specjalizacji. Ale prawie nigdy z tych powodów nie porzucają pracy. Odchodzą przez ludzi, z którymi pracowali! Przez osoby, z którymi nie potrafili się komunikować w sposób pozwalający stworzyć bezpieczne i wspierające środowisko, do którego chce się codziennie wracać.
Dział Szkoleniowy wspiera firmy nie tylko w realizacji szkoleń, ale także w pozyskiwaniu dofinansowań. Jak ten model współpracy sprawdza się w praktyce?
WS: Prowadzimy naszych Partnerów od początku do końca: przez proces diagnozy potrzeb szkoleniowych, pozyskiwanie finansowania, realizację i – co najważniejsze – rozliczenie projektu. Pozyskanie środków to jedno, ale dopiero prawidłowe rozliczenie dofinansowania daje firmie pewność, że cały proces przebiegł pomyślnie.
Niestety zdarza nam się słyszeć od Partnerów, że „nadziali się” w przeszłości na współpracę z firmą, która wystawiła im fakturę za nieprofesjonalnie przygotowany wniosek albo potraktowała ich jak królika doświadczalnego, sprawdzając na ich przykładzie, na ile może sobie pozwolić u danego operatora. Między innymi dlatego stawiamy na transparentność. Jasno tłumaczymy, jak wygląda nasz model współpracy, gdzie leżą korzyści każdej ze stron i co Partner zyskuje na relacji z nami. Rynek dofinansowań, jak każdy sektor, w którym pojawiają się środki publiczne, nie ustrzegł się firm oferujących szybkie pieniądze na „darmowe” szkolenia. Dla nas priorytetem jest jakość i rzetelność. Najważniejszy jest klient, który ma realne potrzeby szkoleniowe, ale brakuje mu możliwości finansowych – nigdy na odwrót.
Zatrzymajmy się znów przy pozyskiwaniu dofinansowań na szkolenia. Jak często ten obszar pojawia się w realizowanych przez Was projektach i jakie znaczenie ma dla klientów?
WS: Potrzeby szkoleniowe są znacznie większe niż wiedza na temat możliwości ich finansowania. Dla dużych firm, które mają określoną kulturę organizacyjną i stałe budżety rozwojowe, procesy dotacyjne bywają mniej atrakcyjne niż dla sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Dla nich to prawdziwy game-changer!
W obliczu niepewnej sytuacji rynkowej firmy zwykle w pierwszej kolejności obcinają wydatki na marketing, a zaraz potem na szkolenia. To oczywiście nie sprawia, że pracownicy nagle przestają chcieć się rozwijać. W takiej sytuacji możliwość sfinansowania części, a czasem nawet całości kursu, jest wyjściem idealnym. I tu pojawia się luka – potrzeba szkoleniowa okazuje się większa niż wiedza o tym, jak pozyskać i rozliczyć środki. Dochodzi do tego brak doświadczenia w obsłudze takich projektów oraz deficyt czasu. Mówiąc wprost: pracownik HR czy osoba delegowana do tego zadania często po prostu nie wie, od czego zacząć. I w tym miejscu wchodzimy my – Dział Szkoleniowy, twój Partner na całej długości procesu, od A do Z.
Załóżmy, że jestem potencjalnym Klientem. Zgłaszam się do Was. Jak wygląda cały proces współpracy?
WS: Najczęściej z trafiającą do nas firmą najpierw diagnozujemy jej potrzeby szkoleniowe, a następnie dobieramy projekt dofinansowań, który pomoże sfinansować ten cel. Jeśli po takiej analizie mamy zielone światło, zajmujemy się całością formalności: od napisania wniosku, przez dobór szkoleniowca i przygotowanie z nim programu dopasowanego do Partnera, aż po realizację kursu i końcowe rozliczenie dofinansowania. Cały ten proces prowadzi dedykowana Opiekunka Projektu z Działu Szkoleniowego. To dla nas ważne, aby Partner miał po naszej stronie zaangażowaną osobę, która w całości opiekuje się procesem, zna każdy jego etap i czuwa nad realizacją.
Jak dziś wygląda Wasza codzienna praca? Z kim pracujecie najczęściej i w jakich obszarach najchętniej realizujecie szkolenia?
WS: Dynamika naszej pracy ściśle wiąże się z porami roku. Przełom roku to czas podsumowań i planowania działań na rzecz naszych Partnerów. W pierwszym kwartale skupiamy się głównie na pracy nad wnioskami do Krajowego Funduszu Szkoleniowego, który cieszy się największą popularnością wśród pracodawców. W kolejnych miesiącach poszukujemy naborów, które mogą wesprzeć naszych Partnerów. Równolegle prowadzimy aktywny nabór nowych firm na szkolenia i dofinansowania.
Pracujemy z każdą branżą, najczęściej edukacyjną, usługową, medyczną oraz IT. Najchętniej realizujemy szkolenia związane z podnoszeniem ogólnych kompetencji, ale lubimy też wchodzić głęboko w tematy specjalistyczne. Trzeci i czwarty kwartał to czas najintensywniejszych realizacji – praktycznie nie ma wtedy dnia, kiedy nasze sale szkoleniowe stoją puste. Szkolimy u Partnera, ale posiadamy również własne, duże zaplecze sal w siedzibie firmy. To ogromny walor – pozwala „wyjąć” pracowników z ich codziennego miejsca pracy, dzięki czemu mogą przyjrzeć się mu z dystansu, z niezależnej przestrzeni.
Gdybyście mieli opowiedzieć o jednym projekcie, który najlepiej pokazuje Wasze podejście, który by to był?
WS: Opowiem o dwóch. Pierwszy to sam proces przygotowania dokumentacji w ramach pozyskiwania środków zewnętrznych. To działanie wymagające ogromnej wiedzy i czasu po naszej stronie. Klient musi jedynie na końcu złożyć gotowy wniosek, który w 9 na 10 przypadków otrzymuje wybraną formę wsparcia. Nasz model opieramy na pewności co do własnej skuteczności: rozliczamy się za sukces, a nie za samą próbę jego osiągnięcia. W przypadku braku dofinansowania nie pobieramy opłaty za przygotowanie wniosku. Z tych dwóch etapów ten pierwszy dowieźliśmy zawsze. Niestety, bardzo rzadko, ale zdarza się, że klient (z różnych względów) nie składa przygotowanego projektu, co teoretycznie wiąże się z opłatą. Jednak nawet wtedy nigdy nie zostawiliśmy nikogo sam na sam z fakturą, zawsze szukając rozwiązania w innym terminie lub w innych funduszach.
Drugim głównym projektem jest „Rewolucja w Edukacji”. To nasz autorski program edukacyjno-motywujący dla dyrektorów oraz kadr placówek przedszkolnych i szkolnych. Wzięło w nim udział ponad 200 podmiotów, które otrzymały potężną dawkę najnowszej wiedzy o tym, jak uczyć dzieci. Wierzymy, że zmiana w edukacji najmłodszych jest kluczowa, by w przyszłości jeszcze efektywniej kształcić dorosłych. Istnieje ogromna przepaść między tym, co mówi nam nauka, a tym, co realnie robimy w szkołach i biurach. „Rewolucja w Edukacji” to przestrzeń, dzięki której misja Działu Szkoleniowego ma największy impakt społeczny.
Patrząc na Wasze doświadczenie, co sprawia, że firmy decydują się na współpracę właśnie z Wami?
WS: Zapytaliśmy o to wprost Partnerów, którzy weszli z nami we współpracę. Odpowiedzi różniły się w zależności od tego, na jakim etapie procesu byliśmy. Ci, którzy dopiero składali z nami pierwsze wnioski, najczęściej zwracali uwagę na model współpracy – czyli całą biurokrację po naszej stronie – oraz model rozliczenia, dzięki któremu nie ponoszą żadnego ryzyka finansowego w przypadku odrzucenia wniosku. Ważny był dla nich również dostęp do różnorodnych szkoleń i trenerów.
Z kolei ci, którzy współpracują z nami od lat, najbardziej doceniają poziom obsługi. Brzmi to dość banalnie, ale w praktyce relacje, które nasze opiekunki projektów nawiązują z Partnerami, przypominają bardziej formę zaufanego doradcy, który jest „w procesie” z Partnerem, niż reprezentanta kontrahenta dostarczającego usługę.
Jakie są Wasze najbliższe kierunki rozwoju i na czym chcecie się najbardziej skupić w nadchodzącym czasie?
WS: Chcemy skupić się na dwóch najważniejszych rzeczach. Partnerach, których jak widać w naszej rozmowie, bardzo nie lubimy nazywać klientami oraz na wartości szkoleń, którą można określić brutalnie produktem szkoleniowym. To z jednej strony brzmi banalnie, a z drugiej to niezwykle ważny proces wymagający głębokiego zrozumienia potrzeb, których sam Partner nie musi być jeszcze świadomy. Ważna jest dla nas doskonała znajomość zmieniającego się rynku oraz adaptacja form szkoleniowych do nowych technologii, a przede wszystkim zmiana podejścia do efektywnego nauczania dorosłych. Dla dobrych firm i rzetelnych szkoleniowców dzisiejsze programy a te sprzed 5 czy 10 lat to przepaść. Zmiana w tym obszarze przyspiesza wykładniczo. Istnieją setki rozwiązań, które mogą realnie wesprzeć proces nauki. Dzisiejszy pracownik ma zupełnie inne potrzeby niż dekadę temu. Zmienia się sposób, w jaki komunikujemy się jako społeczeństwo, jak konsumujemy informacje oraz to jak długo potrafimy utrzymać uwagę. Bycie na grzbiecie fali, która niesie te zmiany to nasz priorytet w nadchodzących latach.