Trzy dni rywalizacji, dziewięć klas, trzy akweny i wymagające warunki na wodzie. Zakończyła się druga część tegorocznych Żeglarskich Mistrzostw Polski rozgrywanych w Pucku.

Trzy dni rywalizacji, dziewięć klas, trzy akweny i wymagające warunki na wodzie. Zakończyła się druga część tegorocznych Żeglarskich Mistrzostw Polski rozgrywanych w Pucku.
Trzy dni rywalizacji, dziewięć klas, trzy akweny i wymagające warunki na wodzie. Zakończyła się druga część tegorocznych Żeglarskich Mistrzostw Polski rozgrywanych w Pucku.
Po mistrzowskie tytuły sięgnęło 35 zawodników i załóg. W większości klas rywalizowali amatorzy, ale poziom sportowej walki był wysoki, a walka o medale trwała do ostatnich wyścigów.
Na starcie stanęli zawodnicy klas ILCA 6 M, Finn, OK Dinghy, Omega Standard, Omega Sport, Micro, Nautica 450, 505 i Korsarz. Rywalizacja toczyła się na trzech akwenach, a różnorodność flot sprawiła, że w Pucku spotkali się zawodnicy o różnym wieku, doświadczeniu i sportowych ambicjach.

Poza klasą ILCA 6 średnia wieku uczestników większości flot oscylowała wokół 30-40 lat. Nie brakowało jednak młodszych zawodników, jak i żeglarzy z wieloletnim doświadczeniem. W klasie Finn wystartował 77-letni Błażej Wyszkowski, olimpijczyk z Monachium 1972, a w klasie Micro rywalizował wielokrotny medalista mistrzostw świata Piotr Tarnacki.
Pierwszy dzień przyniósł porywisty wiatr o sile od 10 do ponad 20 węzłów. Jego kierunek i siła były mocno uzależnione od przemieszczających się nad akwenem chmur. Wszystkie klasy rozegrały po trzy wyścigi. Zawodnicy zwracali uwagę przede wszystkim na dużą zmienność warunków. Jak podkreślali, „trzeba uważać, patrzeć, rozglądać się prawo, lewo”, bo siła wiatru potrafiła zmieniać się w bardzo krótkim czasie – „od pełnego balastu i trapezu do wręcz siedzenia w środku”. Przy takich warunkach o wyniku decydowały nie tylko szybkość i technika, ale także umiejętność przewidywania zmian na trasie.

Drugiego dnia wiatr jeszcze się nasilił. W szkwałach osiągał około 25 węzłów. Po dwóch wyścigach Komisja Regatowa zdecydowała o odwołaniu trzeciego wyścigu dla klas Nautica 450, Korsarz i OK Dinghy, podczas gdy pozostałe floty rozegrały planowane trzy wyścigi.
Warunki szczególnie mocno dały się we znaki zawodnikom Korsarza. „Warunki były trudne, trudniejsze niż wczoraj” – podkreślali po zejściu z wody. W dwóch rozegranych wyścigach nie brakowało wywrotek – jak relacjonowali zawodnicy, „wywrotki naokoło to była norma”. Trzeci wyścig został ostatecznie odwołany.
Porywisty wiatr oznaczał również dużo pracy dla ekip zabezpieczenia i obsługi technicznej. Szczególnie drugiego dnia pomagały one w stawianiu wywróconych łódek oraz odholowywały do mariny jednostki, które uległy awariom lub nie były w stanie kontynuować rywalizacji w wymagających warunkach.
Mimo że większość startujących klas ma charakter amatorski, na trasie emocji nie brakowało. Walka o medale była intensywna i zacięta, a duża liczba protestów sprawiła, że pracy nie brakowało również Komisji Regatowej.
– Zakończyliśmy drugą część Mistrzostw Polski w dziewięciu klasach na trzech akwenach. Warunki wietrzne przez trzy dni były dość wymagające dla zawodników. Było wiele wywrotek, ale myślę, że również wiele zabawy, wiele wyścigów udało się rozegrać. Zawodnicy z wszystkich tras szybko wracali po wyścigach na brzeg – podsumował Jakub Micewski, sędzia jednej z tras.
Trzeci dzień rozpoczął się od deszczu i przechodzącego frontu. Prognozy zapowiadały silniejszy wiatr, jednak ostatecznie warunki okazały się łagodniejsze. Wyścigi udało się przeprowadzić przy wietrze osiągającym kilkanaście węzłów, opady deszczu były jedynie krótkie i przelotne, a front ostatecznie przetoczył się nad Puckiem chwilę po ceremonii zakończenia regat.
W niektórych klasach mistrzowskie tytuły pozostały w tych samych rękach. Tak było między innymi w klasie Omega Sport, gdzie załoga Politechniki Gdańskiej obroniła ubiegłoroczne złoto. Walka o tytuł miała jednak niezwykle dramatyczny przebieg i zakończyła się dopiero po ostatnim wyścigu oraz rozstrzygnięciach w pokoju protestowym. Nie zabrakło również nowych mistrzów Polski. W klasie 505 po złote medale sięgnęli Jakub Pawluk i Marcin Józefowski, którzy wygrali sześć z dziewięciu rozegranych wyścigów.

– Właśnie zeszliśmy z wody. Udało się wygrać mistrzostwo Polski, wygraliśmy sześć z dziewięciu wyścigów. Warunki były super, były pełne ślizgi. Puck jak zwykle nie zawodzi, regaty w pięknym stylu. Klasa żeglowała bardzo elegancko, szybko i bardzo zawzięcie. Bardzo nam się podobało i jesteśmy dumni, że po raz kolejny możemy być tutaj i startować w polskich regatach – mówili po zakończeniu rywalizacji Pawluk i Józefowski.
W drugiej części Żeglarskich Mistrzostw Polski rozdano 35 złotych medali. Za tym wynikiem stoją bardzo różne historie – od młodych zawodników rozwijających swoje umiejętności, przez doświadczonych regatowców, po żeglarzy, którzy od dziesięcioleci pozostają aktywni na wodzie.
Pucka rywalizacja pokazała, że sportowe emocje nie są zarezerwowane wyłącznie dla klas olimpijskich. W klasach amatorskich walka o każdy punkt była równie zacięta, a przy wymagających warunkach liczyły się koncentracja, doświadczenie i umiejętność szybkiego reagowania.
Tegoroczne Żeglarskie Mistrzostwa Polski jeszcze się nie kończą. W środę w Pucku rozpocznie się trzecia część mistrzostw. Tym razem do rywalizacji przystąpią zawodniczki w klasie ILCA 6, zawodnicy ILCA 7 oraz załogi 470.
materiały prasowe
fot. Michał Miller

