Coraz więcej Polaków decyduje się na zakup nieruchomości i przeprowadzkę na hiszpańskie wybrzeże Costa del Sol. Wraz z decyzją przychodzi konieczność przestawienia się na inny rytm życia.

Coraz więcej Polaków decyduje się na zakup nieruchomości i przeprowadzkę na hiszpańskie wybrzeże Costa del Sol. Wraz z decyzją przychodzi konieczność przestawienia się na inny rytm życia.
Coraz więcej Polaków decyduje się na zakup nieruchomości i przeprowadzkę na hiszpańskie wybrzeże Costa del Sol. Wraz z decyzją przychodzi konieczność przestawienia się na inny rytm życia.
Jest kilka kwestii, które mogą zaskoczyć nowo przybyłych. Przede wszystkim Polska punktualność zderza się w Hiszpanii z kulturą, w której „manana”, czyli „jutro” bywa terminem elastycznym. Najszybciej można się o tym przekonać, gdy trzeba zrobić remont lub pilnie potrzebny jest fachowiec. Paradoksalnie to, co na początku irytuje, później okazuje się ulgą: presja czasu, do której przywykliśmy w Polsce, po prostu tu nie istnieje.
Wbrew powszechnemu wyobrażeniu, w turystycznym pasie Costa del Sol sklepy i restauracje działają praktycznie cały dzień. Ta klasyczna, wielogodzinna sjesta funkcjonuje głównie w mniejszych miejscowościach w głębi regionu.

W Marbelli czy Maladze większość miejsc jest otwarta. Prawdziwym zaskoczeniem są za to godziny otwarcia sklepów spożywczych. Dopiero od dziewiątej rano, a nie o szóstej czy siódmej jak w Polsce oraz krótsza praca banków, które kończą obsługę o godzinie czternastej.
Kolacja o godz. 22, 23 i impreza rozpoczynająca się po północy to w Marbelli standard, a nie wyjątek. Życie towarzyskie zaczyna się wieczorem i trwa do nocy. Dopiero wtedy całe rodziny, razem z małymi dziećmi, wychodzą na wspólny posiłek.
Z kolei kluby nocne otwierają się najwcześniej o północy, a właściwa zabawa często zaczyna się dopiero koło pierwszej, drugiej w nocy.
Inne podejście i każda miejscowość ze świętem
Jedną z rzeczy, które najbardziej zaskakują nowo przybyłych Polaków, jest zupełnie inne podejście do alkoholu w towarzystwie dzieci. Na hiszpańskich placach zabaw, nawet tych najmniejszych, osiedlowych, często stoi mały bar, w którym rodzice mogą zamówić kieliszek wina czy piwo, obserwując bawiące się pociechy.

Hiszpanie świętują częściej i zwykle w większym gronie niż Polacy. Poza świętami ogólnokrajowymi każda gmina organizuje własne festyny, koncerty i wydarzenia dla mieszkańców, nawet kilka razy w roku, a latem niemal bez przerwy.
Dla wielu Polaków przeprowadzka na Costa del Sol oznacza nie tylko zmianę adresu, ale również konieczność przewartościowania codziennych przyzwyczajeń. Hiszpańskie podejście do czasu, pracy, odpoczynku i życia towarzyskiego może początkowo zaskakiwać, ale z czasem staje się jednym z powodów, dla których tak wiele osób nie chce już wracać do dawnego rytmu.
Materiały prasowe
fot. Adobe Stock, pixabay.com

