Każdego roku wiosną część społeczeństwa żyje egzaminami kończącymi szkołę średnią i podstawową. Stres oraz niepewność dotykają nie tylko uczniów, ale też ich rodziców. Pojawia się również pytanie – co dalej z polską szkołą?

Każdego roku wiosną część społeczeństwa żyje egzaminami kończącymi szkołę średnią i podstawową. Stres oraz niepewność dotykają nie tylko uczniów, ale też ich rodziców. Pojawia się również pytanie – co dalej z polską szkołą?
Każdego roku wiosną część społeczeństwa żyje egzaminami kończącymi szkołę średnią i podstawową. Stres oraz niepewność dotykają nie tylko uczniów, ale też ich rodziców. Pojawia się również pytanie – co dalej z polską szkołą?
Edukacja publiczna od lat znajduje się w kryzysie systemowym. Ofiarami są nie tylko uczniowie, ale także nauczyciele, rodzice i całe społeczeństwo. Model szkoły zatrzymał się wiele lat temu. Nie nadąża za rozwojem technologii w zmieniającym się świecie. W czasach sztucznej inteligencji i cyfryzacji polska szkoła nadal opiera się głównie na pamięciowym przyswajaniu wiedzy oraz archaicznych programach nauczania.
Coraz więcej rodziców dostrzega, że szkoła nie przygotowuje dzieci do wyzwań współczesności. Potwierdzają to dane CBOS dotyczące roku szkolnego 2025/2026. Aż 80% rodziców finansuje dodatkowe zajęcia edukacyjne lub ogólnorozwojowe dla swoich dzieci – to najwyższy wynik od początku badań prowadzonych od 1998 roku. W roku szkolnym 2012/2013 z takich zajęć korzystało mniej niż 50% uczniów. Szczególnie rośnie popularność korepetycji i kursów przygotowawczych. Korzysta z nich już 34% uczniów, co jest rekordowym wynikiem w historii badań CBOS.
Rodzice coraz częściej muszą uzupełniać braki systemu prywatnymi lekcjami. Paradoks polega na tym, że specjaliści z Centralnej Komisji Egzaminacyjnej przygotowują pytania egzaminacyjne, które trudno zdać bez korepetycji. Szczególnie jest to widoczne podczas rozszerzonych matur. Trudno zrozumieć ten proceder, chyba że uznamy, iż ma on wspierać niedofinansowaną grupę nauczycieli dorabiających korepetycjami. Tak nie powinno być, ponieważ wynagrodzenia nauczycieli powinny być na tyle godne, aby dodatkowa praca nie była koniecznością.
Kolejnym problemem jest nauczanie wiedzy mało przydatnej w dorosłym życiu. Wciąż brakuje edukacji finansowej, rozwijania kompetencji cyfrowych, pracy zespołowej czy radzenia sobie ze stresem. Uczniowie uczą się głównie pod testy i egzaminy, zamiast rozwijać kreatywność, pracę zespołową, komunikację i umiejętność rozwiązywania problemów. Niepokojące jest także podejście do sztucznej inteligencji. W wielu szkołach AI traktowana jest jako zagrożenie, zamiast jako narzędzie. Nie uczy się świadomego korzystania z nowych technologii, a system próbuje je ograniczać. Niestety nauczyciele również nie są przygotowani do pracy w nowoczesnej rzeczywistości. Dodatkowo niski prestiż zawodu, przeciążenie obowiązkami i stosunkowo niewysokie zarobki sprawiają, że wielu absolwentów studiów wyższych nie decyduje się na prace w szkołach.
„Na edukacji nie powinno się oszczędzać”, ale tylko niektórzy mogą tak powiedzieć. Rosnące wydatki rodziców na edukację pozaszkolną pokazują, że szkoła publiczna przestaje wyrównywać szanse społeczne. Coraz częściej o jakości edukacji dziecka decydują możliwości finansowe rodziny. Jeśli polska szkoła nie przejdzie głębokiej reformy, kolejne pokolenia będą szukać prawdziwej edukacji poza systemem publicznym, choć nie wszystkich będzie na to stać.

